DAJ CYNK

Test telefonu Nokia Lumia 610

04.09.2012

Dodane przez: Arkadiusz Dziermański

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 91572

Windows Phone wchodząc na rynek miał być przeciwieństwem Androida. Brak fragmentacji systemu i odgórnie narzucona sztywna specyfikacja techniczna miały pozwolić na bezproblemowe działanie systemu, jak i dodatkowych aplikacji na każdym telefonie. Tak było do lutego 2012 roku, kiedy to Nokia zaprezentowała Lumię 610. Słabszy procesor, tylko 256 MB pamięci RAM. Czy to w ogóle się uda? Pierwsze wiadomości mówiące o braku kompatybilności z popularniejszymi grami (nawet Angry Birds nie działa?!) nie były zachęcające. Pomimo to telefon znajduje swoich odbiorców, którzy nie narzekają na jego działanie. Postanowiliśmy sprawdzić jak w praktyce wypada najsłabszy smartfon z systemem Windows Phone. Może wcale nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać i będzie to dobra propozycja dla mniej wymagających użytkowników?

Windows Phone wchodząc na rynek miał być przeciwieństwem Androida. Brak fragmentacji systemu i odgórnie narzucona sztywna specyfikacja techniczna miały pozwolić na bezproblemowe działanie systemu, jak i dodatkowych aplikacji na każdym telefonie. Tak było do lutego 2012 roku, kiedy to Nokia zaprezentowała Lumię 610. Słabszy procesor, tylko 256 MB pamięci RAM. Czy to w ogóle się uda? Pierwsze wiadomości mówiące o braku kompatybilności z popularniejszymi grami (nawet Angry Birds nie działa?!) nie były zachęcające. Pomimo to telefon znajduje swoich odbiorców, którzy nie narzekają na jego działanie. Postanowiliśmy sprawdzić jak w praktyce wypada najsłabszy smartfon z systemem Windows Phone. Może wcale nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać i będzie to dobra propozycja dla mniej wymagających użytkowników? Zapraszam do lektury testu Lumii 610.

Zestaw

Telefon przyjechał do mnie zapakowany w średniej wielkości pudełko, które z jednej strony przypomina bardzo typowe, niebieskie opakowania innych Nokii, a z drugiej wnosi do niego kilka innych akcentów. Przede wszystkim jest lepiej wykonane i w końcu nie rozpadło się podczas transportu. W środku, obok testowanego telefonu, znalazło się miejsce dla kabla USB, zasilacza sieciowego, zestawu instrukcji i dokanałowych słuchawek z zestawem czterech gumowych końcówek o różnej grubości.

Wygląd

Lumia 610 to smartfon o wymiarach 119 x 62 x 12 mm, typowych dla średniej półki. Masa wynosząca 131,5 grama, to już nieco cięższa kategoria, jednak zupełnie nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu. Dzięki temu telefon pewniej leży w dłoni, a za sprawą niedużej grubości urządzenia i dobrego rozłożenia masy można nieraz zapomnieć, że telefon znajduje się w kieszeni. Przedni panel został zdominowany przez wyświetlacz o przekątnej 3,7 cala. Pod nim znalazły się trzy standardowe przyciski systemu Windows Phone i otwór mikrofonu, a nad nim logo Nokii, czujnik zbliżeniowy i oświetlenia oraz głośnik rozmów (swoją drogą, łatwo zbierający kurz). Całość została okolona srebrną, balansującą na granicy tandety ramką. Na prawym boku telefonu umieszczono srebrne przyciski do regulacji głośności, przycisk włączania/blokady ekranu i dwustopniowy przycisk aparatu. Lewy bok i dolna krawędź pozostały gładkie. Na górnej natomiast znajdziemy otwór zaczepu na smycz, gniazdo Jack 3,5 mm, gniazdo microUSB i szczelinę dodatkowego mikrofonu. Z tyłu znajdziemy obiektyw aparatu fotograficznego, a po jego bokach diodową lampę błyskową i napis 5MP. Poniżej mamy jeszcze jeden napis Nokia, a u dołu sporych rozmiarów szczeliny głośnika zewnętrznego i nazwę modelu Lumia 610. Warto od razu wspomnieć o tym, czego nie widać, czyli gnieździe karty microSIM. Telefon obsługuje tylko ten standard.

Pomimo trochę dyskusyjnego wyglądu srebrnej ramki biegnącej wokół ekranu i trzech krawędzi telefon prezentuje się elegancko. Całość wykonana jest z plastiku, połyskującego na srebrnej części i matowego, gumopodobnego na całej powierzchni tylnej klapki. Ma ona straszną tendencję do zbierania odcisków palców i jak w wielu innych, głównie tańszych modelach Nokii, jest najsłabszym elementem konstrukcji. Trzeszczy przy dociśnięciu i zachodzi na przód obudowy, przez co cały telefon jest jakby wkładany w nią. Powierzchnia ekranu, pomimo trzymania telefonu w kieszeni, nie złapała w czasie testów ani jednej rysy. Z czego została wykonana, tego nie potrafię powiedzieć. Jeśli jest to plastik, to naprawdę dobre jakości. Nie ugina się pod silnym naciskiem i nie ma żadnych problemów z przesuwaniem palcem po jego powierzchni.



Komentarze
Zaloguj się