Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)

Przy kwocie 4 tys. zł za robota sprzątającego mam prawo wymagać od sprzętu naprawdę wiele. Dyson, legenda w świecie odkurzaczy pionowych czy suszarek do włosów zwykle podąża własnymi ścieżkami. Przekonajmy się, jakie nieszablonowe rozwiązania zmieścił w najnowszym Dyson Spot+Scrub Ai.

Lech Okoń (LuiN)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)

Zerknijmy najpierw na specyfikację Dyson Spot+Scrub Ai

  • Moc ssania: 18 000 Pa (wykorzystuje silnik "cyfrowy" z funkcją automatycznego zwiększania mocy nawet 4-krotnie po wjechaniu na dywan).
  • Czas pracy: do 200 minut na jednym ładowaniu.
  • Czas ładowania: 3 godziny (180 minut).
  • Poziom hałasu: 76 dB.
  • Wymiary robota: 37,3 cm (szerokość) x 37,3 cm (długość) x 11 cm (wysokość).
  • Masa robota: 6,6 kg.
  • Pojemnik na kurz (w robocie): 0,25 l.
  • Pojemnik na czystą wodę (w robocie): 0,3 l.
  • Pojemnik na kurz (w stacji): 3 l (bezworkowa oparta na cyklonach Dyson; pozwala na bezobsługowe magazynowanie suchych zanieczyszczeń nawet do 100 dni).
  • Filtracja: Podwójny system filtrów (w robocie i stacji) wychwytuje mikroskopijne cząsteczki kurzu o wielkości zaledwie 0,1 mikrometra.
  • System czujników: Podwójny LiDAR oraz zestaw 24 czujników. Robot skanuje swoje otoczenie 7 razy na sekundę, inteligentnie mapując dom i omijając przeszkody.
  • Mycie gorącą wodą: Zanieczyszczony wałek mopujący jest po skończonej pracy prany w stacji wodą podgrzaną do 60°C, co ułatwia rozpuszczanie uporczywych zabrudzeń.
  • Suszenie ciepłym powietrzem: Po umyciu, wilgotny wałek jest suszony powietrzem o temperaturze 45°C. Eliminuje to wilgoć, namnażanie się bakterii i powstawanie nieprzyjemnych zapachów.
  • Detekcja plam AI: Kamera HD i sztuczna inteligencja rozpoznają ponad 100 rodzajów plam i zabrudzeń (zarówno suchych, jak i mokrych). Robot automatycznie dostosowuje moc i ponawia mycie w jednym miejscu (nawet do 15 przejazdów), dopóki plama nie zniknie.
  • Podświetlenie kurzu: Precyzyjna, zielona wiązka światła (znana z odkurzaczy pionowych Dyson) uwidaczniająca niewidoczny gołym okiem pył na twardych podłogach.
  • Aktywny wałek mopujący: Myje podłogi, samoczynnie oczyszczając się przy każdym obrocie. Automatycznie unosi się po wykryciu dywanu, aby go nie zmoczyć.
  • Czyszczenie krawędzi: Boczna szczotka automatycznie wysuwa się na 40 mm, docierając do samego brzegu ścian i listew przypodłogowych.
  • Szczotka główna: Silikonowy wałek w kształcie Chevronu, zaprojektowany tak, aby minimalizować plątanie się długich włosów i sierści.
  • Prywatność: System AI analizuje obrazy lokalnie w środowisku robota (nie wysyła nagrań z kamery do chmury).
  • Aplikacja MyDyson: Umożliwia śledzenie robota w czasie rzeczywistym, zarządzanie mapami 2D i 3D, ustalanie harmonogramów i sprawdzanie, gdzie system wykrył najcięższe zabrudzenia.
Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Elementy wykończeniowe, w charakterystycznych, dysonowych kolorach

Na papierze robot Dyson Spot+Scrub Ai nie bije rekordów. 18 tys. Pa nie robi na nikim wrażenia w 2026 roku — to już wartości znane z robotów w segmencie nawet do 2000 zł. Podobnie jak pranie mopa w 60 stopniach — są roboty zmywające w tej temperaturze, a piorące w aż 100 stopniach Celsjusza.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Od góry jednak matowe, trwałe tworzywo

Podobnie jak miało to miejsce w poprzednich modelach, do czynienia mamy przy tym ze sprzętem dużym — wielki jest sam robot, jak i jego stacja. Szczególną uwagę warto zwrócić na wysokość urządzenia wynoszącą 11 cm — nie wjedzie on pod cokoły szafek w popularnych standardach, będzie miał też problem z wjechaniem pod niskie sofy.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
LiDAR ukryty został wewnątrz obudowy, nie ma więc charakterystycznej wieżyczki... ale całość ma aż 11 cm

Na plus zdecydowanie działa oparty na cyklonach system obierania śmieci z robota, który nie wymaga korzystania z worków. To bardzo ekologiczne podejście i przy okazji zerowy koszt eksploatacji. Od razu uprzedzę też, że producent wyciągnął lekcję z niesławnych nawigacyjnie poprzednich konstrukcji i zarówno mapowanie pomieszczeń, jak i zbierane w czasie rzeczywistym aktualizacje położenia mebli i innych obiektów działają w tym modelu wzorcowo.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Nie mogło zabraknąć zielonego lasera

Nie należy przy tym zrażać się suchą specyfikacją, która często ma się nijak do faktycznych osiągów odkurzaczy. Chińskie marki lubią sobie czasem coś tam podkoloryzować, a Dyson ma reputacji firmy, która nie musi się uciekać do naginania rzeczywistości.

Najważniejsze, czyli odkurzanie

Przejdźmy do najważniejszego: zbierania brudu. Pod tym względem Dyson Spot+Scrub Ai udowadnia, dlaczego marka od lat uchodzi za pioniera w dziedzinie przepływu powietrza. Dzięki potężnemu silnikowi robot generuje w trybie maksymalnym solidne 18 000 Pa mocy ssania — nie jest to może rynkowy rekord, ale już solidna podstawa skutecznego odkurzania.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
"Pod maską" komponenty znane z odkurzaczy pionowych

Zapożyczony z pionowych modeli (jak Dyson V15 Detect) moduł z zielonym światłem został zintegrowany na froncie robota. Laser oświetla podłogę pod precyzyjnym kątem, uwidaczniając mikroskopijny kurz, którego nie da się dostrzec gołym okiem. W połączeniu z kamerą HD oraz procesorem AI, sprzęt w czasie rzeczywistym analizuje stopień zabrudzenia podłogi. Jeśli wykryje duże skupisko kurzu, automatycznie zwalnia i zwiększa obroty silnika, upewniając się, że niczego nie ominął. Robot doskonale radzi sobie z drobnym pyłem, okruchami i piaskiem wręcz perfekcyjnie.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Kamer i sensorów więcej niż w niejednym telefonie

Odkurzacz automatycznie rozpoznaje miękkie powierzchnie i potrafi zwiększyć siłę ssania nawet czterokrotnie, gdy tylko wjedzie na dywan. Główna szczotka została zaprojektowana tak, aby minimalizować plątanie się włosów. Użytkownicy posiadający zwierzęta domowe (zwłaszcza te długowłose) szybko docenią fakt, że nie trzeba z nożyczkami w ręku wycinać zaplątanej sierści z wałka. Szczotka ma asymetryczną budowę, która transportuje włosy prosto do zbiornika. Aby zabezpieczyć dywany przed zmoczeniem, mechanizm natychmiastowo podnosi moduł mopujący, gdy czujniki wykryją zmianę podłoża.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Pokaźne szczotki boczne okazały się wyjątkowo skuteczne

W kwestii czyszczenia krawędzi Dyson zastosował dwie obrotowe szczotki boczne, które dobrze radzą sobie z wygarnianiem zanieczyszczeń z rogów pokoi. Należy jednak pamiętać, że przez swoją grubość i okrągły kształt, urządzenie nie zawsze dotrze w najgłębsze zakamarki geometrycznych kątów. Co warto przy tym podkreślić, szczotki Dysona są ogromne na tle konkurencji i choć robot nie wszędzie wjedzie, to sięga nimi zaskakująco daleko. Potrafił podczas testów np. dostać się pod metalowe stopy biurka z Ikei, co dla innych modeli było często nieosiągalne. Na minus należy zaliczyć natomiast brak szczotki z wysuwanym ramieniem, rozwiązania z powodzeniem stosowanego u konkurentów.

Jedynym przeciwnikiem, który zakłopotał Dyson Spot+Scrub Ai była wycieraczka z włókna kokosowego. Robot uparcie ją przesuwał i potrafił się na niej zawiesić piłując w nieskończoność włókna. Podobne zdzieranie wycieraczki odnotowałem w Eufy E28, z kolei Dreame Aqua10 Ultra Roller próbował z niej zeskakiwać podnosząc kółka. Możemy oczywiście oznaczyć wycieraczkę jako strefę bez dostępu dla robota lub zainwestować w coś niższego i trudniej przesuwającego się.

Finalnie zadane do posprzątania pomieszczenia były skutecznie pozbawione suchych zabrudzeń, a głośność urządzenia nie dawała się we znaki podczas samego sprzątania (ryknięcie cyklonami podczas przepompowywania kurzu to inna historia). Maszyna faktycznie wykrywa większe zabrudzenia i do nich wraca, gdy zajdzie taka potrzeba.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Masywna stacja dokująca z pokaźnym podjazdem kryje w sobie ogromny pojemnik na kurz, do którego zasysa brud systemem 10 cyklonów

Przezroczysta komora cyklonów (jest ich aż 10) w stacji dokującej pozwala na szybko ocenić poziom wypełnienia zbiornika, ale też czyni nasz nowy „mebel” trochę mniej atrakcyjnym wizualnie. Mnie podczas testów brakowało już ścian na kolejne roboty, więc zerkałem na tę komorę dość często, natomiast w typowym użytkowaniu robot raczej będzie gdzieś schowany i nie będzie się prężyć na środku salonu. To istotne, szczególnie gdy zamierzamy intensywnie używać mopa, by później nie słuchać jego wielogodzinnego suszenia.

Mopowanie? Całkiem udane

Dyson nie poszedł na skróty. Wiele starszych robotów jedynie ciągnie za sobą wilgotną szmatkę. Tymczasem słowo "Scrub" w nazwie nowego modelu nie jest tylko chwytem marketingowym. Robot został wyposażony w obrotowy wałek myjący z 12 punktami rozprowadzania wody, który oferuje zadowalające rezultaty w czyszczeniu twardych posadzek, płytek czy paneli.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Obrotowy wałek z miękkim włosiem jest nieustannie zwilżany (12-punktowo), a do tego odciskany do oddzielnego zbiornika

Główną gwiazdą tego trybu jest moduł AI odpowiedzialny za detekcję plam. Gdy kamera wykryje na podłodze zanieczyszczenie — czy to wylane wino, plamę po kawie, czy przyklejony i zaschnięty sos — robot nie zadowala się jednym przejazdem. Potrafi podjechać do plamy i wykonać do 15 precyzyjnych przejazdów w różnym kierunku, dopóki oprogramowanie nie upewni się, że podłoga lśni czystością.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Dostęp do wszystkich elementów jest dziecinnie prosty. Tutaj inspekcja zbiornika na ścieki

Co więcej, sprzęt dba o higienę podczas samej pracy. Wałek jest stale zwilżany czystą wodą z wbudowanego zbiornika, podczas gdy wewnętrzna wycieraczka w robocie natychmiastowo ściąga i odsysa brudną ciecz do oddzielnego pojemnika. Dzięki temu unikamy ryzyka rozmazywania brudu na dużych przestrzeniach. Wyróżnia się również wysuwany na 40 mm wałek krawędziowy. Pozwala on na mycie podłogi dosłownie kilka milimetrów od listew przypodłogowych, eliminując charakterystyczny dla wielu robotów suchy margines brudu wzdłuż ścian.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Wałek nie jest umieszczony na sztywno, tylko może wyjeżdżać poza obręb robota o 40 mm

Gdy cykl się kończy, robot wraca do bazy. Tam następuje pranie wałka wodą podgrzaną do 60°C, co skutecznie rozpuszcza tłuszcz zebrany w kuchni. Następnie wałek przechodzi cykl suszenia ciepłym powietrzem o temperaturze 45°C. Jest to proces z jednej strony niezbyt głośny, ale dość długi, nieco brzęczący i może przeszkadzać, gdy ktoś np. postanowi się zdrzemnąć w pomieszczeniu, gdzie stoi robot. Czas suszenia możemy ustawić na 3, 4 lub 5 godzin. Podczas testów nie zauważyłem, by z robota wydostawały się jakieś nieprzyjemne zapachy, system działa więc skutecznie. Co warto dodać, jonami srebra dezynfekowana jest też sama czysta woda.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Po wyjęciu zbiornika z czystą wodą zyskujemy dostęp do zbiornika na automatycznie dozowany detergent

Gdzieś to już widziałem

Patrząc na niezłe działanie Dyson Spot+Scrub Ai łatwo można dojść do wniosku, że brytyjska firma skorzystała tym razem z pomocy podwykonawcy, by podobnie jak zrobił to iRobot, dogonić rozpędzoną azjatycką konkurencję. W sieci można znaleźć informacje, że konstrukcja Dysona bazuje na rozwiązaniach chińskiego ODM Shenzhen Picea Robotics, a dokładnie na modelu R2 ODM. Choć nie zabrakło tutaj charakterystycznych dla Dysona akcentów (duży filtr powietrza, zielony laser), to już konstrukcja kół czy szczotek bocznych bardzo przypomina te np. w robotach Eufy, a więc firmy, która korzysta z pomocy Picea. W 100% oryginalna wydaje się natomiast stacja, z dominującym centralnie systemem bezworkowym Dysona.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Wystarczy spojrzeć i nie masz wątpliwości, że to jednak Dyson

W ogólnym rozrachunku skorzystanie z pomocy Picea wyszło w moim zdaniem na plus, a wkład własny producenta jest na tyle duży, by Dyson Spot+Scrub Ai pozostał sprzętem premium.

Aplikacja i nawigacja

O ile poprzednie modele Dysona miewały problemy z powrotem do stacji, tutaj tego raczej nie doświadczymy, o ile nie wlezie do niej np. kot. Robot porusza się wyjątkowo sprawnie, z gracją przemykając pomiędzy meblami, tak by ich nie zniszczyć. Nie jest to głupa zabawka, która wbije się w stojące na podłodze lustro, ani poddenerwowane Eufy z impetem wjeżdżające w nogi stołów. Jest to przy tym o tyle zaskakujące, że to relatywnie duża maszyna, która z gracją powinna mieć więcej problemów niż mniejsi konkurenci.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Dyson Spot+Scrub Ai jest niezwykle "uważny". Nie musiałem się martwić nawet o delikatne przedmioty pozostawione na podłodze

Aplikacja MyDyson z jednej strony jest kompletna, z drugiej zaś wymaga przyzwyczajenia dla użytkowników innych systemów. Po rozpoznaniu pomieszczeń możemy wybrać kolejność ich sprzątania i ustalić dla każdego, czy ma być to odkurzanie i jednoczesne mycie, samo odkurzanie, samo mycie lub najpierw odkurzanie, a potem mycie. Nie można po prostu zażyczyć sobie odkurzania całego mieszkania, mamy ciągłe przechodzenie przez konfigurator w każdym z pokoi, z dodatkowymi nastawami odkurzania (auto, szybki, cichy, zwiększona wydajność), poziomem wody mopa (niski, średni, wysoka) oraz z przejściami mopa (1 lub 2).

Nie zabrakło natomiast istotnego w przypadku mopów ustawienia częstotliwości samoczyszczenia (co 15 minut, co 30 minut lub Tylko w razie potrzeby), a z asystentów do sterowania głosem mamy do wyboru Alexę i Google Home.

Podsumowanie

Dyson Spot+Scrub Ai to porządny robot mopujący i, uwzględniając jego cenę, dość przeciętny robot odkurzający. Nie znajdziemy tutaj rekordowej mocy ssania, jak miało to miejsce przy premierze Dysona 360 Vis Nav, lecz bardziej dobijanie do rynkowego standardu, mocno zawyżonego produktami konkurencji.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)

Choć niewątpliwie Dyson korzystał z pomocy podwykonawcy, nie można firmie odmówić szerokiego wkładu własnego w produkt. Od zaawansowanej nawigacji, przez zielony laser, filtrację i potężny system cyklonów w stacji dokującej, po rozbudowane funkcje AI, w tym rozpoznawanie zabrudzeń. W większości scenariuszy Dyson Spot+Scrub Ai wywiązywał się z powierzonych mu zadań bardzo dobrze, a podobnie jak w przypadku produktów Narvala urzeka tutaj wychodzenie poza schemat i doczyszczanie większych zabrudzeń do skutku.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)
Nalewasz wodę, wylewasz ścieki, a reszta dzieje się sama

Z racji gabarytów stacji i samego robota, raczej nowość Dysona widziałbym w domach, a nie w ciasnych mieszkaniach. Szczególnie w takich, w których dodatkowo trzymamy czworonogi. Producent zdążył już skorygować cenę urządzenia i w moim odczuciu jest teraz bardziej adekwatna do jego możliwości. Dużą wygodą okazuje się bezworkowy charakter sprzętu - 10 cyklonów zasysa brud do dużego pojemnika, który przyjdzie nam opróżniać raz na 100 dni. Nie ma tym samym zamawiania w panice worków na Allegro, wystarczy kubeł na śmieci i butelka dedykowanego płynu do podłóg, reszta dzieje się sama.

Dyson Spot+Scrub Ai - bez worków, za to z cyklonami (test)

Co warto podkreślić, znane z poprzednika kłopoty z nawigacją to przeszłość. Robot Dysona dorównuje konkurencji, a od niektórych modeli jest wręcz subtelniejszy, stroniąc od niepotrzebnego obijania mebli czy suwania po listwach przypodłogowych. Gdyby tak tylko jeszcze udało się go trochę odchudzić i dołożyć kolejne 10 tys. Pa... Moja ocena końcowa to 7/10.

Dyson Spot+Scrub Ai: 7/10
plusy
  • Wzorcowo zrealizowane funkcje mopa, choć dostarczane jest mniej wody niż przez niektórych konkurentów
  • Napędzane AI sprzątanie aż do skutku, a nie tylko pojedyncze przejazdy
  • Bezworkowa stacja dokująca
  • Szybkie mapowanie z udziałem zielonego podświetlenia
  • Automatyczne dozowanie detergentu (brak w zestawie)
  • Bezproblemowe pokonywanie progów
  • Skuteczna, bardzo delikatna dla otoczenia nawigacja
  • Podwójne, dalekosiężne zmiotki
  • Wystarczająca do twardych podłóg moc ssania, na dywany jednak lepiej użyć pionowego Dysona
minusy
  • Bardzo duża stacja z dużym podjazdem i wysoki robot
  • Jedynie przeciętna moc ssania, patrząc na konkurencję
  • Brak wysuwanej zmiotki
  • Uruchamianie sprzątania wymaga zbyt wielu kroków
  • Nieco głośniejsza stacja niż u konkurencji