Publikujesz takie zdjęcia w Internecie? Jesteś na celowniku rządu
Rząd zamierza bliżej przyjrzeć się zjawiskom sharetingu, deepfake'om oraz zarobkowej aktywności nieletnich w sieci. Szykowane są regulacje prawne.
Rząd bierze się za sharenting
Problemem zajęła się Sejmowa Komisja ds. Dzieci i Młodzieży. Przewodnicząca komisji Monika Rosa uważa, że wizerunek dzieci nie jest wystarczająco chroniony. W związku z tym konieczne są kompleksowe regulacje, które zajmują się też przerabianymi zdjęciami (tzw. deefake'ami) oraz pracą zarobkową najmłodszych - informuje prawo.pl.
Nie trzeba już być wyjątkowym, zdolnym informatykiem, żeby zdjęcie każdej osoby, każdego dziecka po prostu przerobić w kontekście seksualnym. Nie tylko w postaci zdjęcia, ale także w postaci filmów.
Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało powołanie specjalnego zespołu, który zajmuje się między innymi tematyką deepfake'ów. Jednak Monika Rosa uważa, że również palącym problemem jest ochrona wizerunku dzieci, która nie jest w tym momencie wystarczająca. Do sprawy odniósł się wiceminister sprawiedliwości Sławomir Pałka.
Uznajemy, że publikowanie wizerunku dziecka w przestrzeni internetowej bez jego świadomej zgody i bez uwzględnienia jego zdania, może być poważnym naruszeniem zarówno standardów konstytucyjnych, jak i konwencyjnych oraz przepisów krajowego prawa rodzinnego.
Dodał też, że w przypadku szeroko zakrojonego sharentingu sąd może nawet ograniczyć, a w skrajnych przypadkach także odebrać prawa rodzicielskie. Jednak resort nie tylko ma szykować zmiany w prawie, ale też za edukacją, która ma uświadamiać, jak szkodliwe może być publikowanie wizerunku swoich dzieci w Internecie.
Już teraz w rządzie trwają prace nad kilkoma regulacjami. Jednym z głośniejszych tematów jest tzw. lex Kamilek. Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i ochronie małoletnich ma między innymi uznać wizerunek osoby małoletniej za dane osobowe, w związku z czym będą objęte ochroną w ramach RODO.
W trakcie spotkania zwracano też uwagę na zjawisko publikowania wizerunku dzieci przez szkoły czy kluby sportowe, a także podnoszony przez rodziców argument, że to ich dziecko i mają prawo decydować, jak będą je wychowywać.