DAJ CYNK

Huawei FreeBuds 4i | szybki test niedrogich słuchawek z ANC

Dodane przez: Arkadiusz Bała (ArecaS)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 16729


Huawei FreeBuds 4i to jedne z tańszych słuchawek TWS  z aktywną redukcją szumów na rynku. Pytanie czy „tanie” oznacza w tym przypadku również „dobre”?

Podsumowanie | Ocena końcowa: 8/10

Huawei FreeBuds 4i to bez wątpienia interesująca propozycja. Słuchawki kuszą atrakcyjną ceną, bogatym zestawem funkcji oraz, przynajmniej na papierze, bardzo dobrymi parametrami.  Z większości tych obietnic wywiązują się bardzo dobrze. Zastosowany system ANC faktycznie działa, nawet jeśli ustępuje rozwiązaniom z droższych urządzeń, natomiast akumulator rzeczywiście potrafi zapewnić 10 godzin słuchania muzyki. Potwierdzają się także deklaracje producenta w zakresie komfortu – to jedne z najwygodniejszych słuchawek w swojej klasie. Brzmieniowo budzą jednak dość mieszane uczucia. Choć technicznie wypadają całkiem przyzwoicie, tak strojenie z mocno wycofaną średnicą działa w mojej ocenie na ich niekorzyść. Nie tylko trzeba się do niego przyzwyczaić, ale przede wszystkim słabo zgrywa się z wieloma popularnymi gatunkami. Jeśli jednak jesteśmy w stanie się z tym pogodzić, to w cenie 349 zł Huawei FreeBuds 4i mogą się okazać udanym zakupem.

Wady

  • Niezbyt uniwersalne brzmienie z mocno wycofaną średnicą
  • Utrudniona dostępność aplikacji
  • Ograniczona funkcjonalność aplikacji (brak equalizera)

 

Zalety

  • Długi czas pracy na jednym ładowaniu
  • Wysoki komfort noszenia
  • Sprawnie działające ANC
  • Wysoka jakość wykonania
  • Kompaktowe etui

 

Słuchawki z serii Huawei FreeBuds są z nami tak długo, że zdążyły się już dorobić czwartej generacji. Trafia ona na rynek pod nazwą Huawei FreeBuds 4i i przynosi kilka ciekawych cech, których nie widujemy na co dzień w słuchawkach TWS, a już na pewno nie w tym segmencie cenowym. Nowy model może się pochwalić m.in. systemem aktywnej redukcji szumów (ANC) oraz czasem pracy na jednym ładowaniu sięgającym nawet 10 godzin, a to wszystko w cenie 349 zł (a nawet 249 zł, jeśli wziąć pod uwagę ich cenę w przedsprzedaży).

Huawei FreeBuds 4i

W pudełku razem ze słuchawkami znajdziemy wyłącznie najważniejsze akcesoria, takie jak przewód USB-C, tipsy w rozmiarach S, M i L oraz etui ładujące. W tej klasie jest to raczej standard i trudno oczekiwać czegoś więcej.

Huawei FreeBuds 4i

Huawei FreeBuds 4i na pierwszy rzut oka wyglądają niepozornie. To małe słuchawki wykonane w całości z błyszczącego plastiku. Na obudowie nie znajdziemy żadnych zdobień, natomiast pod względem konstrukcji mamy tu do czynienia z wzorcem znanym chociażby z Apple AirPods Pro, czyli mamy zarówno silikonowe tipsy, jak i długie wypustki wystające poza ucho. Samym designem trudno się ekscytować, ale nie można mu odmówić, że jest praktyczny i funkcjonalny. Na plus warto natomiast odnotować wykonanie FreeBudsów – zastosowane materiały są przyjemne w dotyku, spasowanie elementów nie budzi zastrzeżeń, a całość sprawia solidne wrażenie.


Podobnie zresztą ma się sprawa z etui ładującym. Ma ono mocno owalny kształt, ale ścięty z jednej strony, dzięki czemu nie kiwa się po położeniu na blacie – niby drobiazg, ale warto go pochwalić. Plusem są także jego niewielkie gabaryty, dzięki czemu spokojnie mieści się w małej kieszonce jeansów. Podobnie jak same słuchawki, także ono pozbawione jest zdobień, jeśli nie liczyć logo producenta oraz pojedynczej wielokolorowej diody LED. Z bardziej praktycznych elementów mamy natomiast port USB-C oraz przycisk parowania. Jeśli chodzi o wykonanie, nie mam żadnych zastrzeżeń. Co prawda klapka etui chodzi na mój gust nieco zbyt lekko, ale za to bez żadnych wyczuwanych luzów przy zawiasie.

Huawei FreeBuds 4i

Komfort często bywa piętą achillesową słuchawek TWS, szczególnie tych o konstrukcji zbliżonej do nowych FreeBudsów. Dość powiedzieć, że miałem okazję testować modele, które dosłownie same wypadały z uszu. Na szczęście Huawei odrobiło lekcje. Niewielka, obła obudowa testowanego modelu dobrze dopasowuje się do kształtu ucha i ułatwia złapanie poprawnego seala (w każdym razie po dobraniu odpowiedniego rozmiaru tipsów). Co ważne – można w nich tak wysiedzieć nawet przez kilka godzin bez uwierania i bez utraty izolacji. Pod tym względem FreeBuds 4i radzą sobie znacznie lepiej od większości bezpośrednich konkurentów.


Do parowania FreeBudsów wykorzystamy dedykowany przycisk na etui, natomiast cała reszta obsługi odbywa się już z poziomu samych słuchawek. Podobnie jak w przypadku większości TWS-ów, odbywa się ona z wykorzystaniem gestów dotykowych, jednak w dość okrojonej formie. Mamy bowiem dostęp wyłącznie do podwójnego dotknięcia lub dotknięcia i przytrzymania jednej ze słuchawek. Domyślnie pierwszy gest odpowiada za wstrzymywanie i wznawianie odtwarzania, a drugi za przełączanie trybu redukcji szumów. Osobiście uważam, że takie rozwiązanie sprawdza się całkiem nieźle – na pewno jest bardziej intuicyjne od tego zastosowanego w droższych FreeBuds Pro i nie powoduje obaw o przypadkowe dotknięcia, jak to bywa czasem u konkurencji.

Huawei FreeBuds 4i

Jeśli chcemy, działanie podwójnego stuknięcia zmienimy z poziomu aplikacji AI Life. Jest to zresztą jej jedyna funkcja, jeśli nie liczyć możliwości aktualizowania firmware’u słuchawek oraz wyświetlania stanu ich naładowania. Szkoda, bo jej przydatność jest przez to mocno ograniczona. Nie jest to zresztą jedyna wada aplikacji – równie kłopotliwa jest kwestia jej dostępności. Wersji na iOS nie znajdziemy w ogóle, natomiast ta na Androida dostępna jest wyłącznie w sklepie AppGallery oraz w formie pliku .apk na stronie producenta.

Huawei FreeBuds 4i to jedne z tańszych słuchawek na rynku z funkcją aktywnej redukcji szumów (ANC). Czy działa? Tak, choć może nie tak skutecznie, jak w modelach kilkaset złotych droższych. Nie należy raczej oczekiwać, że zostaniemy całkowicie odcięci od zewnętrznych hałasów, co nie zmienia faktu, że intensywność jednolitych szumów (np. przejeżdżających samochodów) jest wyraźnie zredukowana. Oczywiście obok ANC możemy skorzystać także z trybu Awareness, który przepuszcza zewnętrzne dźwięki i pozwala nam np. komfortowo porozmawiać.


Brzmieniowo Huawei FreeBuds 4i wywarły u mnie uczucia. Słuchawki grają na planie bardzo mocnego V z podbitymi niskimi oraz wysokimi tonami, ale wycofaną średnicą. Najbardziej podoba mi się tutejszy bas – jest go dużo, schodzi nisko i może się pochwalić całkiem niezłym odwzorowaniem detali. Tony wysokie są mocno rozciągnięte i fajnie wybrzmiewają, ale jest ich nieco zbyt dużo. Brzmienie zyskuje dzięki temu na klarowności, ale staje się agresywne i na dłuższą metę męczące. Tony średnie giną natomiast gdzieś w tle, przez co wokalom brakuje ciepła, a instrumenty wybrzmiewają pusto i sztucznie. Technicznie jest więc całkiem nieźle, zwłaszcza w tej klasie, jednak taki, a nie inny charakter sprawia, że jest to granie mało uniwersalne. Sprawdzi się w repertuarze typowo rozrywkowym, ale słabo zgrywa się z takimi gatunkami jak jazz, muzyka klasyczna czy z utworami typowo akustycznymi. Podejrzewam, że equalizer mógłby tutaj dużo pomóc, jednak w dedykowanej aplikacji go nie znajdziemy.

Jeśli chodzi o wbudowany mikrofon, wypada on w mojej ocenie dość przyzwoicie. Dźwięk rejestrowany jest głośno i wyraźnie, aczkolwiek z pewną tendencją do eksponowania sybilantów i słyszalnym szumem. Do przeprowadzenia spokojnej rozmowy powinno wystarczyć.

Huawei FreeBuds 4i

Jak deklaruje producent, Huawei FreeBuds 4i mają wytrzymać nawet 10 godzin odtwarzania muzyki na jednym ładowaniu. Nasze testy potwierdzają, że liczby te pokrywają się z rzeczywistością. Co prawda 10 godzin traktowałbym raczej jako górną granicę wytrzymałości, jednak jest ona jest ona jak najbardziej w zasięgu. Etui pozwala nam natomiast dwa lub trzy razy doładować słuchawki do pełna. Raczej nie ma tutaj na co narzekać. Wręcz przeciwnie – mocny akumulator to jeden z największych atutów nowych FreeBudsów.

Jak widać Huawei FreeBuds 4i są ciekawą propozycją nie tylko na papierze. Słuchawkom można kilka rzeczy zarzucić, szczególnie w kontekście brzmienia, jednak sprawne ANC, długi czas pracy na jednym ładowaniu oraz wysoki komfort noszenia niedociągnięcia te z powodzeniem rekompensują. Jest to sprzęt warty tych 349 zł, które przyjdzie nam za niego zapłacić, natomiast w cenie 249 zł w ramach przedsprzedaży to naprawdę dobra okazja.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: własne

Źródło tekstu: własne

Przewiń w dół do następnego wpisu