Sensacja na Księżycu. Za chwilę obudzisz się w innym świecie
Do 2050 roku ludzkość skolonizuje Księżyc, na którym powstanie stała, załogowa baza, a jego gospodarka będzie warta nawet 556 mld dolarów – twierdzą analitycy z Deloitte. To więcej niż wynosi PKB Irlandii (540 mld).
Mimo iż po zakończeniu Programu Apollo (1961–1972) o ludzkiej obecności na Księżycu przez długi czas słychać było niewiele, za sprawą misji NASA Artemis temat wrócił niczym bumerang. Niebagatelne znaczenie mają też wysiłki bogatych, prywatnych firm, takich jak SpaceX czy Blue Origin, które wydając miliardy na planowanie kosmicznych podróży, liczą oczywiście na płynący z tego zysk. Znana agencja konsultingowa i audytorka Deloitte przekonuje w swym raporcie, że kwestią czasu pozostaje, aż jedyny naturalny satelita Ziemi doczeka się komercjalizacji.
Jak wyliczono, kolejne podmioty ostrzą sobie zęby na eksploatację księżycowych zasobów, a wśród nich są nie tylko naukowi wizjonerzy, lecz choćby także marki modowe, w tym Prada czy Oakley. Swoje dokłada również przemysł paliwowy. Lód wodny, uwięziony na biegunach, może być przekształcony w ciekły wodór oraz tlen, czyli paliwo rakietowe. Ponieważ dziś wysłanie jednego kilograma paliwa z Ziemi na Księżyc kosztuje około 36 000 dolarów, kosmiczna stacja tankowania mogłaby stać się hitem.
Deloitte.przekonuje nawet, że Księżyc to doskonałe miejsce dla rosnących obecnie jak grzyby po deszczu centrów danych oraz farm sztucznej inteligencji. Łatwy dostęp do energii słonecznej gwarantuje – w dalszej perspektywie – optymalizację kosztów. Z kolei wydobycie rzadkich zasobów, takich jak hel-3 osadzony w glebie księżycowej, ekscytuje branżę obliczeń kwantowych. Ten izotop, który utrzymuje chipy kwantowe w temperaturach bliskich zeru absolutnemu, jest niezwykle rzadki na Ziemi. Jednak gleba księżycowa jest bombardowana wiatrami słonecznymi od miliardów lat i występują w niej jego duże ilości. Startupy, na przykład American Interlune, już zwracają na to uwagę.
Nie oszukujmy się, raczej nie ma najmniejszych szans na to, by dowolny z nas, gdy tylko wybije rok 2050, wziął plecak na plecy i przeniósł się na Księżyc. Niemniej wykorzystanie przemysłowe to inna sprawa, która wobec rosnących wysiłków eksploracyjnych staje się coraz bardziej prawdopodobna. Niesamowitych czasów dożyliśmy, przyznajcie.