W Action za 33,95 zł. Przetestowałem i mówię krótko: kupuj
Radia awaryjne kojarzą nam się raczej z kategorią produktów, które są do wszystkiego, ale nie nadają się do niczego. Przez niemal dwa miesiące korzystam z tego z Action. I to nie dlatego, że się zawziąłem, żeby je dobrze przetestować, a dlatego, że chcę.
Dlaczego właśnie teraz o nim piszę? Bo od dziś jest w promocji do kupienia za jedyne 33,95 zł, co jest ceną wręcz świetną jak na to, co ten sprzęt oferuje. Po pierwsze mamy radio z modulacją AM i FM. Rzecz jasna w Polsce interesuje nas tylko ta druga opcja, bo zakres fal jest zbyt mały, aby odebrać Program Pierwszy Polskiego Radia z nadajnika w Solcu Kujawskim. Co nie jest dziwne, rzadko który radioodbiornik to oferuje.
Jak gra radio?
Mamy tu antenę teleskopową, która nie jest elementem kosmetycznym a jej rozłożenie bądź złożenie rzeczywiście ma wpływ na jakość. Jeśli o to chodzi, to jest bardzo dobrze. W miejscu, w którym inny, znacznie droższy odbiornik zbiera głównie zakłócenia radio z Action gra bardzo czysto. I tak: pojedynczy głośnik naprawdę daje radę. Dźwięk jest głośny i przyjemny. Już za samo radio należy się plus.
Latarka
Chyba każdy sprzęt awaryjny ma wbudowaną latarkę. Nie inaczej jest w tym przypadku. Tu na szczęście mamy dość mocną i białą diodę otoczoną rozpraszaczem. Warto tu podkreślić, że emitowane światło, chociaż zimne, jest białe, a nie niebieskawe, a to duży plus. Co więcej, konstrukcja urządzenia sprawia, że naprawdę wygodnie leży ono w dłoni, chociaż tu podkreślę, że mam bardzo długie palce. Ważne jest też to, że ma tylko jeden tryb świecenia. Nie musimy więc przeklikiwać się przez cudaczne efekty stroboskopowe.
No dobrze, ale przecież stroboskopowe świecenie powinno być dostępne do funkcji SOS, przecież to radio awaryjne, prawda? No i jest dostępne. Pojawia się po szybkim, dwukrotnym wciśnięciu dedykowanego przycisku SOS, wraz z głośnym i nieprzyjemnym sygnałem modulowanym.
Zasilanie
Tu mamy dwie opcje zasilania i aż trzy ładowania. Zacznijmy od zasilania: za nie odpowiada wbudowany akumulator 4000 mAh, który możemy naładować przez UBS-C. Przez te 2 miesiące ładowałem radio jakieś 4 razy, w tym raz, jak się zawziąłem, żeby je rozładować jak najszybciej i zapisać wynik... co mi się nie udało. Ot, radio grało z włączoną latarką około doby, ale ile dokładnie godzin to było, to Wam nie powiem.
Warto dodać, że port USB-C i towarzyszący mu USB-A mogą służyć także jako wyjścia powerbanku. Ładowanie jest powolne, 5-watowe. Tu możemy liczyć na sprawność w okolicach 85%, czyli realnie wyciągniemy z niego 3400 mAh.
Drugą metodą zasilania są baterie. A dokładniej 3 ogniwa AAA, które możemy włożyć do urządzenia. Warto dodać, że energia z nich zasila jedynie radio i latarkę, a nie powerbank. Radio nie działa jako ładowarka akumulatorków. To zupełnie osobny układ zasilania.
Co do ładowania, to mamy klasyczne USB-C, korbkę i panel solarny. I tu zalecam oczywiście USB-C. Chociaż korbka o dziwo sprawdza się wyjątkowo dobrze: 10 minut intensywnego kręcenia zapewnia 40 minut słuchania radia, oczywiście w niskiej skali głośności. Nie używałbym jednak korby do ładowania smartfonu, bo to nie ma sensu. Już po 3 minutach człowiek ma dosyć kręcenia, a trzeba to robić naprawdę szybko. Co do solaru: potraktujmy to jako element dekoracyjny.
Jakość wykonania
Mamy tu lekko gumowany, gruby plastik. I chociaż obudowa składa się z dwóch połówek, których dopasowanie mogłoby być nieco lepsze, to nie ma tu ani szpar, ani trzeszczenia. Kawał porządnego sprzętu, który nie trąca tandetą.
Podsumowanie
To jeden z lepszych sprzętów z Action jakie przeszły przez moje ręce. Oczekiwania względem niego miałem żadne, a na niemal każdym kroku okazało się, że radzi sobie bardzo dobrze. Jest to sprzęt, który mógłbym polecić, nawet gdyby kosztował 100 zł, a jest za 33,95 zł.