Naukowcy znaleźli coś nieoczekiwanego w psich odchodach. To nic dobrego
Ta wiadomość z pewnością zaciekawi psiarzy, ale ich nie do końca ucieszy. Nowe badania wykazały, że popularna klasa środków przeciwpasożytniczych może utrzymywać się w odchodach zwierząt domowych przez dłuższy czas. Okazuje się, że to wcale nie jest takie dobre.
Stwarza to bowiem zagrożenie dla dzikich owadów lubiących odchody.
Środki na pasożyty. O co dokładnie chodzi?
Chodzi o walkę z pchłami i kleszczami, która jest istotna dla każdego właściciela psa. Jednak, wygodne leczenie z tych pasożytów zewnętrznych może wiązać się z większym ryzykiem dla środowiska niż nam się wydawało do tej pory.
Naukowcy z Francji zbadali odchody psów i kotów, którym podawano leki przeciwasożytnicze, znane jako izoksazoliny. Nadal znajdowali ich pozostałości w odchodach zwierząt, nawet po zakończeniu leczenia. Badacze doszli do wniosku, że dzikie owady, które uwielbiają odchody, są bezpośrednio narażone na niebezpieczne stężenia tych związków.
Zagrożenie dla dzikich owadów i środowiska
Rosnąca populacja zwierząt domowych i wzmożone stosowanie tych leków mogą zwiększać ryzyko dla środowiska.
Wyniki te podkreślają potrzebę dalszych badań nad skażeniem środowiska i wpływem weterynaryjnych środków przeciwpasożytniczych na gatunki, niebędące przedmiotem zainteresowania.
Izoksazoliny są stosunkowo nowym rodzajem leków, które zostały zatwierdzone w 2013 roku. Zwalczają skutecznie kleszcze i pchły. Są zazwyczaj dostępne w postaci łatwych do połknięcia tabletek i zapewniają długotrwały efekt. Jeden z najnowszych, Bravecto Quantum, może działać nawet przez rok (choć ten musi być akurat podawany w formie zastrzyku).