Śpisz poniżej tej granicy? Skracasz sobie życie o całe lata
Od lat słyszymy to niczym mantrę, żeby spać odpowiednio długo. Stoi za tym wiele korzyści - że możemy wiele tym zyskać. Jak się jednak okazuje - nie tylko chodzi o zysk, ale i też uniknięcie straty, a konkretniej - straty całych lat życia. O tym właśnie mówi najnowsze badanie Oregon Health & Science University.
Ustalono granicę zdrowego snu
Oregon Health & Science University opublikował na łamach magazynu naukowego SLEEP Advances wyniki nowego badania na temat roli snu i jego wpływu na długość życia. Wyniki są jednoznaczne - jeśli będziemy chronicznie spać zbyt krótko - odbierzemy sobie całe lata z naszego życia.
O jakiej granicy tu mówimy? Badanie potwierdza, że co najmniej 7 godzin snu na dobę to granica, poniżej której zaczyna rosnąć ryzyko skrócenia życia. To minimum przyjęte przez CDC i zgodne z rekomendacjami American Academy of Sleep Medicine. Autorzy podkreślają, że najzdrowszy zakres to 7–9 godzin, a wszystko poniżej tej dolnej granicy wiąże się z wyraźnie gorszymi wynikami zdrowotnymi.
Jakie grożą nam konsekwencje, jeśli nie będziemy się pilnować ze spaniem? Autorzy podkreślają, że zbyt krótki sen konsekwentnie korelował z niższą długością życia w niemal każdym stanie i w każdym roku objętym analizą. Niedosypianie poniżej 7 godzin było w analizie mocniej powiązane ze skróceniem życia niż zła dieta czy brak ruchu. W wielu modelach to właśnie brak snu okazał się jednym z najsilniejszych czynników ryzyka — ustępując jedynie paleniu.
Z kolei regularne spanie 7–9 godzin wspiera serce, odporność i funkcjonowanie mózgu. Badacze wskazują, że odpowiednia długość snu jest jednym z najsilniejszych predyktorów długowieczności — silniejszym niż dieta, aktywność fizyczna czy poziom izolacji społecznej. W praktyce oznacza to lepszą regenerację, stabilniejszą pracę układu nerwowego i ogólnie wyższą szansę na dłuższe życie.
Badanie opierało się na ogólnokrajowej bazie danych CDC, obejmującej setki tysięcy dorosłych mieszkańców wszystkich hrabstw w USA. Naukowcy nie prowadzili własnych eksperymentów, lecz wykonali analizę korelacyjną na poziomie populacyjnym, zestawiając dane o długości snu (zebrane w latach 2019–2025 w ramach dużych, reprezentatywnych ankiet CDC) z danymi o oczekiwanej długości życia w poszczególnych hrabstwach. To podejście pozwoliło im śledzić rok po roku i stan po stanie, jak zmienia się relacja między snem a długością życia.
Metodologia była więc makro‑epidemiologiczna, oparta na dużej skali, powtarzalnych pomiarach i porównywaniu trendów w czasie, a nie na subiektywnych deklaracjach pojedynczych osób w małych próbach.
To pierwsze badanie, które śledzi zależność między snem a długością życia rok po roku, w każdym stanie USA, wykorzystując ogromną bazę danych CDC z lat 2019–2025. Wcześniejsze prace pokazywały, że zły sen zwiększa ryzyko śmierci, ale nie analizowały tak precyzyjnie trendów regionalnych i czasowych. Wyjątkowość tego projektu polega na skali, powtarzalności wyników i sile korelacji, która okazała się większa niż w przypadku diety czy aktywności fizycznej — co zaskoczyło nawet specjalistów od snu.