Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Po koniec lutego 2026 roku w San Francisco odbyła się premiera flagowych smartfonów Samsunga z serii Galaxy S26. Topowy model Ultra trafił w moje ręce, dzięki czemu mogłem mu się lepiej przyjrzeć.

Marian Szutiak (msnet)
3
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Ewolucja zamiast rewolucji

Jeśli ktokolwiek spodziewał się rewolucji po smartfonach z serii Galaxy S26, mógł się rozczarować. Samsung od dawna nie idzie tą drogą, stawiając raczej na stabilne trzymanie się swoich reguł oraz powolną ewolucję. To sprawia, że pod wieloma względami topowe „Galaktyki” mocno odstają od chińskiej konkurencji, podążając raczej ścieżką Apple’a.

Dalsza część tekstu pod wideo

Jednak Samsung to Samsung, jak czasem mówię osobom pytającym mnie, jaki będzie mój następny telefon. Na 100% będzie to produkt Koreańczyków. Czy skuszę się na Galaxy S26 Ultra? Odpowiedź na to pytanie zostawię na dalszą część tej recenzji. Zapraszam do lektury i komentowania.

Samsung Galaxy S26 Ultra

Do testów otrzymałem Samsunga Galaxy S26 Ultra w kolorze fioletowym. Jest to jednak mocno stonowany, elegancki odcień tego koloru, nadający się nawet dla poważnego biznesmena.

Telefon przyjechał do mnie w kartonowym pudełku sprzedażowym, w którym znalazł się komplet dodatków. U Samsunga nie ma ich wiele. To kabel USB-C, metalowa igła do wysuwania tacki na dwie karty nanoSIM oraz króciutka instrukcja Quick Start Guide. O resztę, w tył ładowarkę, musimy zadbać sami.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Większe zaokrąglenia i wyspa aparatów

Na pierwszy rzut oka Galaxy S26 Ultra wygląda bardzo podobnie do swojego poprzednika. Samsung dokonał w jego zewnętrznej konstrukcji kilku istotnych zmian, przy czym jedną widać od razu. To zmieniony moduł tylnych aparatów, w którym wzorem Foldów i kilku innych „Galaktyk”, trzy obiektywy najważniejszych aparatów objęte są wspólną podłużną wyspą fotograficzną. Teleobiektyw z zoomem 3x oraz laserowy dalmierz wciąż jednak mają swoje indywidualne „wysepki”.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Tak jest podobno lepiej, jednak ja wolałem poprzedni układ z zupełne oddzielnymi „oczkami”. Inna sprawa, że z uwagi na zmniejszenie grubości smartfonu te trzy obiektywy mocniej wystają ponad tylny panel.

Druga zmiana, która jednak nie rzuca się w oczy jakoś szczególnie mocno (chyba, że obok leży Galaxy S25 Ultra), to mocniej zaokrąglone rogi urządzenia. Wciąż nie są to takie krągłości jak w podstawowych modelach z serii, jednak coraz bliżej im do nich. Te krągłości to jeden z powodów, dlaczego zmieniłem Samsunga Galaxy S24 Ultra na model Galaxy Z Fold7.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Kolejna zmiana, której już jednak nie widać gołym okiem, to inny materiał ramki. Wcześniej była tytanowa, teraz jest aluminiowa. Samsung ponownie poszedł więc śladami firmy Apple, która w najnowszych topowych iPhone’ach również pozbyła się tytanu na rzecz aluminium.

Samsung Galaxy S26 Ultra to wciąż eleganckie urządzenia, ze stonowanym designem. Zmiany wizualne w porównaniu z poprzednikami mogą się podobać, mnie jednak nie przekonują. Telefon nadal dobrze leży w dłoni, choć jest duży i ciężki. Krawędzie zostały lekko zaokrąglone, dzięki czemu nie ma się wrażenia ich wcinania w skórę.

Błyskawiczna biometria

Podobnie jak poprzednicy, topowy model z serii Galaxy S26 został wyposażony w podekranowy, ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych. Działa on bardzo sprawnie – wystarczy przyłożyć odpowiedni palec we właściwe miejsce na ekranie i telefon odblokowany. W niektórych sytuacjach może się również przydać funkcja rozpoznawania twarzy, która działa z porównywalną szybkością. Problemy? Nie zauważyłem.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko
Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Wyświetlacz zapewniający prywatność

Duża zmiana nastąpiła w konstrukcji wyświetlacza. To wciąż panel Dynamic AMOLED 2x, zapewniający odświeżanie na poziomie 120 Hz i rozdzielczość QuadHD+ (498 ppi), zapewniający świetną jakość obrazu. Możemy tu jak zwykle liczyć na ładnie nasycone kolory, doskonały kontrast i dobrą czytelność w każdych warunkach.

Szczytowa, podawana przez producenta jasność panelu to ponownie 2600 nitów. Gdy zmierzyłem jasność dla całego ekranu świecącego na biało, otrzymałem wyniki zbliżone do tego, co rok temu uzyskałem w Galaxy S25 Ultra. Maksimum w trybie ręcznym wyniosło 450 nitów i zwiększało się do 685 nitów po włączeniu opcji Większa jasność. W trybie automatycznym natomiast wyszło 1412 nitów.

Tryb
ekranu

Temperatura
bieli

Pokrycie
Gamy

Objętość
Gamy

Średnie ∆E
(MAX)

Żywy

7112 K

99,5% sRGB
82,3% AdobeRGB
84,5% DCI P3

129,8% sRGB
89,5% AdobeRGB
92,0% DCI P3

0,19 (1,24)

Naturalny

6646 K

98,8% sRGB
72,2% AdobeRGB
75,3% DCI P3

109,4% sRGB
74,5% AdobeRGB
77,5% DCI P3

0,21 (1,19)

Pokaż więcej
Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

A o co chodzi z wspomnianą wcześniej zmianą w konstrukcji wyświetlacza? Samsung pogrzebał w pikselach i stworzył funkcję Privacy Display (przetłumaczone na Prywatny wyświetlacz). Po jej włączeniu obraz jest czytelny tylko dla osoby patrzącej prosto w ekran. Gdy patrzymy na niego z boku, obraz jest bardziej lub mniej przyciemniony, zależnie od ustawień. Tryb ten może działać zawsze lub tylko dla wybranych aplikacji lub określonych sytuacji.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Korzystanie z funkcji „Prywatny wyświetlacz” ma też pewną wadę. Chodzi o drastyczny spadek jasności ekranu „na wprost”. Zmierzone przeze mnie maksimum wyniosło 294 nity w trybie manualnym oraz 689 nitów w trybie automatycznym. Przekłada się to między innymi na wyraźnie obniżony komfort korzystania z telefonu w słoneczny dzień. Obraz wciąż jednak pozostaje czytelny.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Ekran telefonu można obsługiwać za pomocą rysika S Pen, który został lekko odchudzony i ponownie nie oferuje łączności Bluetooth.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Głośniki stereo z czystym dźwiękiem

Samsung wyposażył swój topowy smartfon z serii Galaxy S26 w głośniki stereo, z których ten nad ekranem gra do przodu, a ten pod w dół. Działając razem, bardzo dobrze sobie radzą z odtwarzaniem muzyki czy innych dźwięków. Z ich pomocą można nawet rozkręcić małą domówkę – maksymalna głośność podczas słuchania muzyki ze Spotify wyniosła 80,9 dB. Przy niektórych dzwonkach poziom głośności wzrósł do 84,7 dB. Zmierzyłem to w odległości 60 cm od głośników.

By jednak usłyszeć wszystkie elementy utworu, w tym głębokie basy, których tu brakuje, warto sięgnąć po w miarę dobre słuchawki lub zewnętrzne głośniki. Podłączymy je między innymi za pomocą Bluetooth. Jeśli chodzi o kodeki, poza podstawowymi są tu samsungowy SSC oraz LDAC firmy Sony. Niczego więcej nie znalazłem.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Android 16, One UI 8.5 i mnóstwo AI

Samsung Galaxy S26 Ultra to jeden z trzech pierwszych smartfonów koreańskiego producenta, który ma fabrycznie zainstalowane najnowsze oprogramowanie One UI 8.5, bazujące na systemie Android 16. Przynosi ono dalsze usprawnienia, a także nowe funkcje, na ogół związane ze sztuczną inteligencją. Są one teraz ukryte niemal wszędzie i tylko czekają, by napaść na użytkownika pomóc użytkownikowi.

Skoro już jesteśmy przy AI, to zerknijmy, co tam mamy. Na pokładzie smartfonu jest przede wszystkim dostępny Asystent AI, którego uruchamia się domyślnie przytrzymaniem przycisku zasilania. Do wyboru mamy Google Gemini oraz Bixby – to ostatnie wciąż nie jest dostępne w języku polskim. Listę najważniejszych funkcji znajdziemy w ustawieniach, w zakładce Galaxy AI.

Nowości, które się pojawiły w One UI 8.5, a których nie ma w One UI 8, są na końcu. To Now nudge, który sugeruje działania na podstawie ekranu, Ważne fragmenty powiadomień (pozwala nadawać priorytety powiadomieniom oraz otrzymywać ich podsumowania), a także Asystent zdrowia (spersonalizowane informacje i wskazówki na podstawie danych z Samsung Health). Są też dwie zmiany nazwy: zamiast Asystenta rysowania jest Kreatywne studio, a w miejsce Tapet Otoczenie zdjęcia pojawiła się Tapeta pogodowa.

Podobnie jak wcześniej, dane mogą być przetwarzane na urządzeniu. Ma to zapewnić lepszą prywatność, ale kosztem jakości. Niektóre zaawansowane funkcje wymagają przetwarzania przez Internet.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Szybki Internet bezprzewodowy i dual eSIM

Topowy Samsung oferuje użytkownikom komplet nowoczesnych standardów łączności bezprzewodowej. Z Internetu można korzystać z szybkiego połączenia przez 5G lub Wi-Fi 7, z innymi urządzeniami sparujemy telefon za pomocą Bluetooth 6.0, a rachunek w sklepie opłacimy zbliżeniowo dzięki NFC.

Galaxy S26 Ultra umożliwia również korzystać z łączności satelitarnej, ale nie w Polsce. Cała reszta podczas testów działała bez problemów, w tym również nawigacja satelitarna czy cyfrowy kompas.

Testowany smartfon dobrze sobie radzi z łapaniem zasięgu sieci komórkowej i pozwala korzystać z takich technologii, jak VoLTE czy WiFi Calling. To drugie jest szczególnie ważne dla mnie, ponieważ mieszkam w miejscu z bardzo słabym zasięgiem, a tak mogę korzystać z bardzo dobrej jakości połączenia głosowego. Na użytkowników czekają dwa sloty na karty nanoSIM, jednak funkcję Dual SIM można również realizować za pomocą samych kart eSIM.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko
Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Zmiany w aparatach, ale bez rewolucji

Jeśli ktoś oczekiwał dużych zmian w fotograficznym arsenale Samsunga Galaxy S26 Ultra, musiał się rozczarować, gdy najpierw plotki nabrały realnego kształtu, a potem niemal wszystko zostało potwierdzone podczas premiery. Zmiany oczywiście są. I tak, główny aparat 200 Mpix zyskał znacznie jaśniejszy obiektyw (f/1.4 zamiast f/1.7). Teleobiektyw peryskopowy 50 Mpix z zoomem optycznym 5x stał się „zwykłym” teleobiektywem (bez peryskopu) ale za to jaśniejszym (f/2.9 zamiast f/3.4). Pod drugim teleobiektywem (z zoomem 3x) zmieniono matrycę 10 Mpix na… mniejszą (1/3,94” zamiast 1/52”). Aparat ultraszerokokątny pozostał identyczny i nadal ma 50 Mpix oraz, dzieki autofocusowi, potrafi robić zdjęcia makro.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Przedni aparat o rozdzielczości 12 Mpix zyskał obiektyw o krótszej ogniskowej, czyli szerszym kącie (23 mm zamiast 26 mm).

Niewiele za to się zmieniło w aplikacji fotograficznej, która dużą aktualizację zyskała rok temu. To w sumie dobrze, bo nie trzeba się uczyć jej obsługi na nowo. Mamy tu wciąż potężne narzędzie, pozwalające wiele wycisnąć z fotozestawu. No i można doinstalować aplikację Expert RAW, która daje jeszcze większe możliwości.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Wartą odnotowania zmianą w aplikacji jest dodanie super stabilizacji z blokadą poziomu do trybu wideo. Po jej uruchomieniu możemy trzymać telefon w dowolny sposób, a nagranie będzie zawsze poziome i stabilne (z maksymalną rozdzielczością 2K). Tę „super nowość” Samsunga widziałem już jednak 2 lata temu w Motoroli Edge 50 Pro.

Zdjęcia i filmy bez większych zmian

Ogólnie rzecz ujmując, aparaty w Galaxy S26 Ultra robią zdjęcia o porównywalnej jakości z Galaxy S25 Ultra. Jaśniejsze obiektywy spowodowały, że w nocy możemy uzyskać minimalnie więcej szczegółów, jednak nie rzuca się to jakoś szczególnie w nocy. Teleobiektywy łapią teraz ostrość z większej odległości minimalnej, na przykład ten z zoomem 5x zadziała dobrze dopiero przy dystansie ponad pół metra. Gdy się zbliżymy bardziej, powiększenie 5x będzie realizowane cyfrowo na podstawie obrazu z głównego aparatu.

Reasumując, mamy tu wciąż potężny zestaw fotograficzny, w którym jednak – ze względu na pewną stagnację w rozwoju – jakość zdjęć coraz mocniej odstaje od chińskiej czy amerykańskiej konkurencji. Przykładowe zdjęcia i filmy poniżej.

Zdjęcia dzienne:

Zdjęcia nocne:

Zoom 100x:

Zdjęcia makro:

Zdjęcia selfie:

Filmy:

Podkręcony Snapdragon i ogromny zapas mocy

Galaxy S26 Ultra, jako jedyny przedstawiciel nowej serii Samsunga, która w marcu 2026 roku trafiła na półki polskich sklepów, jest napędzany najwydajniejszym układem firmy Qualcomm, Snapdragonem 8 Elite Gen 5. W wersji dla Galaxy został on trochę podkręcony, co dało mu dodatkowego „kopa”. Przekłada się to na płynne działanie w każdej sytuacji oraz świetne wyniki w benchmarkach. Do testów otrzymałem wersję z 12 GB RAM-u (+ do 12 GB pamięci wirtualnej) i 256 GB przestrzeni na dane, ale jest też wariant wyposażony w 16 GB pamięci operacyjnej i 1 TB pamięci masowej. No i jest wariant pośredni 12/512 GB.

Wydajność
ogólna
Antutu 11 Geekbench 6 AI
Benchmark
Jeden
rdzeń
Wszystkie
rdzenie
Samsung Galaxy S26 Ultra 4032250 3788 11729 23144
Apple iPhone 17 Pro Max - 3901 10120 -
Honor Magic8 Pro 3932502 3696 11175 22384
Motorola Signature 2866780 2921 8789 17774
OnePlus 15 3686102 3682 11002 20438
Oppo Find X9 3619954 3295 9601 8763
Realme GT 8 Pro 4030445 3757 11377 21149
Samsung Galaxy S25 Ultra 3214533 3150 10088 10969
Vivo X300 Pro 3499124 3468 10230 21296
Pokaż więcej
Wydajność
w grach
3D Mark Maksymalna
temperatura
obudowy [°C]
Wild Life
Extreme
Wild Life
Extreme
Stress Test
Samsung Galaxy S26 Ultra 8261 48,30% 46,7
Apple iPhone 17 Pro Max 5785 66,40% 44,8
Honor Magic8 Pro 8084 51,20% 48,9
Motorola Signature 5634 66,10% 45
OnePlus 15 6894 70,90% 45
Oppo Find X9 7006 43,70% 48,6
Realme GT 8 Pro 7898 33,00% 51,6
Samsung Galaxy S25 Ultra 7230 48,90% 45,7
Vivo X300 Pro 7195 45,20% 47,2
Pokaż więcej

Wydajne podzespoły generują duże ilości ciepła. Podczas testów wydajnościowych obudowa smartfonu osiągnęła w najcieplejszym miejscu 46,7°C. To o 1°C więcej niż w poprzedniku. Jeśli chodzi o spadek wydajności spowodowany działaniem throttlingu, sięgnął on tu niemal 52% – podobnie było w Galaxy S25 Ultra.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Akumulator bez zmian, ale z szybszym ładowaniem

To, co w Galaxy S26 Ultra się nie zmieniło, to akumulator. Ponownie jego pojemność wynosi 5000 mAh, co w naszym teście pozwoliło na niemal 19 godzin oglądania filmów. Wynik był o 24 minuty lepszy niż w Galaxy S25 Ultra.

Gdy korzystałem z telefonu w typowy dla siebie sposób, energii zgromadzonej w baterii spokojnie wystarczało na cały dzień i kawałek następnego. Osiągnięcie dwóch dni nie powinno tu być większym problemem.

Wytrzymałość
akumulatora
Akumulator
(mAh)
Wyświetlacz Czas
pracy
(minuty)
Przekątna
(cale)
Rozdzielczość
(piksele)
Odświeżanie
(Hz)
Samsung Galaxy S26 Ultra 5000 6,9" 1080 x 2340 120 1137
Apple iPhone 17 Pro Max 4823 6,9" 1320 x 2868 120 1107
Honor Magic8 Pro 6270 6,71" 1256 x 2808 120 1162
Motorola Signature 5200 6,8" 1264 x 2780 120 1049
OnePlus 15 7300 6,78" 1272 x 2772 165 1462
Oppo Find X9 7025 6,59" 1080 x 2374 120 1334
Realme GT 8 Pro 7000 6,79" 1080 x 2352 120 1412
Samsung Galaxy S25 Ultra 5000 6,9" 1080 x 2340 120 1113
Vivo X300 Pro 5440 6.78" 1260 x 2800 120 976
Pokaż więcej

Samsung poczynił mały postęp w szybkości ładowania. Testowany smartfon obsługuje ładowanie przewodowe z mocą do 60 W. Gdy użyłem ładowarki firmy Samsung o mocy 65 W, ładowanie pustego akumulatora do 100% zajęło 48 minut. To o 7 minut krócej niż w przypadku poprzednika z ładowaniem 45 W i tej samej ładowarki. Podobno jeszcze lepiej jest, jeśli użyjemy nowej ładowarki Samsunga o mocy 60 W (43 minuty).

Galaxy S25 Ultra obsługuje ładowanie bezprzewodowe Qi2.2 z mocą do 25 W. Samsung jednak zrezygnował z rozwiązania znanego między innymi z iPhone’ów czy Pikseli i nie zamontował wewnątrz obudowy pierścienia magnetycznego. Koreańczycy podobno chcieli w ten sposób utrzymać funkcję bezprzewodowego udostępniania energii.

Osobiście wolałbym magnes, szczególnie że i tak nie mogę w ten sposób naładować zegarka (Galaxy Watch8, a wcześniej Galaxy Watch Ultra). W Foldzie rozwiązałem ten problem naklejając magnes na obudowie i… bezprzewodowe udostępnianie energii wciąż działa. Można też skorzystać z odpowiedniego etui, co w moim przypadku odpada – nie noszę swojego telefonu w etui.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

Ewolucja w cenie rewolucji

Samsung Galaxy S26 Ultra to sprzęt, który stanowi przykład bezpiecznej i przemyślanej ewolucji, a nie rewolucji na rynku mobilnym. Smartfon zachwyca fenomenalną jakością wykonania, eleganckim wzornictwem i wybitnym wyświetlaczem, który gwarantuje doskonałe wrażenia wizualne. Użytkownicy z pewnością docenią też błyskawiczną biometrię oraz potężny zapas mocy, zapewniający nieskazitelnie płynne działanie systemu. Dodatkowym plusem jest dobry czas pracy na jednym ładowaniu i zauważalnie sprawniejsze uzupełnianie energii. Chińska konkurencja radzi tu sobie jednak znacznie lepiej.

Na wyróżnienie zasługuje bogate zaplecze komunikacyjne oraz świetnie grające głośniki stereo, które z pewnością umilą konsumpcję multimediów. Mocnym punktem jest również rozwinięte oprogramowanie wspierane sztuczną inteligencją, wprowadzające sporo praktycznych udogodnień do codziennego użytkowania. Należy jednak pamiętać, że nowa, wbudowana funkcja prywatnego ekranu, choć skutecznie chroni dane przed osobami postronnymi, odczuwalnie obniża jasność panelu przy patrzeniu na niego na wprost. Może to być uciążliwe w bardzo słoneczne dni.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko
Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko

W kwestii możliwości fotograficznych mamy tu do czynienia z pewnym technologicznym zastojem. To nadal niesamowicie wszechstronny zestaw aparatów generujący świetne kadry, ale brak odważniejszych innowacji sprawia, że urządzenie coraz bardziej odstaje od najmocniejszych rywali na rynku. Do słabszych stron flagowca trzeba również zaliczyć zauważalne nagrzewanie się i spadki wydajności pod dużym obciążeniem oraz brak wbudowanych w obudowę magnesów ułatwiających precyzyjne ładowanie bezprzewodowe.

Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, ostateczna decyzja zakupowa zależy od indywidualnych oczekiwań, zwłaszcza że cena za testowaną wersję wynosi aż 6499 zł. Warto odnotować, że kwota ta poszła w górę o 100 zł w stosunku do poprzednika z taką samą ilością pamięci, a w przypadku najdroższego wariantu podwyżka sięga aż 700 zł. Dla wiernych użytkowników ekosystemu koreańskiego producenta, entuzjastów obsługi rysikiem oraz osób szukających bardzo dopracowanego, solidnego urządzenia z najwyższej półki, będzie to wciąż bezpieczna inwestycja na lata. Ja jednak go nie kupię.

Sprawdziłem Galaxy S26 Ultra. Ten detal zmienia wszystko
Ocena końcowa: 8,5/10
plusy
  • Elegancki design i dobra ergonomia,
  • Wysoka jakość wykonania i użytych materiałów,
  • Błyskawiczna biometria,
  • Świetna jakość i czytelność ekranu,
  • Funkcja prywatnego wyświetlacza,
  • Obsługa rysika S Pen,
  • Czysty dźwięk z głośników stereo,
  • Funkcjonalne oprogramowanie z funkcjami AI,
  • Komplet nowoczesnych standardów łączności,
  • Obsługa dual eSIM,
  • Jaśniejsze obiektywy (główny i tele 5x),
  • Super stabilizacja wideo z blokadą poziomu,
  • Bardzo wysoka wydajność procesora,
  • Dobry czas pracy na baterii,
  • Szybsze ładowanie przewodowe,
  • Dwukierunkowe Ładowanie bezprzewodowe.
minusy
  • Zmiany wizualne idące w złym kierunku,
  • Duży spadek jasności ekranu przy funkcji prywatności,
  • Rysik S Pen wciąż bez Bluetooth,
  • Nadal brak języka polskiego w Bixby,
  • Gorsze ostrzenie teleobiektywów z bliska,
  • Jakość zdjęć coraz bardziej odstająca od chińskiej konkurencji,
  • Bardzo wysoki spadek wydajności pod dużym obciążeniem,
  • Brak pierścienia magnetycznego do ładowania,
  • Bardzo wysoka cena.