Tak się kończy kręcenie. Producent będzie musiał zapłacić 3,5 miliona
To może być początek końca niegdyś lidera na rynku sprzętu dla graczy. Po słabszych wynikach sprzedaży przyszła pora na odszkodowanie dla klientów.
NZXT, czyli duży amerykański producent sprzętu komputerowego, trafił do sądu. Powodem był pozew zbiorowy dotyczący programu wynajmu komputerów Flex. Same zarzuty są poważne - według powodów firma wraz z partnerem rozliczeniowym Fragile Inc. miała wprowadzać klientów w błąd reklamami, podmieniać podzespoły na gorsze od obiecywanych i stosować agresywne działania windykacyjne wobec użytkowników programu.
Kontrowersje wokół NZXT Flex narastały od 2024 roku
Pozew objął niemal 20 tysięcy klientów i został wniesiony w oparciu o przepisy RICO, czyli regulacje kojarzone z działaniami o charakterze zorganizowanej przestępczości. Do procesu ostatecznie nie doszło, bo strony zawarły wstępną ugodę przed rozprawą. Opiewa ona aż na 3,45 miliona dolarów, czyli około 12,48 miliona złotych. Musi jednak zostać jeszcze ostatecznie zatwierdzona przez sąd w Kalifornii (USA).
W centrum zarzutów znalazł się sposób promowania usługi, która miała być przedstawiana jak łatwa droga do zdobycia własnego komputera. Przekaz reklamowy sugerował, że wystarczy opłacić miesiąc wynajmu, a później na przykład sfinansować zakup sprzętu wygranymi z turniejów w grach jak Fortnite. Problem w tym, że w praktyce program nie miał być klasycznym modelem rent-to-own, lecz bezterminowym leasingiem.
Jakby tego było mało, to po podpisaniu umowy część klientów miała otrzymywać komputery z gorszymi komponentami niż te pokazywane w materiałach marketingowych, mimo że cena pozostawała taka sama. Gdy użytkownicy próbowali wycofać się z niejasnych warunków, do akcji miała wkraczać windykacja. W pozwie pojawiły się nawet oskarżenia o próby ściągania należności, które wcześniej zostały już spłacone.
Ugoda zakłada kilka form rekompensaty dla osób objętych pozwem, czyli klientów korzystających z NZXT Flex od 19 października 2023 roku do 30 marca 2026 roku. Część puli ma zostać przeznaczona na umorzenie zadłużenia. Osoby, które opłacały program przez co najmniej dwa lata i były przekonane, że to system prowadzący do wykupu sprzętu, mają dostać pełne prawo własności komputerów. Z kolei klienci, którzy wynajmowali sprzęt, oddali go i nie mają zaległości, mogą liczyć na gotówkę.
Dla NZXT to oczywiście nie tylko uderzenie po kieszeni, ale również ogromny cios wizerunkowy. Zwłaszcza, że Amerykanie nie radzą sobie w ostatnich miesiącach zbyt dobrze. Jako firma skupiona na gamingu, a bez sekcji serwerowej, szaleństwo na AI znacząco obniżyło sprzedaż i zyski oraz zwiększyło koszty. Nie wspominając o tym, że konsumenci powstrzymują się od zakupu nowych PC czy nawet podzespołów i peryferiów.