DAJ CYNK

MSI Immerse GH61 – gamingowy headset z audiofilskim zacięciem

Dodane przez: Arkadiusz Bała (ArecaS)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 31894

Wygląd i wykonanie

Na pierwszy rzut oka MSI Immerse GH61 nie wyróżniają się na tle większości popularnych słuchawek dla graczy. Na drugi zresztą też nie. Mamy tu wyraźnie wyeksponowane akcenty geometryczne z ostrymi krawędziami i wielkie logo smoka na każdej muszli. Na szczęście dzięki ciemnej, stonowanej kolorystyce całość nie jest nadmiernie krzykliwa i ma szansę przypaść do gustu nawet osobom, którym na co dzień daleko jest do gamingowej estetyki. Można wręcz dojść do wniosku, że to zestaw dla dojrzałego gracza.

MSI Immerse GH61

Słuchawki w całości zostały wykonane z twardego, matowego tworzywa. Niestety jest ono przeciętnej jakości i nie sprawia najlepszego wrażenia w dotyku.

Okrągłe muszle słuchawek są płaskie, przez co wizualnie wydają się mniejsze niż w rzeczywistości – przynajmniej dopóki nie założymy ich na głowę. Przyozdobione są agresywnym sześciokątnym elementem z charakterystycznym motywem smoka.

MSI Immerse GH61

Z ciekawszych elementów warto zauważyć, że przy lewej muszli mamy na stałe przytwierdzony przewód oraz mikrofon. Ten ostatni nie jest odczepiany, jak u wielu konkurentów, a wysuwany, natomiast jego pałąk jest co prawda krótki, ale za to bardzo giętki.

Zastosowane w słuchawkach pady są wymienne, a ich klasyczny kształt sprawia, że znalezienie zamienników nie powinno stanowić problemu. W zestawie znajdziemy zresztą od razu dwa komplety: skóropodobny i tekstylny. Za jedno i drugie duży plus.

Warto zauważyć, że muszle z pałąkiem łączą się w taki sposób, by możliwa była regulacja ich kąta nachylenia, obrót o 90 stopni, a nawet złożenie do pozycji transportowej. Nie jestem przekonany czy dwie ostatnie cechy w przypadku konstrukcji gamingowej rzeczywiście okażą się takie przydatne, ale zawsze są mile widziane. Z drugiej strony, widok osób na ulicy z gamingowymi słuchawkami na głowie wcale nie jest taki rzadki w dużych miastach. Do mechanizmu regulacji kąta nachylenia muszli mam natomiast jedno drobne zastrzeżenie – skrzypi i to skrzypi strasznie. Psuje to odbiór sprzętu bardziej niż tutejsze plastiki.

Sam pałąk jest plastikowy, stosunkowo szeroki i elastyczny. To ostatnie nie tylko pomaga mu dopasować się do kształtu głowy, ale i powinno przełożyć się na nieco większą wytrzymałość. Od wewnątrz pałąk wyłożony jest natomiast gąbką pokrytą ekoskórą.

MSI Immerse GH61

Regulacja długości pałąka odbywa się za pomocą klasycznego rozsuwanego mechanizmu. Ma ona stosunkowo szeroki zakres, a o utrzymanie właściwej pozycji dbają gęsto umieszczone zapadki. Mechanizm sprawia bardzo dobre wrażenie, aczkolwiek brakuje mi tutaj jakichkolwiek oznaczeń, które pozwoliłyby wizualnie oszacować jak szeroko został on rozsunięty.

Przewód przytwierdzony jest na stałe do lewej słuchawki. Ma on długość 1 m, owinięty został wytrzymałym oplotem i zakończony jackiem 3,5 mm. Nie mam do niego większych zastrzeżeń, może z wyjątkiem tego, że jest nieco sztywniejszy niż bym preferował.

MSI Immerse GH61

Drugim elementem zestawu jest zewnętrzna karta dźwiękowa. Kształtem przypomina ona nieco przerośnięty (ok. 8,5 cm długości) pendrive. Na obudowie znajdziemy klips do ubrań i duże, komfortowe przyciski do regulacji głośności, wyciszania mikrofonu i funkcji symulacji dźwięku 7.1. Dzięki gniazdu jack 3,5 mm możemy do niej podłączyć dowolne inne słuchawki. Do komputera podłączymy ją z kolei za pomocą klasycznego dużego USB-A.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: Arkadiusz Bała

Przewiń w dół do następnego wpisu