DAJ CYNK

Sony A7 III – aparat, który (prawie) pokochałem

Dodane przez: Arkadiusz Bała (ArecaS)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 15845

Bateria na cały dzień

Czas pracy na jednym ładowaniu zawsze był piętą achillesową bezlusterkowców, które bardzo wyraźnie ustępowały pod tym względem lustrzankom. Sony A7 III dzięki akumulatorom określanym przez producenta jako „typ Z” urządzenie wytrzymuje bardzo długo. Zgodnie z oficjalną specyfikacją miałoby to być 600-700 zdjęć według standardu CIPA. W moim przypadku oznaczało to trzy dni robienia zdjęć na IEM bez konieczności podłączania do ładowarki.

No a nawet jeśli akumulator padnie, to nie jest koniec świata. Producent na całe szczęście wyposażył swój aparat w możliwość ładowania przez złącze USB-C, więc w razie czego spokojnie możemy się poratować dowolną ładowarką do telefonu czy powerbankiem.

Podsumowanie

Do Sony A7 III nie podchodziłem jak do kolejnej testówki, a jako do narzędzia, które otrzymałem w określonym celu i wobec którego miałem określone oczekiwania. Stąd i artykuł przybrał raczej formę zbioru przemyśleń, a nie typowego testu. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem pod olbrzymim wrażeniem tego, co zgotowali japońscy inżynierowie. To aparat, na którym po prostu można polegać, niezależnie od tego czy mówimy o jakości zdjęć, czy niezawodności.

Sony A7 III

Czy słusznie zasłużył sobie na swój legendarny wręcz status? Nie wydaje mi się, żeby moją rolą było to osądzać, szczególnie że wyniki sprzedaży mówią same za siebie. Wiem natomiast, że bez dwóch zdań jest on wart 8000 zł, które przyjdzie nam za niego zapłacić. Płacąc te pieniądze nie dostajemy bowiem kolejnego gadżetu, a praktyczne narzędzie, które z powodzeniem na siebie zarobi i którego najważniejsze atuty - wysoka jakość obrazu, niezawodny autofocus, długi czas pracy na baterii - są z powodzeniem przeliczalne na złotówki.

Z drugiej jednak strony nie jest to sprzęt dla każdego i z bólem przyznaję, że nie jestem w grupie jego docelowych odbiorców. Moje artykuły nie zaczną się nagle lepiej klikać, bo na zdjęciach widać trochę mniej szumu, za to większe gabaryty i skomplikowana obsługa są dla mnie poważnymi ograniczeniami. Dla takich osób jak ja pełna klatka nie jest i długo nie będzie dobrym rozwiązaniem. Szkoda, bo użytkownicy mniejszych formatów mogą najwyżej pomarzyć o podobnej jakości obrazu do tej, reprezentowanej przez Sony z - bądź co bądź - dwoma budżetowymi obiektywami.

Siląc się na słabą analogię, do wkręcania śruby nie weźmiesz wiertarki, tak jak dziury w żelbetowej ścianie nie zrobisz śrubokrętem. Do każdego zadania znajdzie sie odpowiednie narzędzie. Życzę sobie tylko, że kiedy faktycznie będę tej wiertarki potrzebować, to będzie ona równie niezawodna co Sony A7 III.

Galeria zdjęć wykonanych aparatem (JPG)

Galeria zdjęć wykonanych aparatem (RAW)

Źródło zdjęć: własne

Źródło tekstu: własne

Przewiń w dół do następnego wpisu