DAJ CYNK

Test Sony Xperia L4: smukła elegancja i skromne wnętrze

Dodane przez: Mieszko Zagańczyk

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 16995

Aparat

Dyskretny, wtopiony w obudowę moduł fotograficzny to połączenie aparatów 13 MPix, (f/2,0), szerokokątnego 5 Mpix (f/2,2) i czujnika głębi 2 Mpix. Do pomocy otrzymujemy także doświetlenie LED. 

Aplikacja aparatu daje dostęp do dwóch głównych trybów – zdjęć i wideo. Dodatkowy przycisk pozwala ponadto wybrać tryb autoportretu i panoramę. Korzystając z mniejszych ikonek pasku szybkiego dostępu, włączymy flesz, efekt bokeh, wybierzemy scenę aparatu oraz dwa suwaki z regulacją ekspozycji i balansu bieli. Ponadto rozsuwając podgląd, uzyskamy cyfrowy zoom 4x.

Zdjęcia robione w dobrym świetle wychodzą dość przyzwoicie, ale nie wyróżniają się też niczym szczególnym. Kolory są ładne i naturalne, ale kontrast i szczegółowość pozostawiają  sporo do życzenia. Zdjęcia w cyfrowym zoomie wychodzą raczej słabo, zdjęcia nocne są za ciemne i nieostre, fotki w zbliżeniu – lekko rozmyte. Problematyczne jest robienie zdjęć z efektem bokeh, bo często jest tak, że obraz na podglądzie prezentuje się nieco inaczej niż uchwycone zdjęcie. Dość fajnie wychodzą za to zdjęcia szerokokątne, mimo niewielkiej rozdzielczości.

Mimo przeciętnych parametrów niektóre zdjęcia można uznać za w miarę udane, co więcej – zdjęcia wykonywane w domyślnym trybie w jasny dzień rzadko wychodzą całkowicie do niczego. Osoby, które sporadycznie fotografują, nie mając specjalnych oczekiwań, będą w miarę zadowolone. Można zrobić fotki ze spaceru po parku, ze zwiedzania miasta na wakacyjnym wyjeździe.

Kamera pozwala na zapis wideo w maksymalnej rozdzielczości Full HD przy 30 kl./s. Jakość obrazu można zaakceptować, jednak brak dobrej stabilizacji znacznie utrudnia nagranie ciekawych filmików. Jest tu co prawda stabilizacja cyfrowa, jednak jej działanie trudno dostrzec.

Przedni aparat ma rozdzielczość 8 MPix i przysłonę f/2,0, do robienia sefie będzie więc w sam raz. Robiąc zdjęcia tego typu, warto się przełączyć na aparat nie za pomocą standardowej ikonki, tylko wybierając osobny tryb autoportret. Wtedy też od razu aktywują się dodatkowe opcje poprawiające wizerunek fotografującej się osoby – można skorzystać z efektu bokeh, wygładzić i rozjaśnić skórę, a do tego powiększyć oczy i wydłużyć twarz. To fajne efekty, zdjęcia wychodzą udanie, tylko trzeba uważać, by nie przesadzić z dwoma ostatnimi i nie wyjść na zdjęciu, jak smutny alien.     

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu