Zakosili mu telefon, ale Polak przechytrzył złodziei niczym James Bond

Historia blogerów z profilu Rodzinne Podróże pokazuje, że funkcja Androida o nazwie Find My Device naprawdę działa. Może uratować użytkowników przed niepotrzebnymi kosztami.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Zakosili mu telefon, ale Polak przechytrzył złodziei niczym James Bond

Twórcy z profilu Rodzinne Podróżne na Facebooku (są obserwowani przez ponad 10 tys. osób) opisali swoją ciekawą historię. Pokazali, jak jedna z funkcji Androida - Find My Device - uchroniła ich przed problemami, a przy okazji przyczyniła się do namierzenia winnych.

Dalsza część tekstu pod wideo

Find My Device działa

Historia zaczyna się standardowo. Para wylądowała w Polsce na lotnisku Modlin. Mężczyzna wyciągnął swój telefon, aby poinformować dzieci o szczęśliwym powrocie, po czym schował go do lewej kieszeni kurtki. Po całej odprawie ruszyli samochodem w drogę powrotną do domu.

Dopiero po kolejnych 40-50 minutach mężczyzna zorientował się, że telefonu nie ma w jego kieszeni. Wspólnie z partnerką przeszukali cały samochód, ale nigdzie go nie znaleźli. Postanowili wrócić na lotnisko, aby tam kontynuować poszukiwania. Niestety, nie przyniosły one skutku.

Para postanowiła wrócić do domu, aby tam ewentualnie sprawdzić położenie urządzenia za pomocą Find My Device. Okazało się, że telefon znajduje się na stacji BP w Warszawie przy ul. Toruńskiej. Informacje na ten temat przekazali policji, a do tego zadzwonili na stację. Trafili na pomocnego pracownika, którzy przyznał, że na parkingu stoją dwa samochodu na łotewskich lub litewskich numerach, które podyktował twórcom z Rodzinnych Podróży.

Para wysyłała na telefon powiadomienia z obietnicą nagrody oraz numerem telefonu do partnerki. Jednak nic to nie dało. Znalazcy byli niewzruszeni. Szczęśliwie policja wysłała na miejsce patrol. Po kolejnym telefonie na stację okazało się, że samochody są właśnie przeszukiwane przez funkcjonariuszy. W tym momencie bohaterowie historii postanowili za pomocą Find My Device odpalić na urządzeniu alarm. To okazało się kluczowe.

Policja później im przyznała, że gdyby nie alarm, to prawdopodobnie nie znaleźliby telefonu, bo ten głęboko schowany w jednym z plecaków. Na szczęście urządzenie udało się odzyskać. Co prawda konieczna była kolejna wycieczka do Warszawy, aby tam złożyć zeznania i potwierdzić wszystkie formalności, w tym numer PIN.

Ta historia to dowód na to, że splot szczęśliwych okoliczności i „czynnik ludzki” potrafią zdziałać cuda. Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do tego sukcesu. Meldujemy wykonanie zadania – telefon odzyskany, to był istny rolkoster emocjonalny który zakończył się happy endem.

napisali twórcy na swoim profilu.