Używasz WhatsApp? Koniecznie pokaż to swoim bliskim
Użytkownicy WhatsAppa powinni zachować wzmożoną czujność – alarmuje dziennik Der Westen, powołując się na komunikat niemieckiej policji. Sam schemat oszustwa jest tym razem wyjątkowo oklepany, ale ostrożności nigdy za wiele.

WhatsApp, mimo ostatnich perturbacji z polityką prywatności, wciąż pozostaje komunikatorem numer jeden na świecie. Jeśli wierzyć oficjalnym statystykom, każdego miesiąca sięgają po niego 2 mld ludzi. Średnio, więcej niż co czwarty mieszkaniec globu. To oczywiście rozbudza wyobraźnię, siłą rzeczy – także oszustów.
Przekręt opisywany przez stróżów prawa zza Odry nie jest wyjątkowo wysublimowany, ale to bynajmniej nie oznacza, że można go sklasyfikować jako niegroźny. Wprost przeciwnie – zgodnie ze starym porzekadłem, właśnie pod latarnią bywa najciemniej.



Pisząc pod losowo wybrane numery, napastnicy poszukują osób starszych, które naciągają prosząc o szybki przelew w imieniu rzekomego krewnego. Z grubsza, mamy tu do czynienia z dość typowym oszustwem "na wnuczka", tyle że – jak twierdzą Niemcy – realizowanym sensu stricto poprzez komunikator WhatsApp.
Dlaczego akurat WhatsApp? Cóż, najoczywistszym wyjaśnieniem byłoby, że z uwagi na popularność. Niewykluczone jednakowoż, że przestępcy zwęszyli szansę na wspomnianych wcześniej perturbacjach.
Przypomnijmy, wielu użytkowników deklarowało usunięcie komunikatora po tym, jak jego operator, Facebook, zaostrzył politykę gromadzenia danych. Spółka wprawdzie wycofała się z pierwotnej deklaracji, ale zła prasa pozostała. Wiadomym było natomiast, że jeśli ktoś WhatsAppa faktycznie usunie, to będą to raczej osoby młodsze, co przełoży się na wzrost udziału seniorów.
Tak czy inaczej, wniosek jest jeden. Powtarzany do znudzenia, ale najwyraźniej trzeba to robić. Brzmi: internauto drogi, nie rób żadnych przelewów, których adresata nie jesteś w stanie dobrze zweryfikować.