Polacy wpadają w finansową pułapkę. Sami sprowadzają na siebie kłopoty
Polacy coraz chętniej korzystają z płatności odroczonych. Problem w tym, że niektórzy wpadają przez to w finansową pułapkę.
Biuro Informacji Kredytowej (BIK) opublikowało raport na temat płatności odroczonych. Segment BNPL (buy now, pay later) notuje bardzo dynamiczne wzrosty. W ciągu roku przybyło aż 41,5 proc. transakcji, a ich wartość wzrosła o 36 proc. Jednak niektórzy wpadają przez to w kłopoty.
Płatności odroczone w Polsce
W pierwszych 4 miesiącach 2026 roku BIK odnotowało 32 mln płatności odroczonych na łączną kwotę aż 5,5 mld zł. Skorzystało z nich łącznie 1,7 mln klientów. Jak już wspomniałem, to o 41,5 proc. więcej transakcji, a ich kwota jest wyższa o 36 proc. rok do roku.
Co ciekawe, z płatności odroczonych korzystają głównie osoby młode. Aż jedna trzecia użytkowników ma poniżej 34 lat. Dla wielu jest to też pierwszy kontakt z pożyczaniem pieniędzy (chociaż tutaj wciąż króluje głównie kredyt ratalny). Natomiast osoby do 44. roku życia stanowią aż 68 proc. klientów segmentu BNPL. Częściej korzystają z nich też kobiety (57,9 proc.).
Wśród nowych użytkowników płatności odroczonych aż 20 proc. trafia do grupy aktywnych. W praktyce oznacza to korzystanie z rozkładania należności na raty, co jest dodatkowo płatne. Wśród takich osób największy jest też odsetek zalegających ze spłatami. Aż 14,8 proc. spóźnia się z płatnościami do 30 dni, a 8,7 proc. nawet do 90 dni.
Natomiast BIK podkreśla, że im częściej ktoś korzysta z płatności odroczonych, tym rzadziej zalega ze spłatami. Wśród osób, które rozliczyły ponad 100 takich transakcji, odsetek ten wynosi 1,4 proc. Co innego w przypadku osób, które rozkładają należności na raty. Wśród nich im jest ich więcej tym większe opóźnienia.