DAJ CYNK

Test Sony WH-XB900N - słuchawki z ANC dla fanów basu

Dodane przez: Arkadiusz Bała (ArecaS)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 20874

Ergonomia

Słuchawki na uszach leżą wygodnie. Są lekkie, ale dzięki odpowiedniej sile docisku trzymają się pewnie i nie musimy się obawiać że spadną, nawet przy mocniejszych ruchach głową. Dzięki możliwości obracania muszli i szerokiemu zakresowi regulacji długości pałąka dopasowanie ich pod siebie nie powinno być większym problemem.

Sony WH-XB900N

Problem może natomiast sprawić fakt, że mamy tu do czynienia z konstrukcją zamkniętą oraz nieprzepuszczającymi powietrza nausznikami z ekoskóry. Uszy wewnątrz słuchawek mocno się grzeją, w związku z czym dłuższe odsłuchy, zwłaszcza w letnie upały, mogą być męczące.

Na słuchawkach znajdziemy dwa przyciski – jeden służy do ich włączania i wyłączania, a drugi standardowo aktywuje Asystenta Google, jednak możemy również przypisać do niego Amazon Alexa oraz funkcję odsłuchu dźwięków z otoczenia.

Sony WH-XB900N

Cała reszta nawigacji odbywa się za pomocą gestów. Stuknięcie w środek prawej muszli odpowiada za wstrzymywanie i wznawianie odtwarzania, przesunięcie palcem w poziomie za zmianę utworu, a w górę i w dół za regulację głośności. Jest to rozwiązanie intuicyjne i kiedy działa jak powinno, spisuje się zazwyczaj bardzo dobrze.

Niestety ma też swoje wady. Rozpoznawanie gestów bywa dość kapryśne. Bywały momenty (i to częste), kiedy słuchawki w ogóle nie rejestrowały moich dotknięć. Kiedy indziej natomiast wystarczyło, że delikatnie musnąłem je brodą, by ze zrzuconych na szyję „soniaczy” nagle rozlegała się muzyka. No i trzeba pamiętać, że producent nie zafundował nam żadnego odpowiednika dla akcji przytrzymania przycisku. W praktyce oznacza to, że jeśli chcemy zmienić głośność, musimy czasem nawet po kilkanaście razy przejechać palcem po muszli. Jest to niewygodne, powolne i męczące.

Aplikacja

W konfiguracji Sony WH-XB900N ma nam pomóc dedykowaną aplikacja na smartfony. Nie jest ona do niczego konieczna, jednak oferuje kilka wartych uwagi funkcji, takich jak equalizer, możliwość dostosowania siły redukcji szumów oraz funkcji Ambient Voice, przeprogramowania przycisków czy włączenia wirtualnego trybu surround. Co warto odnotować, do większości tych funkcji mamy dostęp wyłącznie z poziomu aplikacji.

Sony WH-XB900N

W tym miejscu możemy także przełączyć się pomiędzy kodekami LDAC i słabszym jakościowo SBC. Dlaczego ktoś miałby się w ogóle zdecydować na tę drugą opcję? Z prostego powodu – bo tylko wtedy możemy skorzystać z opisanych wcześniej ulepszaczy brzmienia. Szkoda, bo oznacza to, że zostajemy postawieni przed poważnym dylematem: albo cieszymy dźwiękiem o lepszej jakości, albo lepiej dostoswanym do naszych preferencji.

Interfejs aplikacji prezentuje się estetycznie, a jego obsługa jest prosta i intuicyjna. Smuci jedynie fakt, że nie został przetłumaczony na język polski.

 Redukcja szumów i funkcja Ambient Sound

Podejrzewam, że wiele osób zainteresuje się testowanymi słuchawkami ze względu na to, że zostały wyposażone w funkcję aktywnej redukcji szumów. Dobra wiadomość jest taka, że funkcja ta jest na pokładzie i rzeczywiście działa. Zła – że działa słabo. Jednolite, najlepiej niezbyt głośne szumy – np. ulica za oknem – rzeczywiście są eliminowane, jednak z wieloma typowymi scenariuszami tutejsze ANC sobie nie radzi. Wiertarka u sąsiada z klatki obok? Słychać wyraźnie. Rozklekotany autobus komunikacji miejskiej? To samo. Gwar w biurze? Tu radzą sobie trochę lepiej, ale też nie idealnie. Jeśli ktoś liczył na redukcję szumów równie dobrą, co w topowych Bose lub droższych Sony WH-1000XM3, to czeka go zawód.

Sony WH-XB900N

W tym miejscu warto wspomnieć, że producent nie zapomniał o popularnej ostatnimi czasy funkcji „przepuszczania” dźwięków otoczenia. Została ona nazwana Ambient Sound i działa przyzwoicie. Dźwięk nie brzmi w pełni naturalnie, ponieważ jest w pierwszej kolejności nagrywany przez wbudowany mikrofon, a dopiero potem ponownie odtwarzany, ale w zupełności wystarczy, by usłyszeć nadjeżdżający samochód lub mówiącego coś do nas współpracownika. Plus za to, że funkcja pozwala nam na regulację głośności dźwięków otoczenia względem muzyki (i to aż w 20 stopniach) oraz pozwala ustawić osobny priorytet dla głosu.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: własne

Źródło tekstu: własne

Przewiń w dół do następnego wpisu