mObywatel: ten mechanizm trzeba poznać. Nie chodzi o PESEL

To jedno ze sprytniejszych oszustw, na jakie w ostatnim czasie trafiłem. Nietrudno o wpadkę i stratę pieniędzy.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
mObywatel: ten mechanizm trzeba poznać. Nie chodzi o PESEL

Serwis Sekurak opisał nowe oszustwo z wykorzystaniem mObywatela. Jest naprawdę sprytne, bo nawet ogarnięte osoby mogą stać się ofiarami. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Oszustwo na mObywatela

Oszuści podszywają się pod mObywatela. Na telefony Polaków trafiają wiadomości SMS, które pochodzą rzekomo z rządowej aplikacji. Największy problem jest w tym, że wpadają do tej samej skrzynki, co prawdziwe SMS-y.

Jeśli kiedykolwiek zastrzegaliście PESEL lub cofaliście to zastrzeżenie w rządowej aplikacji, to prawdopodobnie wiecie, że po wszystkim przychodzi SMS ze stosowaną informacją. Jest on podpisany jako mObywatel.

Oszuści postanowili to wykorzystać i podszywają się pod tego samego nadawcę. Fałszywe wiadomości trafiają do tej samej skrzynki, przez co na pierwszy rzut oka może się wydawać, że są prawdziwe. Od razu uprzedzamy - nie są.

W takim fałszywym SMS-ie przychodzi informacja o zarejestrowaniu przekroczenia prędkości. Wiadomość zawiera link, pod którym rzekomo możemy sprawdzić status mandatu. Prowadzi on do strony, na której mamy podać numer rejestracyjny auta. Rzecz w tym, że wpisanie dowolnego daje zawsze ten sam efekt - informację o wystawionym mandacie i formularz do podania danych karty płatniczej.

Podanie danych karty skończy się przekazaniem ich oszustom, którzy następnie wykorzystają środek płatniczy do nieautoryzowanych transakcji. W ten sposób mogą wyczyścić konto bankowe. 

Pamiętajcie, że w tego typu wiadomościach od banków czy mObywatela nie są wysyłane linki do zewnętrznych stron. Nie podawajcie też danych karty płatniczej na stronach, które nie są wam znane.