DAJ CYNK

Test telefonu Samsung S8500 Wave

24.07.2010

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 278741

Muszę się przyznać, że pierwsze informacje na temat Samsunga S8500 Wave nie zrobiły na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia. Ot niewyróżniający się z tłumu telefon, o mniejszym niż u konkurencji ekranie (proporcje 16:10 zamiast pożądanego 16:9) i z systemem operacyjnym, na który prędko oprogramowania nie będzie - pomyślałem. Producent chwalił, że telefon ma Bluetooth 3.0, WiFi w standardzie "n" - co z tego jednak, skoro w laptopie Bluetooth 3.0 nie mam, a WiFi w standardzie "g" z trudem "zapycham" łączem internetowym? Gadżety, bajery i zero konkretów. Sytuacja zmieniła się po pierwszym kontakcie z telefonem. Wszyscy trąbili o niesamowitym ekranie, to jednak nie on na samym początku mnie zaintrygował, lecz prawdziwie metalowa obudowa, zamiast tandetnych srebrzeń, których pełno zawsze było u Sony Ericssona i Nokii. Od tego momentu zaczęło się liczenie plusów telefonu, który na każdym niemal kroku potrafił mnie czymś pozytywnie zaskoczyć. Po zakończeniu testów uzbierał się cały worek plusów i ledwie garść minusów - o jednych i drugich przeczytać można w poniższym artykule.

Muszę się przyznać, że pierwsze informacje na temat Samsunga S8500 Wave nie zrobiły na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia. Ot niewyróżniający się z tłumu telefon, o mniejszym niż u konkurencji ekranie (proporcje 16:10 zamiast pożądanego 16:9) i z systemem operacyjnym, na który prędko oprogramowania nie będzie - pomyślałem. Producent chwalił, że telefon ma Bluetooth 3.0, WiFi w standardzie "n" - co z tego jednak, skoro w laptopie Bluetooth 3.0 nie mam, a WiFi w standardzie "g" z trudem "zapycham" łączem internetowym? Gadżety, bajery i zero konkretów. Sytuacja zmieniła się po pierwszym kontakcie z telefonem. Wszyscy trąbili o niesamowitym ekranie, to jednak nie on na samym początku mnie zaintrygował, lecz prawdziwie metalowa obudowa, zamiast tandetnych srebrzeń, których pełno zawsze było u Sony Ericssona i Nokii. Od tego momentu zaczęło się liczenie plusów telefonu, który na każdym niemal kroku potrafił mnie czymś pozytywnie zaskoczyć. Po zakończeniu testów uzbierał się cały worek plusów i ledwie garść minusów - o jednych i drugich przeczytać można w poniższym artykule.



Pierwsze wrażenie

Samsung S8500 Wave należy do wyjątkowo kompaktowych telefonów, głównie za sprawą ekstremalnie niskiej grubości (zaledwie 10,9 mm), ale też z racji miękko profilowanych boków i szerokości 56 mm - choć trochę mniejszej niż ta w iPhonie (62,1 mm). Telefon wygodnie i pewnie leży nawet w drobnej, kobiecej dłoni. Urządzenie wygląda dość niepozornie, ale już po kilku chwilach obcowania okazuje się jak bardzo mylne było pierwsze wrażenie. Metalowa obudowa nadaje urządzeniu odpowiednią sztywność - nie ma mowy o skrzypieniu czy trzaskach. Odczuwalna jest nie najmniejsza waga telefonu wynosząca 118 gramów, w dalszym ciągu mowa jest tu o urządzeniu odczuwalnie lżejszym niż iPhone 3GS (135 gramów) czy Xperia X10 (135 gramów), a nawet nieco lżejszym niż mocno plastikowa Nokia X6 (122 gramów).

Ekran

Zastosowany w telefonie ekran ma przekątną 3,3 cala, rozdzielczość 480 x 800 pikseli i wyświetla 16 mln kolorów. Ekran wykonany został w technologii Super AMOLED - po raz pierwszy zastosowanej przez Samsunga właśnie w modelu Wave. Jak to w ekranach AMOLED, każdy punkt ekranu jest tu niezależnym źródłem światła, a uzyskanie koloru idealnie czarnego, to zupełne wyłączenie pikseli. Efekt jest piorunujący - dostajemy niespotykany kontrast i perfekcyjną czerń. Samsung na tym jednak nie poprzestał. Zamiast zastosować tradycyjny panel dotykowy (oporowy czy pojemnościowy), który siłą rzeczy tłumiłby kolory ekranu, elementy odpowiedzialne rozpoznawanie dotyku rozmieszczone zostały między pikselami ekranu. Jaki jest tego efekt? Uzyskujemy niespotykaną wręcz jakość obrazu w pomieszczeniach i o 80% mniej odblasków na wolnym powietrzu.



Przewiń w dół do następnego wpisu