DAJ CYNK

Test telefonu Sony Xperia S

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN) TELEPOLIS.PL (tekst), Wojciech Piechocki GSMONLINE.PL (foto/wideo)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 198639

Nie ma już Sony Ericssona, został sam Sony. W styczniu 2012 roku światło dzienne ujrzał pierwszy smartfon z samotnym logo Sony - Xperia S i jeśli wierzyć hasłom marketingowym, nie jest to już przedstawiciel starych Xperii, lecz nowej linii Xperia NXT. Stylistycznie telefon dość mocno odcina się od dotychczasowych produktów Sony Ericssona, atakując rynek charakterystycznym paskiem przeźroczystego plastiku, przecinającym dół obudowy urządzenia.

Nie ma już Sony Ericssona, został sam Sony. W styczniu 2012 roku światło dzienne ujrzał pierwszy smartfon z samotnym logo Sony - Xperia S i jeśli wierzyć hasłom marketingowym, nie jest to już przedstawiciel starych Xperii, lecz nowej linii Xperia NXT. Stylistycznie telefon dość mocno odcina się od dotychczasowych produktów Sony Ericssona, atakując rynek charakterystycznym paskiem przeźroczystego plastiku, przecinającym dół obudowy urządzenia. Efekt jest ciekawy, choć pomysł nie do końca jest nowy - pewnie wiele osób pamięta nieudany eksperyment o nazwie Xperia Pureness. To, co jest zupełnie nowe w linii Xperia NXT, to dwurdzeniowy procesor taktowany zegarem 1,5 GHz i dwa razy więcej pamięci RAM niż do tej pory - cały jeden gigabajt. W połączeniu z 4,3-calowym ekranem HD, aparatem 12 Mpix i baterią 1750 mAh dostajemy bardzo mocną kombinację pożądanych cech smartfonu.

A przynajmniej mocną jak na styczeń 2012 roku, bo po Mobile World Congress 2012 alternatyw, w tym nawet 4-rdzeniowych, trochę nam przybyło. Póki co jednak Sony mówi czterem rdzeniom stanowcze nie, przynajmniej do 2013 roku. Firma wejdzie w konstrukcje 4-rdzeniowe dopiero gdy pojawią się baterie zdolne podołać ich apetytowi na energię, lub na rynek trafią bardziej energooszczędne procesory 4-rdzeniowe. Brzmi to logicznie, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę to, jak Sony radzi sobie z dwoma rdzeniami… o tym jednak za chwilę. Jaka jest nowa Xperia? Czy warto się nią zainteresować, czy też może jedynie kopiuje rozwiązania konkurencji? Przekonajmy się. Zapraszam do lektury recenzji pierwszej Xperii samotnie wychowywanej przez Sony:-)



Zestaw

Podobnie jak recenzowana przeze mnie w 2011 roku Xperia arc S, Xperia S marki Sony wyposażona została w nieco lepszy niż standardowy zestaw sprzedażowy. Choć zabrakło pokrowca i folii ochronnej na ekran, dołączanych do Xperii arc S, to jednak przewód microHDMI-HDMI i tak sprawia, że można czuć się dopieszczonym. Oprócz tego mamy standard - dwuczęściową ładowarkę (połączoną z przewodem microUSB-USB) i dokanałowe słuchawki z kompletem wymiennych gumek. Przeglądając materiały z zagranicznych serwisów łatwo też natknąć się na zestawy wyposażone dodatkowo w Xperia Smart Tags, czyli niewielkie krążki zbliżeniowe (NFC), służące do szybkiego aktywowania profili telefonu czy uruchamiania aplikacji. W moim zestawie ich nie było.

Minimalistyczna obudowa

Telefon ma wymiary 128 x 65 x 10,6 mm i dość dużą w kategorii 4,3-calowców masę 144 gramów. Xperia S jest cięższa niż Samsung Galaxy S II (116 gramów), Motorola RAZR (127 gramów) czy nawet Samsung Galaxy Nexus (135 gramów) z 4,65-calowym ekranem (z drugiej strony, 3,5 calowy iPhone 4S ma masę 140 gramów). Subtelności urządzeniu nie dodają ostro ścięte boki, a ponadprogramowe 2-3 mm grubości względem konstrukcji konkurencji są niestety odczuwalne. Znajomi, którzy mieli podczas testów kontakt z Xperią S określili ją jako nieco "klockowatą". Patrząc na 8,7-milimetrową Xperię arc S (117 gramów), można odnieść wrażenie, że coś tu poszło nie tak, szczególnie że tym razem bateria jest wbudowana na stałe.

Przedni panel wypełnia odporna na zarysowania warstwa szkła (sprawdziła się podczas testów nie gorzej niż Gorilla Glass i zdecydowanie lepiej niż szkło w Xperiach arc). Szkło to ma dodatkową warstwę oleofobową, która ma za zadanie przeciwdziałać nadmiernemu zbieraniu się odcisków placów - cudów nie ma, ale jest pod tym względem odczuwalnie lepiej niż u HTC.



Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu