DAJ CYNK

Test telefonu Orange Reyo

Dodane przez: Arkadiusz Dziermański

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 57722

Nie wszystko jedna wypada tak źle. Pomimo tego, że technologia wykonania ekranu, podobnie jak rozdzielczość, nie jest zbyt współczesna (TFT), to jednak wygląda on lepiej niż się spodziewałem. Kąty widzenia są przyzwoicie szerokie, niezła jest też czytelność w słońcu. Trudno narzekać na jasność, ale w połączeniu z niskim kontrastem i rozdzielczością męczy po dłuższym użytkowaniu. Gdyby zastosowany ekran miał rozdzielczość przynajmniej 720p, byłby całkiem solidnym punktem telefonu.

Panel dotykowy został oczywiście wykonany w technologii pojemnościowej. Jego czułość stoi na bardzo dobrym poziomie, bez względu na to, w którym miejscu dotykamy ekranu.

Wyposażenie i oprogramowanie

Reyo pracuje pod kontrolą Androida w wersji 4.2.2 (OPL_PL_P172d10_v4.4) i raczej nie spodziewałbym się aktualizacji dla tego modelu. Do płynnej i wygodnej pracy ma nam wystarczyć dwurdzeniowy procesor MediaTek MT6572 (Cortex A7) w parze z układem graficznym Mali-400, wspierane przez gigabajt pamięci RAM. Jest to więc typowy przedstawiciel dalekowschodnich smartfonów z niższej półki cenowej. W codziennym użytkowaniu ta konfiguracja sprawdza się bardzo przyzwoicie. Działanie interfejsu wypada zdecydowanie lepiej niż to, co zaprezentował mi ostatnio myPhone Next. Na co dzień wszystko działa płynnie. Otwieranie aplikacji, przewijanie pulpitów, czy też menu wygląda naprawdę bardzo przyzwoicie.

System przykrywa estetyczna i kolorowa nakładka o bliżej nieokreślonej nazwie. Nie oferuje ona zbyt wielu opcji konfiguracji. Możemy co najwyżej dodać dodatkowy ekran, obok ekranu blokady. Domyślnie jednym z nich jest aparat, a dodatkowo możemy dodać np. okno ostatnich wiadomości lub informacje z Google Now. Skróty z górnej belki są już niestety niemożliwe do zmodyfikowania. Nakładka jest ładna, a pomimo jasnych i żywych (na ile pozwala na to wyświetlacz) barw nie są one tak irytujące jak w przypadku nakładki od LG, czy też Samsunga. Do wyboru mamy dwa motywy kolorystyczne - Orange (jakże by inaczej) oraz Holo. Ograniczają się one jedynie do dodania akcentów kolorystycznych (pomarańczowego lub niebieskiego) w niektórych miejscach interfejsu.

Przekątna ekranu aż prosi się do wykorzystania jej w grach. Moje zapały ostudziła jednak niespecjalnie wysoka wydajność zastosowanego procesora i układu graficznego. O komfortowej rozgrywce w Real Racing 3 musiałem zapomnieć. Płynność obrazu uniemożliwiała jakąkolwiek wygodną rozrywkę. Lepiej wypadło GTA 3. Co prawda wymagało ustawienia detali na minimum, wyłączenia cieni oraz zmniejszenia pola widzenia do 50%, ale obraz tylko momentami delikatnie klatkował i można było mówić o wygodnej rozgrywce, na co 5 cali zdecydowanie pozwala.

Dwa popularne bencharki pokazują, że wydajność Reyo, to typowa niższa półka. W teście programem AnTuTu uzyskał wynik 10698 punktów, natomiast Quadrant Standard ocenił go na 3262 punkty.

Internet i typy łączności

Łączność z Internetem za pomocą HSPA (pobieranie do 21 Mb/s; wysyłanie do 5,67 Mb/s) oraz Wi-Fi w standardach b/g/n (dostępne jest również DLNA), a także Bluetooth 4.0 - takie standardy oferuje nam Orange Reyo. Skromnie, podstawowo, ale chyba nikt nie spodziewał się LTE i NFC? Mimo wszystko to co jest, mogłoby być trochę lepszej jakości i konkretnie chodzi mi tutaj o Wi-Fi. W miejscach z trochę słabszym zasięgiem, Reyo bardzo często miał 1-2 kreski zasięgu mniej niż inne telefony.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu