DAJ CYNK

Test telefonu BlackBerry Z10

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 116087

Wygląda na to, że producent wziął sobie w końcu do serca, że smartfon dawno przestał być jedynie narzędziem pracy i stał się również efektownym gadżetem oraz kieszonkowym centrum rozrywki. System BlackBerry nigdy nie był równie multimedialny, widowiskowy i zarazem przyjazny. Co ważne, w całym tym podkręcaniu ergonomii BlackBerry nie zapomniał o zachowaniu znanej z poprzednich urządzeń logiki i porządku.

Nokia oficjalnie ogłosiła śmierć Symbiana - zaprezentowana w lutym 2012 roku Nokia 808 PureView to ostatni przedstawiciel długiej, symbianowej rodziny. Jednak nie tylko Nokia miała w ostatnich latach problemy w odnalezieniu się na nowym, bardziej niż kiedykolwiek "dotykowym" rynku. Czarne chmury nadciągnęły również nad RIM (od niedawna BlackBerry), cenionego producenta biznesowych "jeżynek".

Z kwartału na kwartał sprzedaż smartfonów BlackBerry zaczęła ostro spadać, kolejne konstrukcje (w tym dotykowe) były chłodno przyjmowane przez rynek, a kanadyjski koncern zaczął raportować co trzy miesiące straty idące w setki milionów dolarów. Sytuacja stała się, co tu dużo mówić, dramatyczna. Podobnie jak w przypadku Nokii, konieczne były radykalne zmiany. Zaciskanie pasa i... rewolucja.

Rewolucją miał okazać się BlackBerry OS 10, a patrząc na wyniki z ostatniego kwartału - chyba się udało. Po raz pierwszy od dłuższego czasu Kanadyjczycy odnotowali zysk netto. Co takiego niesamowitego ma BlackBerry Z10, pierwszy smartfon z nową platformą? Wygląda na to, że producent wziął sobie w końcu do serca, że smartfon dawno przestał być jedynie narzędziem pracy i stał się również efektownym gadżetem oraz kieszonkowym centrum rozrywki. System BlackBerry nigdy nie był równie multimedialny, widowiskowy i zarazem przyjazny. Co ważne, w całym tym podkręcaniu ergonomii BlackBerry nie zapomniał o zachowaniu znanej z poprzednich urządzeń logiki i porządku. Zobaczmy co do zaoferowania ma kanadyjski iPhone. Zapraszam do lektury.

Zestaw minimalny

Jak na telefon z górnej półki rozczarowuje zestaw, z którym otrzymujemy telefon. W pudełku, oprócz samego telefonu i baterii znajdziemy ładowarkę USB, przewód USB-microUSB i słuchawki "pchełki", pozbawione poprawiających komfort użytkowania gąbek. Bardzo brakuje mi skórzanego etui, które często towarzyszyło smartfonom BlackBerry z górnej półki, mile wspominam też słuchawki dokanałowe firmy. No ale cóż, miała być rewolucja, są i jej ofiary...



Obudowa

Pod względem designu BlackBerry zdecydowanie niczego nowego tym razem nie wymyślił. Obudowa jednym kojarzyć będzie się z iPhone'ami, innym z ostatnim HTC One. Gdzieś już to w każdym razie widzieliśmy. Wprawne oko dostrzeże dosyć grube ramki wokół ekranu i trudno nie ulec wrażeniu, że ekran Z10 mógł być większy lub konstruktorzy mogliby się pokusić o bardziej kompaktową obudowę. Obudowa ma wymiary 130 x 65,6 x 9 mm i masę 135,4 grama. Smartfon jest więc cięższy niż Galaxy S3 i S4, przy mniejszym niż we wspomnianych Samsungach wyświetlaczu. Mniejszą niż Z10 obudowę ma Galaxy S II - również z większym niż w BlackBerry ekranem. Mimo wszystko, po obcowaniu z pierwszymi 5-calowcami, Z10 wydał mi się całkiem kompaktowy - ot kwestia perspektywy.

Przód telefonu pozbawiony został jakichkolwiek przycisków. Ponad ekranem znajdziemy głośnik słuchawki, czujnik zbliżania, kamerkę 2 Mpix oraz sporą diodę sygnalizującą zaległe darzenia. Poniżej wyświetlacza umieszczone zostało duże logo BlackBerry i dyskretna szczelina mikrofonu. Z lewej strony znajdziemy złącze microUSB (ładowanie, podłączanie do komputera), a tuż obok niego gniazdo microHDMI. W przypadku tego ostatniego liczyć możemy na niedrogie przewody TV, ale też na dodatkowe utrudnienia przy próbie znalezienia złącza ładowania po ciemku. Na prawym boku znalazły się przyciski regulacji głośności z centralnie umieszczonym przyciskiem komend głosowych. Przy aktywnym odtwarzaczu muzycznym, środkowym przyciskiem z łatwością zatrzymamy też muzykę.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu