ING poinformował wszystkich klientów: tego typu prośby zignoruj od razu
ING Bank Śląski stara się trzymać rękę na pulsie i na bieżąco ostrzegać swoich klientów o grasujących w sieci oszustwach. Tym razem, bank apeluje, aby szerokim łukiem omijać oferty szybkiego zysku z inwestycji.
Oszuści podszywają się pod znane firmy inwestycyjne
W internecie pełno jest, w ostatnim czasie, atrakcyjnych banerów reklamowych, które prowadzą do fałszywych stron z reklamami inwestycji w kryptowaluty, złoto, srebro i inne aktywa. Co najgorsze, niektóre z nich firmowane są nazwami prawdziwych i legalnych firm inwestycyjnych.
Kiedy po obejrzeniu takiej reklamy, wypełnisz odpowiednie pole w formularzu, odezwie się do ciebie "doradca inwestycyjny". Charakterystyczne jest to, że zaproponuje ci on przelanie małej kwoty na początek. Wysokość pierwszej wpłaty będzie na tyle mała, że nie kojarzy się nam nawet z ryzykiem.
Jak wygląda taka reklama w sieci?
Bank przypomina, że reklamy tego typu często wykorzystują wizerunek znanych osób: np. sportowców, którzy wypowiadają się na temat inwestycji w samych superlatywach. Niestety, ich wypowiedzi są sfałszowane za pomocą specjalnych programów.
Jeśli na tego typu stronie, zostawisz swój numer telefonu, odezwie się do ciebie "doradca" i poprosi o przelanie pierwszej kwoty na początek. Niewielki przelew to zazwyczaj suma poniżej 1000 złotych. Następnie podeśle ci fałszywą stronę z fikcyjnymi zyskami i namówi do zainstalowania podejrzanego oprogramowania.
Nie wykonuj poleceń fałszywego doradcy.
A już na pewno nie słuchaj go, kiedy wyda ci tego typu instrukcje:
- "Aby odebrać zarobione pieniądze, pobierz oprogramowanie, które Ci wskażę".
- "Najpierw, musisz zapłacić podatek do urzędu, aby wykazać obrót".
- "Wypłacimy Ci zysk, ale najpierw musisz przelać pieniądze, aby zweryfikować swoje konto".