Apple przegrał w sądzie, ale nadal cwaniakuje
Holenderski sąd zmusił Apple'a to wprowadzenia specjalnego wyjątku w App Store dla aplikacji randkowych. Apple udaje, że się stosuje.

Apple jest teraz pod prawdziwy oblężeniem. W Korei Południowej Apple musiał dopuścić transakcje pomijające jego pośrednictwo. W Brazylii jest ryzyko zabronienia sprzedaży iPhone'ów. W Unii Europejskiej standardowo toczy się kilka spraw o nadużywanie pozycji przez Apple'a.
W samej Holandii natomiast sąd zobowiązał Apple'a do pozwolenia aplikacjom randkowym na używanie innych systemów płatności. Oczywiście jak można się domyślić, Apple nie jest ani trochę zachwycony. Amerykanie oczywiście odwołali się od wyroku.



Apple uczy, jak zmienić wszystko, by nie zmieniło się nic
Holenderski oddział firmy zastosował się w jednak końcu do nakazu. W przeciwnym razie Apple płaciłby 50 milionów euro tygodniowo. To zdecydowanie nie była gra warta świeczki dla firmy.
Szczególnie, że od wszelkich transakcji dokonanych przez innego pośrednika płatności Apple i tak bierze 27%. To co prawda mniej niż 30% normalnie, ale nie zawiera to podatku VAT. Ten musi aplikacja opłacić sama. W konsekwencji różnice są naprawdę śladowe.