DAJ CYNK

Chiny, Korea Południowa i Japonia w wyścigu o 6G

Dodane przez: Isand

Kategoria: Wydarzenia

Interakcje: 15406

5G nie rozprowadza koronawirusa

W Polsce dopiero raczkuje sieć 5G, ale w dalekiej Azji już trwa wyścig o palmę pierwszeństwa w sieci 6G. Najważniejszymi zawodnikami są Chiny i Korea Południowa. Spróbować zamierza jednak również Japonia.

Sieć 5G jest o wiele bardziej rozwinięta w Azji niż w Europie. Niekwestionowanym liderem są Chiny, ale świetnym wskaźnikiem objęcia populacji dostępem do nowego standardu łączności szczyci się też Korea Południowa. To właśnie te dwa kraje są najpoważniejszymi kandydatami do zwycięstwa w wyścigu o 6G. W Korei sprzymierzyli się LG oraz Samsung. Obie firmy przeznaczą 976 miliardów wonów (około 3,148 mld złotych) na pierwszą turę badań nad nowym standardem łączności.

W Chinach na czele jest oczywiście Huawei, który już zebrał zespół do badań nad 6G i rozpoczął prace. Ambitne wejście na rynek planuje też nieco uśpiona na polu telekomunikacji Japonia. Rząd w Tokio zorganizował własną grupę roboczą. W jej skład wchodzi Sony, NTT Docomo oraz amerykański Intel. Siłą napędową jest ta druga firma. Ma ona bowiem 5,5% wszystkich światowych patentów w tej kwestii. Pierwszy jest Samsung (8,9%), drugi natomiast jest Huawei (8,3%).  Profesor Tetsuya Kawanishi z japońskiego Uniwersytetu Waseda mówi, że łączność 6G będzie dziesięciokrotnie szybsza od 5G, jednak zasięg od stacji będzie wynosił tylko 200 metrów. Oznacza to, że stacji bazowych będzie musiało być dziesięć razy tyle co populacji. Japonia ma teraz 600 tysięcy stacji bazowych, a 6G będzie wymagało... miliarda. Samo 6G ma być komercyjnie dostępne w 2027.

A, są też USA. Biały Dom namawia wszystkie amerykańskie firmy do udziału w pracach. Najbardziej aktywny jest Intel, który dołączył do projektu japońskiego.

Zobacz UKE monitoruje refarming naziemnej telewizji cyfrowej dla 5G. Nie obyło się bez małych problemów
Zobacz Chiny mają już 5G, wiec czas na 6G

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło tekstu: nikkei asian review

Przewiń w dół do następnego wpisu