Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Czy można wymyślić koło na nowo? Dreame Matrix10 to robot sprzątający, który miał przynieść rewolucję. Sprawdzamy, czy mu się to udało.

Arkadiusz Bała (ArecaS)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Mam wrażenie, że Dreame znalazło się trochę pod ścianą. Kto miał kupić robota sprzątającego, pewnie w większości przypadków już takiego posiada. Żeby utrzymać wyniki sprzedaży, trzeba przekonać ludzi, by wymienili swoje aktualne urządzenia na nowsze modele. Tyle że to też nie jest takie proste, bo odkurzacze z ostatnich kilku lat naprawdę dają radę i zazwyczaj niczego im nie brakuje. Co w takim razie zostało? Innowacja i szukanie skutecznego wabika.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wybaczcie ten trochę przydługi sprzęt, ale wydaje mi się, że jest on konieczny, by dobrze zrozumieć Dreame Matrix10 Ultra. To robot sprzątający klasy premium, który – podobnie jak w przypadku opisywanych niedawno modeli z linii Aqua10 – wyróżnia się nie tyle parametrami, co nietypową sztuczką. W tym przypadku jest nią stacja bazowa z funkcją automatycznej wymiany podkładek mopujących. W praktyce za ten bajer zapłacimy 4699 zł.

Wygląd i wykonanie

Jeśli widzieliście już jeden z nowszych modeli Dreame, to w wyglądzie modelu Matrix10 Ultra nic nie powinno was zaskoczyć. Ot, kolejny płaski dysk na kółkach. Tym razem nie ma tu nawet wystającej kopułki z sensorem LiDAR, bo ta jest wysuwana i zgrabnie chowa się w obudowie urządzenia.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Jest jednak kilka rzeczy, o których warto wspomnieć. Po pierwsze, urządzenie może się pochwalić matowym, wręcz lekko chropowatym wykończeniem (przynajmniej w wersji czarnej). Rzecz w sumie rzadko spotykana, a potencjalnie może ułatwić utrzymanie sprzętu w czystości – a przynajmniej zabrudzenia nie będą aż tak widoczne. Po drugie, stan urządzenia sygnalizowany jest za pomocą kolorowej diody okalającej kopułkę sensora LiDAR. Od strony funkcjonalnej trudno się do tego rozwiązania przyczepić, ale wygląda to nieco kiczowato. Mam nadzieję, że w przyszłych modelach producenta ten element zostanie zaimplementowany nieco bardziej dyskretnie.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Z kolei od strony użytkowej na wzmiankę zasługuje fakt, że aby dostać się do pojemnika na kurz, trzeba zdjąć całą górną część obudowy robota. Nie jest to wielki problem, ale rozwiązanie z uchylaną klapką ze starszych modeli było wygodniejsze.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Od spodu najciekawszy elementem jest główna szczotka. W zasadzie to dwie szczotki, bo zastosowano tu rozwiązanie, które producent nazywa HyperStream. Idea jest taka, że dwa elementy pracują w taki sposób, by nie dopuścić do zaplątania się w mechanizm włosów. Czy to działa? Z moich obserwacji wynika, że tak – podczas testów faktycznie nie miałem problemu, by cokolwiek wplątało się w szczotki. Ciężko mi natomiast dostrzec korzyści względem pojedynczych szczotek z nożami, które podobny efekt osiągają przy znacznie prostszej konstrukcji… i niższej cenie.

Oprócz tego od spodu zobaczymy kółka, boczną szczotkę i dwa pady mopujące. Te ostatnie są mocowane na magnes i generalnie nie różnią się konstrukcyjnie od tego, co znajdziemy w innych robotach z podobnym rozwiązaniem. Cały mechanizm wymiany podkładek tak naprawdę zamyka się w stacji bazowej.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

A skoro o tym mowa, to ta jest absolutnie gigantyczna. Mówimy tu o wymiarach rzędu 41,6 x 45,7 x 58,9 cm. Znalezienie miejsca dla Dreame Matrix10 Ultra może się w niektórych mieszkaniach okazać nie lada wyzwaniem. Oczywiście jest to podyktowane przede wszystkim mechanizmem wymiany podkładek, który działa na podobnej zasadzie do automatu z przekąskami. Jego głównym elementem jest zmechanizowany uchwyt, który umieszcza i zdejmuje odpowiednią parę padów z właściwego miejsca na drzwiczkach stacji. Te są umieszczone na kilku poziomach, co z automatu wymusza większą wysokość całego urządzenia.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Oprócz tego stację wyposażono w system odbierania kurzu, dozownik na trzy różne rodzaje detergentu i dwa zbiorniki na wodę o pojemności 5,5 l (czysta) i 4 l (brudna). Tutaj wygląda to więc całkiem podobnie jak w innych robotach producenta z górnej półki.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Sama stacja mimo swoich olbrzymich gabarytów prezentuje się atrakcyjnie, o ile nie mamy nic przeciwko jej surowemu, wręcz zakrawającemu o brutalizm stylowi. Ostre linie, matowe wykończenie i złote akcenty dają fajny efekt, szczególnie jeśli dodamy do tego drzwiczki z wzorem imitującym marmur.

Obsługa i aplikacja

Dostęp do kluczowych funkcji Dreame Matrix10 Ultra uzyskamy z poziomu aplikacji Dreamehome. Znajdziemy ją w Sklepie Play i App Store.

Wizualnie i funkcjonalnie apka nie odbiega od tego, co znajdziemy w większości programów tego typu. Interfejs jest intuicyjny, dobrze się prezentuje, a do tego całość jest dostępna w języku polskim. Tłumaczenie jest zresztą całkiem dobrej jakości.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Jak w przypadku większości robotów z tego segmentu, obsługa Dreame Matrix10 Ultra jest niemal w całości zautomatyzowana. Urządzenie samo odbiera kurz, a także pierze podkładki mopujące i to w temperaturze aż 100 °C. Ręczny serwis (np. wymiana worka, czyszczenie filtrów) nadal jest konieczny, ale ograniczono go do niezbędnego minimum.

Nawigacja i omijanie przeszkód

System nawigacji robota opiera się na połączeniu technologii LiDAR oraz kamerki umieszczonej z przodu urządzenia. To aktualnie jedno z bardziej zaawansowanych technologicznie rozwiązań, umożliwiające nie tylko rozpoznawanie przeszkód, ale także identyfikowanie zabrudzeń oraz innych obiektów, na które może się natknąć odkurzacz.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Szybkie mapowanie przy pierwszym uruchomieniu zajmowało ok. 6 minut, co jest bardzo dobrym czasem. Robot bez problemu rozpoznał układ pomieszczeń, ale już z identyfikacją ich rodzaju miał spore problemy. Nic nowego, ale w tym konkretnym przypadku jest to o tyle istotne, że w zależności od zdefiniowanego typu pomieszczenia i powierzchni urządzenie dobiera odpowiednie podkładki mopujące. Każdy błąd skutkuje więc obniżeniem skuteczności sprzątania. Na szczęście wszystkie takie potknięcia możemy (a nawet musimy) poprawić w aplikacji.

System nawigacji przez większość czasu działa dobrze: robot sprawnie porusza się po mieszkaniu, omija przeszkody i nie sprawia problemów. Kiedy jednak coś się wysypie, to zwykle w dość spektakularny sposób. Przykładowo, w toku testów Dreame Matrix10 Ultra odmówił mi wysprzątania połowy kuchni, bo ścierkę powieszoną na drzwiczkach piekarnika i plamę z keczupu uznał za przeszkody nie do pokonania. Zdarzyło mu się też pobłądzić, kiedy dosłownie na chwilę wyjechał ze stacji dokującej w celu podmiany mopów. Żeby do niej wrócić, musiał najpierw przejechać kilka innych pomieszczeń.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Z pewnością wraz z używaniem i dopracowywaniem mapy przez odkurzacz takich incydentów będzie coraz mniej. Jest też szansa, że pomogą aktualizacje oprogramowania. Ewidentnie jednak coś złego dzieje się z algorytmami nawigacyjnymi stosowanymi przez Dreame. W sprzęcie z tej półki cenowej takie rzeczy dziać się jednak nie powinny.

Na plus warto odnotować, że robota wyposażono w sporo funkcji pozwalających na skuteczne pokonywanie przeszkód terenowych. Wspomniałem już o chowanym sensorze LiDAR, dzięki któremu Dreame Matrix10 potrafi wjeżdżać pod meble o prześwicie niecałych 10 cm. Z kolei dzięki podnoszonemu podwoziu przeskakuje nad progami o wysokości do 4,2 cm (8 cm w przypadku podwójnych stopni).

Sprzątanie

Jeśli chodzi o sprzątanie na sucho, Dreame Matrix10 radzi sobie świetnie. Maksymalna siła ssania rzędu 30 000 Pa w połączeniu ze sprawdzoną konstrukcją oznaczają, że robot co do zasady nie ma problemu z wciąganiem sypkich zabrudzeń i to nawet w przypadku dywanów oraz nierównych powierzchni.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Z myciem na mokro zwykle też jest OK. Robot mopuje równie skutecznie co inne urządzenia z padami mopującymi z oferty producenta, a więc co do zasady bardzo dobrze. Niektóre przyschnięte czy lepkie plamy będą co prawda wymagały kilku przejazdów, ale mówimy tu o naprawdę skrajnych sytuacjach.

