Nowy nr 1 Netflixa ma w sobie wszystko, co powinien mieć ten gatunek
Nowy numer 1 Netflixa ma dość zaskakujący, jak na początek roku, tytuł "Ludzie, których spotykamy na wakacjach". Widzowie, którzy obejrzeli tę pozycję są jednak zgodni - to nie jest strata czasu, ale czysta przyjemność.
Fani komedii romantycznych będą zadowoleni. To numer jeden w 77 krajach, co skłania do stwierdzenia, że tej komedii najwyraźniej niczego nie brakuje. Co warto podkreślić, wystarczyła zaledwie doba, aby pozycja ta stała się numerem jeden w 52 krajach. Świadczy to też o tym, że Netflix miał niezłą posuchę, jeśli chodzi o filmy, po tym jak widzowie obejrzeli garść filmów w klimacie świątecznym. Jak widać, teraz się zrehabilitował.
Polacy lubią komedie romantyczne
Nawet te schematyczne, których szczęśliwe zakończenie łatwo przewidzieć. "Ludzie, których spotykamy na wakacjach" to nie jest rodzaj kina, który miałby cokolwiek zrewolucjonizować, ale prawdziwa dawka dobrych emocji i zwyczajnej rozrywki. To film, o pięknych ludziach i nasycony pięknymi widokami, który powstał w oparciu o światowy bestseller Emily Henry, o tym samym tytule.
Dzięki doskonale dobranej obsadzie (w rolach głównych Emily Bader i Tom Blyth), film ten naprawdę przyjemnie się ogląda. To historia o Poppy i Aleksie, którzy na pierwszy rzut oka są od siebie bardzo różni. On - spokojny introwertyk, ona - wyluzowana i żądna przygód energiczna młoda dama. Przypadek sprawia, że stają się na siebie skazani podczas jednej z podróży. Na wspólnym wyjeździe będą wreszcie musieli uzewnętrznić ukrywane uczucia.
"Ludzie, których spotykamy na wakacjach" można obejrzeć na Netflixie (premiera była 9 stycznia 2026).