Rutynowa czynność w internecie może skończyć się nie lada katastrofą

Oszustwa na platformach zakupowych nie powinny już nikogo dziwić, ale w dalszym ciągu z tego powodu porządni obywatele ponoszą niewyobrażalnie duże straty finansowe. A zwykle nie robią nic, poza rutynowymi czynnościami w internecie. 

Anna Kopeć (AnnaKo)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Rutynowa czynność w internecie może skończyć się nie lada katastrofą

Fałszywy przewoźnik i pracownik serwisu

Korzystająca ze znanej platformy zakupowej kobieta z Grodziska Wielkopolskiego straciła niemal 17 tysięcy złotych. Została także obciążona dodatkowymi kredytami do spłacenia. A jak to się stało, skoro poszkodowana chciała tylko sprzedać przedmiot w sieci? Oszuści zadali sobie sporo trudu i podszyli się, zarówno pod firmę przewozową, jak i za pracownika platformy. W swojej zaradności doprowadzili także do uruchomienia na jej koncie dwóch umów kredytowych. 

Dalsza część tekstu pod wideo

To kolejny sygnał ostrzegawczy, że nawet rutynowa sprzedaż w internecie może zakończyć się poważnymi konsekwencjami finansowymi.

ostrzega oficer prasowy z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Wielkopolskim. 

Na co zwrócić uwagę i na co uważać najbardziej?

Osoba chcąca kupić wystawiony przedmiot kontaktuje się z nami poprzez aplikację. I kiedy myślimy, że wszystko idzie zgodnie z planem, zainteresowany zakupem prosi nas o podanie adresu e-mail. Wysyła nam na maila link do rzekomego potwierdzenia transakcji. W wielu przypadkach naprawdę łatwo się nabrać - mail ma profesjonalną szatę graficzną i zawiera logo znanej firmy przewozowej. 

Po kliknięciu linka, zostajemy przekierowani na nieznaną stronę logowania, gdzie widnieją pola do wypełnienia - w ten sposób oszuści wyłudzają od nas dane karty płatniczej, numer telefonu oraz dane do logowania w bankowości elektronicznej. Wiele osób wypełnia takie pola, będąc przekonanymi, że w ten sposób finalizuje sprzedaż. A przecież każdy chce dostać pieniądze, jak najszybciej.

Po mailu następuje telefon

To nie koniec całej procedury. Zaraz potem, otrzymujemy telefon od rzekomego pracownika platformy. On nas informuje o tym, że w celu realizacji transakcji zostanie utworzony specjalny "portfel" w aplikacji, a na konto sprzedającego wpłynie suma za dany przedmiot. 

Wpłata ta musi także być zatwierdzona w aplikacji mobilnej banku w ramach procedur bezpieczeństwa. Następnie, środki te mają być zwrócone. 

We wspomnianym przypadku kobieta zatwierdzała w taki właśnie sposób podane kwoty. Nie wiedziała także, że na jej rachunku uruchomiono dwie umowy kredytowe, które także zaakceptowała. Całą sprawę obecnie bada policja, ale już wiadomo, że jest to przykładowy schemat oszustwa.