Czy system wymiany mopów coś daje? Jeśli tak, to niewiele (przynajmniej w moich warunkach). W zestawie znajdziemy trzy pary podkładek, z których każda przeznaczona jest do innych zastosowań (uniwersalne pady termiczne, nylonowe do tłustych zabrudzeń i pady z gąbką do mokrych nawierzchni). W praktyce nie zauważyłem, by przekładało się to na wyższą skuteczność mycia w porównaniu z tradycyjnymi rozwiązaniami u konkurencji.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Wymienne pady mopujące powodują natomiast pewien problem – ich podmiana wymaga czasu. Konkretnie to cały proces zajmuje 6,5 minuty, nie licząc czasu potrzebnego na powrót do samej stacji bazowej. Nie trzeba chyba mówić, ale potrafi to mocno wydłużyć cykl sprzątania. Jeśli chcemy, by przebiegł sprawnie, koniecznie trzeba odpowiednio zoptymalizować trasę wyjazdu i zminimalizować liczbę podmianek. Niestety nawet wtedy zdarzają się wymiany-widmo, kiedy robot zakłada jedną parę podkładek bez powodu, tylko po to, by natychmiast wymienić ją na inną. To kolejny przykład, gdzie ewidentnie coś „nie pykło” po stronie oprogramowania.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Wszystko to sprawia, że czas trwania pełnego sprzątania mieszkania potrafi się mocno wahać. Na ok. 28 m2 podłóg mówimy tu o rozrzucie od 37 do 42 minut przy tych samych nastawach. Co więcej, czas ten może się wydłużyć po włączeniu bardziej zaawansowanych ustawień, np. dojeżdżania do krawędzi.

Problemy sprawiała także funkcja automatycznego rozpoznawania zabrudzeń. Podczas jednego z testów robot potrafił odfajkować ukończenie sprzątania, choć na podłodze nadal były widoczne gołym okiem plamy po keczupie i rozlanej kawie. Co prawda mówimy o sztucznie wykreowanym scenariusz, jednak nie spotkałem się jeszcze, by któryś z testowanych przeze mnie odkurzaczy w podobnej sytuacji wysypał się równie koncertowo.

Podsumowanie

Mam z Dreame Matrix10 Ultra problem. Z jednej strony mocno doceniam tutejsze innowacje oraz widzę potencjał w funkcji automatycznej wymiany padów. Jest tu też sporo elementów, za które polubiłem inne modele producenta, w tym duża siła ssania, przemyślana obsługa i atrakcyjny design. Na plus zaliczyłbym również liczne rozwiązania, które mają ułatwiać wjeżdżanie do trudnodostępnych zakamarków domu.

Ten robot ma coś, czego natychmiast pozazdrościsz. Test Dreame Matrix10 Ultra

Niestety wspomniany potencjał na ten moment wydaje się nie rekompensować problemów wynikających z zastosowania nowego rozwiązania, w tym przede wszystkim wydłużonego czasu sprzątania. Nie pomaga też fakt, że testowany model wysypywał się w sytuacjach, z którymi radzi sobie większość rywali, także tych dużo tańszych. W efekcie ciężko mi ten sprzęt w obecnej formie rekomendować – nie w sytuacji, kiedy w sklepach znajdziemy np. Dreame X50 Ultra. Trzymam natomiast kciuki, że kolejna generacja Matrixa faktycznie rozwinie skrzydła i stanie się odkurzaczem, na który wszyscy czekamy.

Dreame Matrix10 Ultra: 6/10
plusy
  • Innowacyjna funkcja wymiany mopów
  • Wysoka skuteczność sprzątania na sucho
  • Wysoka skuteczność mycia podłóg
  • Zautomatyzowany serwis
  • Atrakcyjny design
  • Dopracowana aplikacja w języku polskim
  • Rozbudowane funkcje pokonywania przeszkód
minusy
  • Problemy z działaniem systemu nawigacji oraz rozpoznawania zabrudzeń
  • Długi czas wymiany padów
  • Wymienne pady nie wydają się dawać wymiernej poprawy jakości mycia
  • Olbrzymie rozmiary stacji bazowej
  • Zawyżona cena w kontekście uzyskanych rezultatów
Sprzęt do testów dostarczony przez producenta