DAJ CYNK

Motorola One Fusion Plus - fajny smartfon z dużym minusem

Dodane przez: Arkadiusz Bała (ArecaS)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 32448

Aparat

Aplikacja aparatu w Motoroli One Fusion Plus nie różni się od tej, którą znajdziemy w innych urządzeniach producenta. Oferuje ona nowoczesny, przyjemny dla oka interfejs, choć miejscami niestety trochę chaotyczny i mało intuicyjny.

To, na co warto zwrócić uwagę, to ciekawie rozwiązana kwestia nawigacji między trybami, gdzie w danym momencie na ekranie mamy skróty do trybów foto i wideo oraz ostatniego z wybranych przez nas trybów specjalistycznych. Pozostałe schowane są w menu. Sprytny pomysł, który w założeniach ma ułatwić dostęp do najczęściej używanych funkcji, jednak brakowało mi możliwości ręcznego przypięcia wybranych skrótów.

Motorla One Fusion Plus

Dla bardziej wymagających użytkowników nie zabrakło trybu profesjonalnego. Jest on jak na klasę sprzętu mocno rozbudowany, pozwalając nie tylko na regulację ekspozycji, ale oferując także szereg praktycznych funkcji, takich jak np. zapis plików RAW czy podgląd histogramu. Nie zabrakło także świetnej implementacji poziomicy, która znacznie ułatwia kadrowanie.

Motorola One Fusion Plus

Motorola One Fusion Plus wyposażona została w poczwórny aparat. Główny moduł to jednostka szerokoknątna o rozdzielczości 64 MP i f/1.8. Wyposażono ją w autofocus z detekcją fazy, nie ma natomiast optycznej stabilizacji obrazu. Towarzyszą jej moduł ultraszerokokątny o rozdzielczości 8 MP i f/2.2, makro o rozdzielczości 5 MP i f/2.2 oraz sensor głębi 2 MP.

Jakość zdjęć z głównego aparatu zdecydowanie nie zachwyca, a winy za ten stan rzeczy doszukiwałbym się w tutejszych algorytmach obróbki obrazu. Problemem są przede wszystkim kolory, które wyglądają nienaturalnie i niezbyt atrakcyjnie. Są przesycone, przez co giną naturalne przejścia tonalne i występuje efekt posteryzacji, a do tego telefon ma problemy z doborem właściwego balansu bieli, co z kolei skutkuje wyraźnym żółtym zafarbem. Oprócz tego w oczy rzuca się jeszcze wyczernianie cieni, by podbić w ten sposób sztucznie kontrast. Zastrzeżeń miałbym więcej, ale to te najważniejsze. Tak czy inaczej skutkują one tym, że tutejsze fotografie prezentują się nienaturalnie i wypadają przeciętnie nawet na tle innych budżetowych konstrukcji.

Po zmroku spadek jakości jest wyraźny. Zdjęcia tracą na ostrości i dynamice, a wiele detali albo zostaje rozmytych, albo ginie w cieniach. Biorąc pod uwagę, że mamy tu do czynienia ze stosunkowo dużym sensorem, ponownie winy doszukiwałbym się w agresywnych algorytmach. Sytuację ratuje jednak całkiem skuteczny tryb nocny, który znacząco poszerza dynamikę, choć ze względu na konieczność wydłużenia naświetlania sprawdza się głównie w scenach statycznych.

Obiektyw ultraszeroki pozwala objąć kąt 118 stopni, co w teorii we wprawnych rękach powinno dać użytkownikom duże możliwości twórcze w zakresie kompozycji. Niestety zastosowana jednostka należy raczej do słabszych optycznie, co ogranicza jej użyteczność. Problemem jest przede wszystkim słaba ostrość, którą telefon próbuje ratować agresywnym wyostrzaniem. To ostatnie skutkuje z kolei widocznymi na zbliżeniach artefaktami. Trzeba jednak przyznać, że telefon całkiem dobrze radzi sobie z korektą zniekształceń, a zdjęcia oglądane na małym ekranie smartfona potrafią prezentować się atrakcyjnie i bardzo efektownie. Niestety spadek jakości po zmroku jest na tyle duży, że niemal całkowicie dyskwalifikuje korzystanie z aparatu ultraszerokokątnego.

Na tle pozostałych aparatów całkiem pozytywnie wyróżnia się obiektyw makro. W porównaniu z podobnymi konstrukcjami u konkurentów oferuje on całkiem dużą szczegółowość. Zdjęcia wydają się co prawda lekko przeostrzone, ale nadal pozostają przyjemne w odbiorze i mogą się podobać.

Motorola One Fusion Plus

Oprócz czterech aparatów na pleckach mamy tu jeszcze obowiązkowy aparat przedni, umieszczony na zmotoryzowanym peryskopie. Ma on rozdzielczość 16 MP i przysłonę f/2.0. Mimo wysokiej rozdzielczości obraz nie jest szczególnie ostry, choć w przypadku portretów nie stanowi to dużego problemu – łatwiej zatuszować wszystkie niedoskonałości. Bardziej doskwiera wąski zakres dynamiki, co jest spowodowane zastosowaniem niewielkiej matrycy. Po zmroku we znaki daje się agresywny filtr odszumiający i związany z jego zastosowaniem drastyczny spadek ostrości, ale poza tym jak na swoją klasę aparat radzi sobie w takich warunkach przyzwoicie.

Zdjęcia z aparatu

Główny aparat 64 MP

Ultraszerokokątny

Makro

Przedni

Wideo

Motorola One Fusion Plus nagrywa wideo w rozdzielczości maksymalnie 4K przy 30 kl./s. Co warto pochwalić, nawet przy najwyższej rozdzielczości możemy skorzystać z elektronicznej stabilizacji obrazu.

Jeśli chodzi o jakość nagranego materiału, to w 4K jest dobrze, choć bez rewelacji. Kolory są nasycone, a zakres dynamiki przyzwoity. Stabilizacja radzi sobie w tych warunkach nieźle, choć nie udaje się jej w pełni wyeliminować drgań podczas chodzenia. Niestety w 1080p materiał prezentuje się dużo gorzej, a winę ponosi za to przede wszystkim nadmiernie agresywne wyostrzanie i związane z nim artefakty.

Po zmroku największą bolączką okazuje się stabilizacja, która w tych warunkach w zasadzie przestaje skutecznie realizować swoją funkcję. Wyraźnie spada także liczba rejestrowanych detali. Poza tym jednak materiał wygląda całkiem przyzwoicie, a telefon radzi sobie w tych warunkach nieźle, zarówno w rozdzielczości 1080p, jak i 4K – w każdym razie mając na uwadze klasę sprzętu.

Wideo możemy nagrywać także z wykorzystaniem aparatu ultraszerokokątnego, jednak osobiście odradzałbym korzystanie z tej opcji. Nawet za dnia obraz jest praktycznie pozbawiony detali i słabo stabilizowany. Po zmroku dochodzi jeszcze do tego szum o bardzo brzydkiej fakturze, przez co nagrania wyglądają jak fragmenty niskobudżetowego horroru.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: własne

Źródło tekstu: własne

Przewiń w dół do następnego wpisu