Testuję powerbank 80 000 mAh. Trochę kozak, trochę słoma
Zacznijmy od podstaw: małe stacje zasilania oferują pojemność w okolicach 250 Wh. Powerbank Tracer Skala-8 oferuje natomiast 296 Wh. Nie jest to więc coś, co chcielibyśmy wrzucić w plecak na co dzień, ani też coś, z czym wpuszczono by nas na pokład samolotu z powodu ograniczenia linii lotniczych do 100 Wh. Ani tym bardziej coś, co można łatwo przetestować podczas standardowego użytkowania.
Oczywiście do większości osób słabo przemawiają watogodziny. Przywykliśmy raczej do miliamperogodzin w odniesieniu do powerbanków. Tu jest ich aż 80 000. Jednak po kolei, a zacznijmy od ceny. Otóż w promocji kosztował on 149 zł, chociaż jego cena standardowa wynosiła 199 zł. W momencie pisania tego tekstu jest chwilowo niedostępny w sprzedaży. Można jednak mieć nadzieję, że do niej wróci.
Ten potężny powerbank litowo-jonowy jest ze mną od lipca 2025 roku. I od tamtego czasu nie miałem możliwości go sensownie przetestować. Na zasilanie nim laptopa jest on zdecydowanie zbyt słaby. Producent deklaruje mu do 22,5 W mocy w standardzie PD 2.0. Na ładowanie nim smartfonu... no cóż. W tym przypadku mijałby się z celem. W końcu smartfon musiałby być rozładowany do konkretnego poziomu, żeby ten test miał jakiś sens, a przecież nikt nie działa w ten sposób. Zamiast tego postawiłem więc na o wiele bardziej miarodajną metodę sprawdzania urządzenia, czyli sztuczne obciążenie.
Tracer Skala-8 wygląd
Zacznijmy od samej budowy urządzenia. Jest to olbrzymi, czarny kawał tworzywa o wymiarach około 16,5 × 11,5 × 7 cm. Niestety, przez zaoblenia nie udało mi się go dokładnie zmierzyć — muszę do listy zakupów dorzucić suwmiarkę. Na froncie zauważymy czarne, ozdobne wyżłobienia. Tam też ulokowano mały ekran w średniej ramce, który informuje nas o poziomie naładowania baterii. Ciekawiej robi się z tyłu. Tam znajdziemy dwa krótkie, 20-centymetrowe kable umieszczone w wytłoczonych rowkach: USB-C oraz Lightning.
Często korzystam z tego pierwszego, chociaż nie daje on dostępu do pełnego potencjału urządzenia, co psuje nieco odbiór. W przypadku rozwiązania od Apple to wszystkie moje sprzęty z jabłuszkiem mają już USB-C. Nie byłem więc w stanie go sprawdzić. Bądźmy jednak szczerzy: dziś to tylko relikt przeszłości.
Duże znaczenie ma tu miękki pasek ze sztucznej skóry, który pełni funkcję rączki do przenoszenia. I tak: jest on potrzebny. Powerbank ten waży 1650 gramów. Na górze znajdziemy także 3 porty USB-A, 2 porty USB-C, okienko dla diod świecących, oraz włącznik.
Wbudowana latarka
Z racji na swoje rozmiary i wagę sprzęt ten nie nadaje się do oświetlania sobie drogi. Może jednak rozświetlić namiot lub pokój. Światło nie jest zbyt jasne, więc o czytaniu w jego blasku można zapomnieć. Dodatkowo jest ono lekko niebieskie, co nie daje zbyt przyjemnego odczucia. Nie traktowałbym go więc jak lampki nocnej.
Testy pojemności
Tak naprawdę zrobiłem tu dwie próby. Pierwszą było podłączenie powerbanku pod stałe obciążenie 5 W, czyli 5 V i 1 A. Po samym podłączeniu urządzenia do sztucznego obciążenia ekran urządzenia wskazywał na mierniku 5,2 V. Jednak po włączeniu go zauważyłem niewielki spadek napięcia do 4,97 V. W trybie tym powerbank ten wytrzymał 52 godziny, 19 minut i 41 sekund oddający przy tym 259,67 Wh. Przy deklarowanej pojemności 296 Wh daje nam to sprawność na poziomie 87,73%. Jest to naprawdę świetny wynik jak na tak tanie i pojemne urządzenie — oddaje ono około 70 000 mAh.
Kolejny test miał na celu sprawdzenie jego sprawności przy maksymalnym obciążeniu. I tu pojawił się pierwszy problem: wbudowany kabel zgodnie ze specyfikacją obsługuje jedyne 5 V i 3 A oraz 9 V i 2,22 A. Nie mogłem w nim więc sprawdzić trybu 12 V. Mimo to sprawdziłem jego możliwości i bez problemu udało mi się wyciągnąć z niego 9 V i 2,5 A, co daje deklarowane 22,5 W. Mimo to do testu rozładowywania posłużyłem się zewnętrznym kablem do 140 W, przez który przepływało 12 V i 1,5 A.
W trybie tym uzyskałem 11 godzin, 53 minuty i 26 sekund, oraz 238,85 Wh. Tym samym jest w stanie oddać około 64 560 mAh, co przełożyło się na sprawność rzędu 80,69%. W praktyce nawet przy pełnym obciążeniu powerbank ten potrafi zapewnić naprawdę wysoką sprawność. Pamiętajmy jednak, że przy tak wysokiej pojemności te 7,04 p.p różnicy przekłada się na 20,82 Wh.
Czy to dużo? W przeliczeniu na bardziej zrozumiałą dla przeciętnego użytkownika smartfonów jednostkę daje to różnicę rzędu 5 640 mAh, czyli tracimy jedno ładowanie baterii o pojemności około 4 500 mAh.
Podsumowanie
Tu właśnie pojawiają się dwie kwestie do wyjaśnienia: otóż Tracer Skala-8 ma baterię litowo-jonową. Mówimy tu więc o napięciu nominalnym 3,7 V. W takim wypadku, aby przeliczyć Wh, na mAh należy podzielić uzyskaną wartość Wh na 3,7 i pomnożyć przez 1000.
Kolejną jest to, dlaczego twierdzę, że różnica 5 640 mAh przekłada się na około 4 500 mAh. Tu musimy pamiętać, że nie tylko powerbank ma przetwornicę napięcia, ale także smartfon, tablet, czy dowolne inne urządzenie, które ładujemy. I ta również ma swoją sprawność. Zwyczajnie założyłem bezpiecznie, że ta wynosi 80%.
Oznacza to, że nie naładujemy nim przy 5 W 14 razy smartfonu z baterią 5000 mAh, chociaż tyle energii powerbank będzie w stanie uwolnić, ponieważ odbiornik sam w sobie generuje straty ładowania. I dotyczy to dosłownie każdego powerbanku na rynku.
Kupując Tracer Skala-8 zyskujemy natomiast sensowny zapas energii, który nie tylko ma dużą baterię, ale także zarządza nią w bardzo efektywny sposób. W razie braku dostaw prądu lub długiego wyjazdu pod namiot sprawdzi się on fenomenalnie jako pewny zapas energii.
-
Duża pojemność
-
Wbudowane kable
-
Wysoka sprawność przetwornicy
-
Cena
-
Wygodna rączka
-
Procentowy wskaźnik naładowania
-
Dość wolny, co hamuje jego potencjał
-
Jeden ze wbudowanych kabli jest bezużyteczny
-
Latarka świeci niebieskawym światłem
-
Sprzęt użyteczny w dość ograniczonych sytuacjach