PlayStation 5 jak PS3. Wracamy do klimatów sprzed lat
GTA VI na PlayStation 5, także w wersji Pro, ma oferować jedynie tryb 30 FPS. Tak przynajmniej twierdzi YouTuber Davy Jones. Warto jednak podkreślić, że informacje te pozyskał bezpośrednio od Rockstar North, podczas trzygodzinnego pokazu rozgrywki, na który został zaproszony.
Tym samym GTA VI będzie powrotem do przeszłości nie tylko z powodu powrotu do Vice City, ale też do ilości klatek typowej dla konsol sprzed kilku generacji. Oczyma wyobraźnie już widzę ten powrót memów o PCMR chwalących się 60 FPS w grze. Z drugiej strony konsolowcy mogą jeszcze przez długie czas ich punktować, że oni przynajmniej mają dostęp do gry. I oczywiście, jest jeszcze Xbox, ale nie udawajmy nawet, że ten kogokolwiek obchodzi w tej generacji.
GTA VI w 30 FPS na konsolach. I co z tego?
Zacznijmy od najważniejszego: czy te 30 FPS to w ogóle jest duży problem? Właściwie to... nie. Gra jest tworzona pod 30 FPS, więc w takiej prędkości będzie działać bardzo dobrze. Grunt, aby było to 30 FPS. Dodatkowo wygląda ona fenomenalnie. I to nie tylko pod względem grafiki, ale przede wszystkim animacji, a i fizyka w grze prezentuje się jak coś, czego do tej pory nie widzieliśmy w cyfrowym świecie. Wszystko to pożera potężne zasoby, więc 30 FPS nie powinno nikogo szokować.
Zwłaszcza że GTA V w swojej premierowej edycji na PS3 i Xbox 360... również miało 30 FPS i nikomu to nie przeszkadzało. Owszem, jak już GTA VI wyjdzie na PC, to pewnie na topowej specyfikacji pozwoli na znacznie ładniejszą grafikę i płynniejszą rozgrywkę. I co z tego, skoro przy dzisiejszych cenach elektroniki taki PC będzie kosztował tyle, co przyzwoity, chociaż używany samochód?
A 30 FPS, za to stabilne, to wciąż przepis na dobrą i płynną zabawę. A przynajmniej tak sobie wmawiam od lat, bo osobiście gram głównie na Switchu i Legion Go S. Oczywiście, można się czepiać najnowszej gry z serii. Chociażby za to, że nie wyjdzie na płytach, choćby na płycie miała być sama licencja na grę, a resztę trzeba było ściągać z serwerów. W dłuższej perspektywie to większy problem, zwłaszcza że Sony samo w swoim regulaminie podkreśla, że gry cyfrowe nie są własnością gracza.