DAJ CYNK

Komiksy, które warto znać – część 5 (Polska Y2K i okolice)

Anna Rymsza (Xyrcon)

Poradniki

Przegląd polskich komiksów z lat dziewięćdziesiątych
Lata dziewięćdziesiąte w Polsce były pełne chaosu. Z jednej strony mieliśmy już wolność gospodarczą, z drugiej wciąż mieszkaliśmy w blokach z wielkiej płyty, nie bardzo wiedząc, co dalej. Polski komiks pokazuje to nawet lepiej niż archiwalne wydania „Wiadomości”. Komiks stał się gniewny, brutalny i zamiast uczyć przez zabawę, zaczął odbijać frustracje zagubionego społeczeństwa.

Osiedle Swoboda. Matka Boska Extra Mocna

Osiedle Swoboda, okładka pierwszego tomu
„Osiedle Swoboda”, Michał Śledziu Śledziński. Okładka pierwszego tomu, wyd. Niezależna Prasa

„Osiedle Swoboda” to pierwszy „dorosły” komiks, na jaki trafiłam – umówmy się, historyjki dla dzieci to nie są. Najpierw był drukowany w odcinkach w magazynie „Produkt”, który krążył z rąk do rąk, gdy byłam w liceum. Wtedy Produkt ledwo wystawiał truflę nosową z podziemia. W 1999 roku, gdy wyszedł pierwszy numer „Produktu”, nikt nie spodziewał się, że dzieło Śledzia (Michała Śledzińskiego) trafi do panteonu najważniejszych polskich komiksów. Kolorowe wydania dostały ponurą paletę barw, podkreślającą wszechobecną beznadzieję. Moją ulubioną historią, być może przez sentyment, jest rozpoczynająca serię „Matka Boska Extra Mocna”.

Do rzeczy. „Osiedle Swoboda” to seria 6 historii o mieszkańcach typowego w tamtych czasach osiedla. Pierwowzorem jest bydgoskie Szwederowo, gdzie wychował się Śledziu, ale przygody czterech chłopaków z bloków mogłyby dziać się gdziekolwiek indziej w Polsce. Jest tu masa odniesień do kwitnącej kultury masowej lat dziewięćdziesiątych, a także obraz życia codziennego i codziennych problemów… ze sobą, z rodziną, sąsiadami i całą resztą.

PS. Michała Śledzińskiego możecie kojarzyć też z „Secret Service” i „Świata Gier Komputerowych”, dla których rysował „Fido i Mel”.

Zobacz: Komiksy, które warto znać – część 3 (Polska przed 1989 r.)

WilQ Superbohater

WilQ Superbohater
Okładka zeszytu z najlepszymi fragmentami serii „WilQ Superbohater”, Bartosz i Tomasz Minkiewicz. Wyd. Prószyński Media

Na pierwsze zeszyty z serii „WilQ superbohater” a trafiłam już na studiach i do dziś myślę, że to mój ulubiony polski komiks… na pewno z tamtego okresu, ale może w ogóle w historii. Uwielbiam dzieło braci Minkiewiczów za poczucie humoru, żarty obrazkowe i wymyślne wulgaryzmy – rysunki są dziecinne, perspektywa do chrzanu, ale słowem władają po mistrzowsku. Superbohater z Opola debiutował, a jakże, w „Produkcie”. Bardzo długo był wydawany w wersji czarno-białej, ale w końcu i tu komuś się wylały farbi. Moim zdaniem niepotrzebnie, kolorowy WilQ to już nie to samo, ale przecież nie musisz się ze mną zgadzać. Na początek proponuję relatywnie nowy zbiór najlepszych historii, czyli „The Best Of WilQ Superbohater”. Powstał również serial animowany, a potem film „WilQ Negocjator”, też niczego sobie.

WilQ mieszka na opolskim blokowisku, ma żółwia, o którego bardzo się troszczy (ale nie publicznie!) i trzech dobrych kumpli. Choć życie nie zawsze idzie po ich myśli, to oni ratują Opole przed zagładą. WilQ bowiem nie zawsze działa sam, za to zawsze jest czymś wkurzony. Dziwnym nie jest – świat pełen jest buców i trzeba robić masę rzeczy, na które nie mamy ochoty.

Zobacz: Komiksy, które warto znać – część 4. (superbohaterowie nie DC/Marvela)
Zobacz: Komiksy, które warto znać — część 1 (Marvel)
Zobacz: Komiksy, które warto znać — część 2 (DC Comics)

Ratman. O obrotach dział niebieskich

Ratman. O obrotach dział niebieskich
„Ratman. O obrotach dział niebieskich”, Tomasz Niewiadomski. Wyd. Kultura Gniewu

Skoro o artystach słowa mowa, nie mogło tu zabraknąć tytułu „Ratman”. Superbohater z niego średni, zresztą nie jest to komiks o superbohaterze. To zabawa słowem i sytuacjami, która kładzie mnie na łopatki za każdym razem. Lubię także kosmiczne, surrealistyczne ilustracje Tomasza Niewiadomskiego, pojawiające się w niektórych historiach. Człowiek-szczur podróżuje na wehikule czasu, spotyka niebanalne postacie (Mad Marx i Hell's Engels), mierzy się z głębokimi filozoficznymi kwestiami i wbrew pozorom skłania do refleksji. To totalne przeciwieństwo komiksów superbohaterskich.

Postać Ratmana po raz pierwszy pojawiła się na łamach Fantastyki w 1994 roku, potem zostały zebrane w zeszytach. „O obrotach dział niebieskich” to zbiór wydany w 2003 roku, rozpoczynający serię. Gdy pierwszy raz czytałam komiks „Ratman. O obrotach dział niebieskich”, trafne zakończenia absurdalnych historii spadały na mnie jak intelektualne bomby. 

Jeż Jerzy. Nie dla dzieci

Jeż Jerzy
„Jeż Jerzy. Nie dla dzieci”, Leśniak i Skarżycki. Wyd. Egmont

Jeż Jerzy to kolejny bohater, z którym mogą się utożsamiać osoby przezywające młodość w latach dziewięćdziesiątych, mimo że jest jeżem. To postać raczej pozytywna, choć ma swoje przywary. Ma też na pieńku z dresami z Legionowa, lokalnymi skinheadami, satanistami, ekologami, Policją i wieloma innymi grupami. Pojawiają się też postacie polskich polityków i nieco popkultury. Przygody Jerzego są absurdalne, ale mocno osadzone w polskiej rzeczywistości, jak przystało na satyrę społeczną.

Jeż Jerzy, jak przystało na porządnego skejta, debiutował w magazynie „Ślizg” w 1996 roku. Scenariusz pisał Rafał Skarżycki, rysunki o wątpliwej estetyce zaś stworzył Tomasz Lew Leśniak. Historie są różnej długości, ale większość stanowią odcinki prasowe, mieszczące się na jednej stronie – tak właśnie wygląda zawartość prezentowanego tomu. Ma to swój urok, ale jeśli zeszyt „Nie dla dzieci”  Cię zmęczy, sięgnij po dłuższą historię „Egzorcysta”. Jeż Jerzy doczekał się również filmu z dobrą obsadą w 2011 roku. Nie jest to jednak film dla każdego. Trzeba mieć dystans i umieć czerpać radość z niskiego humoru.

Zobacz: Nowe mangi w Polsce. Waneko i inni z nowościami na sierpień 2021

Achtung Zelig! Druga wojna

Achtung Zelig! Druga wojna
„Achtung Zelig! Druga wojna”, Krzysztof Gawronkiewicz, Krystian Rosenberg. Wyd. Kultura Gniewu & Zin Zin Press

Wielu znawców ceni „Achtung Zelig! Druga wojna”, a ja nie wiem, co tu się dzieje. Serio. Miała to być opowieść o ojcu i synu, którzy uciekają z transportu, wiozącego Żydów do obozu zagłady. Zgubiłam się już na czarodzieju w spiczastej czapeczce w swastyki. Dialogi są przesadnie grzeczne, nie ma ani grama krwi, nikt nie ginie, a jednak wszystko to jest wyjątkowo niepokojące… i nieludzkie. Gawronkiewicz narysował plansze czarno-białe, kontrastowe, bez żadnego cieniowania, ale jednak oddające niuanse oświetlenia w zamglonym lesie.

To najdziwniejsze obraz drugiej wojny światowej, jaki widziałam. Niełatwo go docenić, ale muszę przyznać rację krytykom, którzy wielokrotnie nagradzali ten komiks na festiwalach. Jest w nim coś wyjątkowego. Pierwsze plansze zostały narysowane na festiwal komiksu w Łodzi, w 1993 roku ukazały się w „AQQ”, a w 2004 roku został wydany pełny zeszyt. Dzieło to zostało potem obrobione cyfrowo, pokolorowane i trafiło na eksport z posłowiem Grzegorza Rosińskiego. Ja jednak wolę ciężką wersję czarno-białą.

Zemsta hrabiego Skarbka

Zemsta Hrabiego Skarbka, Rosiński i Sente
„Zemsta Hrabiego Skarbka”, Grzegorz Rosiński, Yves Sente. Wyd. Egmont

Grzegorz Rosiński, mistrz polskiego komiksu na emigracji, połączył siły z Yvesem Sente jeszcze zanim ten drugi przyłączył się do prac nad „Thorgalem”. Owocem tej współpracy jest dwutomowy (Egmont wydaje je w jednym tomie zbiorczym) dramat sądowy „Zemsta Hrabiego Skarbka”, osadzony w Paryżu w 1843 roku. Zwrotów akcji i tajemnic jest tyle, co w marszu Napoleona przez Europę. Opowieść inspirowana jest mocno powieścią „Hrabia Monte Christo”, choć autorzy sugerują, że jest na odwrót.

Niemniej tor, jakim toczy się zemsta tajemniczego polskiego szlachcica, trzyma w napięciu do ostatniej strony. Jest płomienny romans, duże pieniądze, wysoka sztuka i krew. Rosiński przedstawia nam wszystko z godną podziwu dbałością o detale. Przy tym zostawia niekiedy sugestie, jakich narzędzi malarskich używał. Komiks ma przez to niesamowity klimat mrocznego, ale artystycznego Paryża. Gdy poznasz bliżej głównego bohatera, zrozumiesz, jak bardzo historia pasuje do ilustracji.

Na koniec ważna uwaga: żaden z tych komiksów nie nadaje się dla dzieci.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: wł., Niezależna Prasa, Prószyński Media, Egmont, Kultura Gniewu

Źródło tekstu: wł.

Przewiń w dół do następnego wpisu