DAJ CYNK

Test telefonu Sony Ericsson XPERIA Play

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 40916

Telefony hybrydowe, czyli łączące w sobie telefon i jakieś dodatkowe urządzenie, to nic nowego na rynku. Przecież odkąd tylko na rynek trafił Sony Ericsson K750, producenci co chwila przekonują nas do tego, że ich fotograficzne telefony to połączenie telefonu i wysokiej jakości cyfrówki. Nokia z kolei od lat już uparcie twierdzi, że jej telefony serii N to "komputery multimedialne". Sony Ericsson XPERIA Play to urządzenie swoją koncepcją wpisujące się we "wczesną Nokię" i jej telefony N-Gage. Te ostatnie, choć w gruncie rzeczy nic im nie dolegało, nie przyjęły się i fińska firma ostatecznie z nich zrezygnowała. Sony Ericsson, w przeciwieństwie do Nokii, doskonale zna rynek mobilnych gier i po wielu latach oczekiwań światło dzienne ujrzała XPERIA Play, która sprawia wrażenie smukłej XPERII Arc przyklejonej do manipulatorów z Sony PlayStation Portable Go (PSP Go).

Telefony hybrydowe, czyli łączące w sobie telefon i jakieś dodatkowe urządzenie, to nic nowego na rynku. Przecież odkąd tylko na rynek trafił Sony Ericsson K750, producenci co chwila przekonują nas do tego, że ich fotograficzne telefony to połączenie telefonu i wysokiej jakości cyfrówki. Nokia z kolei od lat już uparcie twierdzi, że jej telefony serii N to "komputery multimedialne". Sony Ericsson XPERIA Play to urządzenie swoją koncepcją wpisujące się we "wczesną Nokię" i jej telefony N-Gage. Te ostatnie, choć w gruncie rzeczy nic im nie dolegało, nie przyjęły się i fińska firma ostatecznie z nich zrezygnowała. Sony Ericsson, w przeciwieństwie do Nokii, doskonale zna rynek mobilnych gier i po wielu latach oczekiwań światło dzienne ujrzała XPERIA Play, która sprawia wrażenie smukłej XPERII Arc przyklejonej do manipulatorów z Sony PlayStation Portable Go (PSP Go).

Jak się po chwili okazuje, skojarzenia z XPERIĄ Arc są jak najbardziej na miejscu - XPERIA Play oferuje niemal identyczną specyfikację. Różnice w wygodzie codziennego użytkowania są jednak znaczne. Play to jedyna w swoim rodzaju telefono-konsola, jak to jednak zwykle bywa przy łączeniu rozmaitych sprzętów - pewnych kompromisów nie dało się uniknąć. Zapraszam do lektury recenzji najbardziej konsolowego telefonu jaki do tej pory trafił na rynek.



Obudowa z nadwagą

Pierwsze co stwierdzimy po wzięciu smartfonu Sony Ericsson XPERIA Play do ręki to… co za cegła. To pierwszy z kompromisów, na które skazani są nałogowi gracze - masa telefonu wynosi aż 175 gramów. Do tego dochodzą gabaryty: 119 x 62 x 16 mm - XPERIA Play jest na tyle gruba, by ta pękatość przeszkadzała, szczególnie, że producenci kuszą już nas niemal dwukrotnie smuklejszymi urządzeniami. Dla porównania, bliźniacza XPERIA Arc ma od 8,7 do 9 mm grubości (smuklejsza na środku obudowy) i masę zaledwie 117 gramów. Jeśli Wam się wydaje, że większa masa idzie w parze z lepszymi materiałami, to jesteście w błędzie - telefon w całości wykonany jest z plastiku, a jego srebrzone boki imitujące metal są po prostu tandetne. Zaekranowe manetki L i R chodzą tak lekko, że sprawiają wrażenie, jakby zaraz miały odpaść - nic jednak bardziej mylnego - przeżyją nawet najbardziej zawziętego gracza.

Przedni panel wypełnia 4-calowy ekran o rozdzielczości 480 x 854 pikseli, pokryty pojemnościowym panelem dotykowym (ekran jest o 0,2 cala mniejszy niż ten w XPERII Arc, ale jednocześnie o 0,2 cala większy niż ten w PSP Go). Ekran oferuje znacznie lepszy kontrast, głębszą czerń i bardziej soczyste kolory niż wcześniejsze ekrany LCD producenta (np. w XPERII X10), wciąż jednak jest to LCD. W ostrym słońcu czytelność ekranu dalej jest mizerna, do tego dochodzą niewielkie kąty widzenia (idealne kolory mamy jedynie patrząc na wprost), a całość na domiar złego intensywnie zbiera odciski palców, dodatkowo ograniczające widoczność. Porównania do ekranów AMOLED czy Retina Display (IPS LCD) byłyby trochę nie na miejscu - XPERIA Play pod względem ekranu to zupełnie inna, znacznie niższa liga.



Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu