DAJ CYNK

Test tabletu Sony Xperia Tablet S

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 51716

Rynek tabletów internetowych bardzo widocznie podzielił się w tym roku na trzy obozy. Mamy urządzenia 10-calowe, w których producenci nie silą się na wielkie kompromisy i skrzętnie wciskają do nich technologie wszelkiej maści. Jest półka 7-calowców, która początkowo oddzielała się jedynie ideologicznie (mniejsze = bardziej poręczne). No i jest jeszcze kategoria "No Name", czyli produkty tabletopodobne produkowane na wielką skalę w Chinach. Sony Xperia Tablet S jest przedstawicielem najdroższej, 10-calowej kategorii i przyjdzie mu zmierzyć się z takimi urządzeniami jak Transformery Asusa, iPady od Apple’a czy Google Nexus 10 wyprodukowany przez Samsunga.

Rynek tabletów internetowych bardzo widocznie podzielił się w tym roku na trzy obozy. Mamy urządzenia 10-calowe, w których producenci nie silą się na wielkie kompromisy i skrzętnie wciskają do nich technologie wszelkiej maści. Jest półka 7-calowców, która początkowo oddzielała się jedynie ideologicznie (mniejsze = bardziej poręczne), a teraz dodatkowo przyciąga do siebie znacznie niższymi cenami. No i jest jeszcze kategoria "No Name", czyli produkty tabletopodobne produkowane na wielką skalę w Chinach, często różniące się od siebie jedynie nazwą "producenta", a przy tym niebywale tanie. Sony Xperia Tablet S jest przedstawicielem najdroższej, 10-calowej kategorii i przyjdzie mu zmierzyć się z takimi urządzeniami jak Transformery Asusa, iPady od Apple’a czy Google Nexus 10 wyprodukowany przez Samsunga. Będzie to trudna walka, ale Tablet S ma kilka asów w rękawie. Zapraszam do lektury recenzji, w której asy te przybliżę.

Zestaw, warianty i ceny urządzenia

Tablet zapakowany jest w estetyczne pudełko, w którym oprócz samego urządzenia znajdziemy jedynie ładowarkę USB z przewodem zasilającym (5 V, 1,5 A) oraz przewód USB z niestandardową, szeroką końcówką. Do kompletu przyda nam się jeszcze etui i przewód TV, który z racji niestandardowego złącza USB, będzie trzeba kupić oryginalny. Nie można też zapomnieć o słuchawkach. Na wzór Apple’a, producenci uparcie nie dołączają ich do swoich tabletów - aż tak mocno kopiować formuły iPada moim zdaniem nie warto, szczególnie, że nie mamy do czynienia z tanim sprzętem.

Sony Xperia Tablet S występuje w sześciu wariantach różniących się od siebie obecnością modułu 3G oraz wielkością pamięci wewnętrznej (16, 32 lub 64 GB). Za najtańszy z wariantów (16 GB pamięci, Wi-Fi) zapłacimy około 1250 zł. Ten sam tablet, ale z łącznością 3G dostać można za 2200 zł, natomiast w przypadku najdroższej wersji (64 GB + 3G) jest póki co w Polsce problem z dostępnością (cena prawie 3 tys. zł). O ile urządzenia w wersji 3G nie oczarowują ceną, to już najtańszy wariant tabletu z Wi-Fi ma cenę bardzo konkurencyjną.



Konstrukcja

Do testów trafił Sony Xperia Tablet S z 16 GB pamięci wewnętrznej, pozbawiony modułu 3G. Jego masa wynosi 570 gramów (tablety z modułem 3G ważą 585 gramów) i jest tym samym nieco mniejsza niż czwartej generacji iPadów (652 - 662 gramów). Zamieniając obudowę na plastikową da się znaleźć lżejsze 10-calowe tablety, jednak takich w moim doczuciu szukać nie warto. Konstrukcja obudowy jest trochę inna niż u pozostałych producentów, z racji charakterystycznie zawiniętego tyłu. Większość osób, które miały w czasie testów tablet w rękach określiło rozwiązanie to jako dziwne. Mnie może i by ten zawijas przekonał do siebie (zawsze to jakaś odmiana), ale tylko niepotrzebnie zasłania plastikiem przestrzeń tyłu obudowy, która mogła być metalowa. Dodając do tego fakt, że plastik ten nieprzyjemnie trzeszczy powiem krótko - pudło. Gdy już jestem przy tyle obudowy, to warto nadmienić, że we wspomnianej płachcie plastiku producent umieścił aparat 8 Mpix. Szeroki pasek na którym znalazł się obiektyw sugeruje, że docelowo zmieścić miała się na nim też diodowa lampa błyskowa, tej jednak ostatecznie zabrakło. Dolne 2/3 tyłu obudowy wykonane jest z metalu. Na pograniczu tyłu i dolnego boku urządzenia znalazły się szeroko rozstawione głośniki stereo (brawo!) i umieszczone między nimi gniazdo USB (niestandardowe złącze), które zabezpieczone jest dodatkowo wyjmowaną zaślepką (nie trzyma się ona urządzenia, więc łatwo będzie nam ją zgubić).



Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu