DAJ CYNK

Test Samsung Galaxy Z Flip - to miłość od pierwszego wejrzenia

Dodane przez: Lech Okoń (LuiN)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 33086

Ekran inny niż do tej pory

Daniem głównym jest niewątpliwie wyświetlacz. Podobnie jak w Motoroli RAZR, nie jest on przyklejony na stałe do obudowy, lecz musi pracować podczas otwierania i zamykania urządzenia. O ile jednak w Motoroli oznacza to powstawanie widocznej luki pod ekranem (na wylot urządzenia), o tyle u Samsunga jest o wiele bardziej szczelnie. Dodatkowo, zarówno osłony po bokach ekranu, jak i cały misterny mechanizm składania telefonu uszczelniają specjalne szczoteczki, trzymające drobiny kurzu czy piasku na zewnątrz obudowy.

Wyginany ekran Samsunga Galaxy Z Flip

Sam wyświetlacz Z Flipa, chociaż rzeczywiście minimalnie porusza się podczas składania, nie robi aż tak wielkich dystansów jak u Motoroli, gdzie część ekranu znika w bródce i widać to nawet z daleka. Tutaj potrzebne było nałożenie drobinki kurzu przy samej ramce urządzenia, by z trudem dało się zauważyć mikroprzesunięcie. Jako ciekawostkę warto dodać, że o te dziesiąte części milimetra przesuwa się też zintegrowany z ekranem aparat fotograficzny. Da się natomiast zauważyć, szczególnie pod światło miejsce zgięcia obudowy. W praktyce przestajemy na nie zwracać uwagę już po kilku chwilach z telefonem.

Sasmung Galaxy Z Flip - zgięcie ekranu

Muszę przyznać, że kunszt koreańskiego producenta rzucił mnie na kolana. Nawet nie wiecie jak tęskniłem do odważnych innowacji w telefonach komórkowych. Kolejną z ciekawostek jest zastosowanie szkła w konstrukcji tego giętkiego wyświetlacza. Tylko uwaga, nie jest ono na wierzchu, lecz pomiędzy panelem AMOLED a warstwą elastycznego polimeru. Podobnie jak w Galaxy Fold, palcem przesuwamy więc po czymś podobnym do grubej folii. Z tą różnicą jednak, że jest ona wyraźnie sztywniejsza niż u większego brata. Gdy już o Foldzie mowa, nie można pominąć faktu, że Z Flip w przeciwieństwie do niego stworzony jest do pracy nie tylko w pozycji zamkniętej i otwartej. Mamy dużą regulację kąta odchylenia, co jest szalenie przydatne (o tym za chwilę) i niedostępne w konkurencyjnej Motoroli RAZR.

Sprawdzamy trwałość ekranu Galaxy Z Flip

Testowy egzemplarz urządzenia był bohaterem kilku prezentacji i obiektem dociekliwości lub nieostrożności wielu osób. Otwieram obudowę i widzę, że w dole ekranu ktoś zrobił "dziurkę". Niewielką kropkę (z trudem da się ją dostrzec na zdjęciu powyżej), niczym cyrklem, ale nie uszkodził samego panelu - nie widać rozbicia szkła, ani też strat w liniach obrazu. Wydaje mi się, że to właśnie warstwa szkła zapewniła tutaj dodatkową ochronę, niedostępną u konkurentów.

Samsung Galaxy Z Flip - ekran

Początkowo myślałem, że coś się przykleiło i tę dziurkę próbowałem zdrapać paznokciem. Obok niej pojawiły się tym sposobem wgniecenia. Tak - wystarczy do tego krótki paznokieć. Zewnętrzny polimer ma jednak pewną zdolność do samoregeneracji. Po tygodniu wgniecenia wygładziły się, stając się praktycznie niezauważalnymi. Sam ekran, nie licząc tej małej kropki, nie wykazywał na koniec testów żadnych śladów zużycia. Paradoksalnie, mam wrażenie, że to trwalsze rozwiązanie od klasycznych ekranów, z racji jego zamknięcia, gdy nie jest używany.

Telefon jest tak mały, że dwa razy wypadł mi z kieszeni spodni na podłogę i nie był to upadek na zasadzie "upuszczam 6000 zł, a podnoszę 3000 zł". Z Flip wyglądał jak nowy. Pewien jestem natomiast, że ścierać się będą ostre krawędzie w miejscu styku obu połówek telefonu. Samsung szacuje, że zastosowany mechanizm i ekran bez trudu przeżyją 200 tys. cykli zamykania i otwierania - jestem skłonny w to uwierzyć. Na wypadek uszkodzeń mechanicznych po stronie użytkownika, rozważyłbym jednak dodatkowe ubezpieczenie w ofercie producenta - Premier Service w cenie 480 zł. Daje ono możliwość jednokrotnej, pozagwarancyjnej wymiany ekranu w czasie 2 lat obowiązywania usługi.

Wygięcie ekranu w Galaxy Z Flip

Gdy o parametrach ekranu mowa, Samsung kontynuuje nową tradycję chłodniejszych kolorów, z mniej zażółconą bielą. Mamy więc śnieżnie białą biel, jak w ekranach LCD, a do tego w dalszym ciągu genialny, AMOLED-owy kontrast. W trybie standardowym telefon oferuje jasność maksymalną 312 nitów i temperaturę barwową bieli na poziomie 7396,1 K. Gdy do czujnika oświetlenia dostanie się jednak dużo światła, panel AMOLED potrafi rozbujać się do aż 673 nitów, co ciekawe z bielą na zbliżonym poziomie 7385 K. Oznacza to, że ekran świeci po prostu jaśniej, ale nie zniekształca barw jak miało to miejsce w telefonach Samsunga sprzed lat.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: Lech Okoń

Źródło tekstu: wł

Przewiń w dół do następnego wpisu