Jedna z planet zniknęła. Teleskop NASA ujawił kosmiczną tajemnicę
Jedna z obserwowanych przez astronomów planet właśnie zniknęła. Teleskop Hubble'a NASA ujawnił lekko przerażającą tajemnicę.
Była gwiazda, nie ma gwiazdy
Astronomowie, śledzący pobliski układ gwiezdny, sądzili, że dostrzegli egzoplanetę odbijającą światło swojej gwiazdy. Potem zniknęła. Co dziwniejsze, w jej pobliżu pojawił się inny jasny obiekt. Po latach analizowania danych z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a naukowcy zdali sobie sprawę, że wcale nie widzieli oni żadnych planet, ale jedynie świecące szczątki pozostałe po dwóch potężnych zderzeniach ciał wielkości asteroid.
Byli świadkami, ale zupełnie czegoś innego
To, co pierwotnie uznano za odbijającą światło egzoplanetę, okazało się czymś znacznie bardziej dramatycznym. Astronomowie, korzystający z teleskopu Hubble'a byli świadkami zaskakujących skutków zderzenia się ze sobą masywnych skał kosmicznych w pobliskim układzie planetarnym.
Naukowcy najpierw zauważyli jasny punkt świetlny i założyli na tej podstawie, że jest to planeta pokryta pyłem, odbijająca blask swojej gwiazdy. Interpretacja ta jednak upadła zaraz po tym, jak obserwowany obiekt zniknął, a w pobliżu pojawiło się inne, jasne źródło. Międzynarodowy zespół badawczy, w skład którego wchodził astrofizyk z Uniwersytetu Northwestern, Jason Wang, zdał sobie sprawę, że w ogóle nie widzieli żadnych planet.
To pierwszy raz, kiedy widzimy coś takiego. Ze względu na wiek Hubble'a nie jest on już w stanie zbierać wiarygodnych danych o tym systemie. Na szczęście mamy teraz JWST, zatwierdzony program, który pozwala nam śledzić to zderzenie planetozymali, aby zrozumieć nowe źródło okołogwiazdowe.
Obserwacje te ujawniły dwa potężne, ale też i oddzielne, zderzenia, które wytworzyły rozszerzające się obłoki pyłu w obrębie tego samego układu planetarnego. Naukowcy mieli rzadką okazję na wgląd w to jak powstają planety i jakie materiały łączą się ze sobą, tworząc nowe światy.
Wyniki badania opublikowano w czasopiśmie "Science", 18 grudnia.