DAJ CYNK

Apple mogło zapłacić prawie miliard dolarów Samsungowi. Za co? Za karę.

HTur

Sprzęt

Mniejsza niż zakładana sprzedaż iPhone'ów rozczarowała Apple, ale okazała się zyskowna dla Samsunga. Firma z Cupertino prawdopodobnie zapłaciła swojemu rywalowi w ramach kary 950 milionów dolarów. A kara za co?

Nie jest tajemnicą, że Apple nie produkuje smartfonów iPhone samodzielnie. Jednym z jego dostawców jest konkurent na rynku telefonów, czyli Samsung. To właśnie z fabryk południowokoreańskiego producenta pochodzą panele OLED, montowane w różnych wariantach telefonów Apple. Ostatni kontrakt, jaki zawarły pomiędzy sobą te dwie potężne firmy, przewidywał wyprodukowanie dla Apple określonej liczby paneli. Jednak iPhone'y nie sprzedawały się tak dobrze, jak zakładano w Cupertino i zapotrzebowanie na nowe panele okazało się mniejsze od przewidywanego. Przyczyniło się do tego m.in. zamknięcie sklepów firmowych w trakcie pandemii Covid-19.

Zatem Apple nie wywiązało się z kontraktu, który zakładał odbiór określonej, niewymienionej konkretnie (informację tę chroni tajemnica handlowa), liczby wyświetlaczy. W ujawnionym wczoraj raporcie finansowym Samsunga jako jedna z pozycji w dochodach działu wyświetlaczy - widnieje "jednorazowa wpłata od Apple" w wysokości 750 milionów dolarów. Jednak według DSCC łączna kwota od Apple wynosi łącznie 950 milionów dolarów.

Zobacz też: Promocja Apple: Kup Maca lub iPada na studia, a dostaniesz słuchawki AirPods

Nie jest to pierwsza tego typu sprawa. W ostatnim kwartale 2019 roku miało miejsce podobne zdarzenie - sprzedaż urządzeń Apple okazała się mniejsza od prognozowanej, przez co producent musiał zapłacić karę w wysokości ok. 683 mln dolarów. Sama firma z Cupertino nie komentuje sprawy, jednak serwis 9To5Mac podaje, że Apple zamiast płacenia w gotówce wolałoby złożyć dodatkowe zamówienia w wysokości, która odpowiadałaby wysokości kary.

A dokładniej o tym, jak sprzedawały się iPhony, dowiemy się 30 lipca, kiedy to Apple ogłosił raport za ubiegły kwartał.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Przewiń w dół do następnego wpisu