Laptop do gier 2026. MSI Crosshair 16 HX E14W zbiera komplet (test)
Szukasz gamingowego laptopa? Sprawdzamy, jak w tej roli sprawdza się MSI Crosshair 16 HX w konfiguracji z Intel Core i7-14650HX i NVIDIA GeForce RTX 5060.
Jeśli planowaliście w najbliższym czasie zakup nowego komputera do grania, pewnie z przerażeniem obserwujecie, co się dzieje z cenami na rynku podzespołów. Może w takim razie lepszym wyborem okaże się solidny laptop gamingowy? Tak się składa, że w nasze ręce wpadł MSI Crosshair 16 HX E14WFK-072PL, który bez dwóch zdań łapie się do tej kategorii – choćby dlatego, że na pokładzie mamy wydajne Intel Core i7-14650HX i NVIDIA GeForce RTX 5060.
Problem w tym, że także tutaj widmo rynkowego kryzysu i rosnących cen nie daje o sobie zapomnieć. W efekcie za gamingowego lapka MSI zapłacimy w polskich sklepach 8499 zł, czyli całkiem sporo jak na tego typu konfigurację. Czy w tej sytuacji nadal można mówić o sensownym zakupie?
Wygląd i wykonanie
Wizualnie MSI Crosshair 16 HX E14W to dość prosta konstrukcja, choć producent stosuje sporo zabiegów, by to ukryć. Jak na model gamingowy sporo tu łagodnych linii i zaokrąglonych krawędzi, co przywodzi na myśl raczej laptopy multimedialne. Z drugiej strony już na pierwszy rzut oka uwagę przykuwają techno-militarystyczne nadruki, które stanowią ewidentny zwrot w stronę estetyki typowej dla sprzętu do grania.
Po bokach na pewno warto odnotować obecność sporych otworów wentylacyjnych. Oprócz tego mamy tu funkcjonalny, choć nie przesadnie rozbudowany zestaw portów: z prawej jack 3,5 mm oraz 2x USB-A 3.2, z tyłu złącze Ethernet, HDMI 2.1 i kolejne USB-A 3.2, a z lewej 2x USB-C 3.2 z obsługą Power Delivery i DisplayPort oraz złącze zasilania, którego podobieństwo do dużego USB uważam za mocno niefortunne.
Od spodu bez zaskoczeń. Mamy zestaw gumowych nóżek, które nie tylko minimalizują poślizg, ale także unoszą komputer, zapewniając lepszą cyrkulację powietrza. Same otwory wentylacyjne są spore i wyraźnie widać spod nich dwa wentylatory, na których barkach spoczywa utrzymanie rozsądnych temperatur podczas pracy.
Pokrywa laptopa otwiera się gładko – bez trudu zrobimy to jedną ręką. Producent przewidział nawet odpowiednio wyprofilowany fragment, za który możemy wygodnie chwycić. Po otwarciu uwagę przykuwa kilka rzeczy. Po pierwsze, mamy tu matowy wyświetlacz otoczony względnie wąskimi ramkami. Po drugie, powyżej ekranu wprawne oko wypatrzy kamerkę z fizyczną zasłonką. Spory plus dla osób ceniących prywatność.
Pulpit roboczy charakteryzuje się dużą ilością przestrzeni na nadgarstki oraz centralnie umieszczonym gładzikiem o wymiarach 13x8 cm. Przyciski touchpada są mechaniczne i pracują z przyjemnym klikiem, a jego powierzchnia zapewnia gładki ślizg palców. Tutaj nie można powiedzieć złego słowa.
Klawiatura zdecydowanie zaprojektowana została z myślą o graczach, o czym świadczy m.in. wbudowane podświetlenie RGB (czterostrefowe) oraz wyróżniona sekcja WASD. Trzeba natomiast przyznać, że mamy tu też elementy warte pochwały pod kątem zastosowań produktywnych, w tym m.in. bardzo czytelny font i oznaczenia klawiszy (może z wyjątkiem ikon funkcji na klawiszach strzałek) oraz wydzieloną sekcję numeryczna. Ta ostatnia jest co prawda bardzo wąska, a przyciski mikroskopijne, ale jej obecność na pewno warto docenić.
I to chyba jedyne moje poważne zastrzeżenie natury ergonomicznej w przypadku klawiatury. Cała reszta wypada bez zarzutu. Klawisze pracują sprężyście; szybko, z wyraźnym skokiem, ale bez nadmiernego oporu czy wrażenia gąbczastości. Ich układ jest dość intuicyjny, choć raczej pod kątem grania, ze względu na przesunięcie najważniejszych znaków w stronę lewej krawędzi. Z kolei podświetlenie wygląda atrakcyjnie, nawet jeśli ograniczenie do czterech stref zmniejsza nieco możliwości personalizacji.
Od strony wykonania laptop budzi mieszane uczucia. Z jednej strony spasowanie elementów nie budzi żadnych zastrzeżeń – wszystko jest solidne, nie ma niepokojących luzów, a sztywność konstrukcji wypada adekwatnie do zastosowanych materiałów. Ale właśnie – materiały. Całą obudowę wykonano z plastiku i mówimy tu o tworzywie, które kojarzy się raczej z modelami budżetowymi. Mając na uwadze cenę komputera, można to potraktować jako pewne rozczarowanie.
Dostęp do podzespołów
Jeśli chcecie sami pogrzebać we wnętrznościach swojego laptopa, to mam dobrą wiadomość – w MSI Crosshair 16 HX E14W nie będziecie z tym mieli żadnego problemu. Do zdjęcia pokrywy wystarczy odkręcić 11 śrubek. Wszystkie są odsłonięte i korzystają z klasycznego krzyżaka. Kiedy sobie z nimi poradzimy, wystarczy podważyć czymś pokrywę i unosić ją aż puszczą wszystkie zatrzaski. Na plus, że do obudowy nie są przymocowane żadne delikatne kable, jak ma to miejsce u niektórych producentów.
W środku wrażenie robi na pewno rozbudowany zestaw chłodzenia z dwoma wentylatorami i pięcioma heatpipe’ami. Z perspektywy użytkownika znacznie bardziej interesujące wydają się dwa gniazda SO-DIMM na pamięć DDR5 oraz dwa sloty dla dysków SSD PCIe Gen4, z których jeden fabrycznie pozostaje wolny na poczet przyszłych upgrade’ów.
Wyświetlacz
Ekran to prawdopodobnie najjaśniejszy punkt tutejszej specyfikacji. Producent zastosował panel IPS o przekątnej 16” i rozdzielczości 2560x1600. Mówimy więc o proporcjach 16:10 i zagęszczeniu pikseli rzędu ok. 189 PPI, co daje przyjemny ostry obraz w większości sytuacji. Generalnie bardzo uniwersalna konfiguracja. Podejrzewam jednak, że dla potencjalnych użytkowników komputera najbardziej istotne będzie maksymalne odświeżanie rzędu 240 Hz.
Sam panel jest bardzo dobrej jakości. Tradycyjnie dla paneli IPS możemy liczyć na bardzo dobre kąty widzenia i atrakcyjne kolory. Na plus na pewno warto odnotować pokrycie szerokiego gamutu DCI-P3 na poziomie 97,4 procent oraz Adobe RGB na 88,3 procent. To oznacza, że MSI Crosshair 16HX E14W świetnie sprawdzi się do konsumowania i pracy z multimediami. Ba, podejrzewam, że większość profesjonalnych grafików byłaby z niego całkowicie zadowolona, szczególnie po dodatkowej kalibracji.
Jasność maksymalna w trybie SDR wynosi 530 nitów, co uważam za bardzo dobry rezultat dla tego typu sprzętu. Czerń jest OK jak na matrycę IPS, ale nie da się ukryć, że poziom OLED-ów albo chociaż przyzwoitych VA to to nie jest. W efekcie zmierzony kontrast to ok. 1245:1.
Podzespoły, wydajność, kultura pracy
MSI Crosshair 16 HX E14W w otrzymanej przez nas do testów konfiguracji wyposażony został w procesor Intel Core i7-14650HX, układ graficzny NVIDIA GeForce RTX 5060 oraz 16 GB DDR5-5600 pracującej w trybie dual channel.
Jest to konfiguracja, która spokojnie nadaje się do grania w gry AAA przy rozdzielczości 1920x1080 i 60 FPS. Haczyk polega na tym, że tutejszy wyświetlacz ma sporo wyższą, bo mówimy tu o 2560x1600. W najbardziej wymagających tytułach granie w natywnej rozdzielczości może się okazać wyzwaniem. Przykładowo, w przypadku Cyberpunk 2077 we wbudowanym benchmarku udało się nam uzyskać ponad 40 FPS w presecie Ultra, ale już przy Ray Tracing: Średni konieczne było ratowanie się upscalingiem DLSS i generowaniem klatek, by dobić do grywalnych wartości.
| Cyberpunk 2077 | Ultra | Ray Tracing: Średni |
| Bez DLSS | 48,77 | 25,92 |
| DLSS Zbalansowany | 71,54 | 47,59 |
| DLSS + Frame Generation (2 klatki) | 109,76 | 80,19 |
| DLSS + Frame Generation (4 klatki) | 172,47 | 131,91 |
Podejrzewam natomiast, że w tytułach sieciowych i esportowych sytuacja będzie wyglądała znacznie lepiej i tutaj wykorzystanie pełnego potencjału i GPU, i ekranu o wysokim odświeżaniu będzie znacznie łatwiejsze.
| Benchmark | Wynik | |
| 3DMark | Time Spy | 11717 |
| 3DMark | Steel Nomad | 2542 |
| Cinebench 2026 GPU | GPU | 43533 |
| Cinebench 2026 GPU | CPU (Multiple Threads) | 4869 |
| Cinebench 2026 GPU | CPU (Single Thread) | 458 |
Urządzenie świetnie powinno sprawdzić się także w pracy kreatywnej, gdzie i procesor, i układ graficzny oferują duży zapas mocy na potrzeby takich zastosowań jak np. obróbka zdjęć czy montaż wideo. Wąskim gardłem może się natomiast okazać RAM – 16 GB to na dzisiejsze czasy raczej dolna granica, jeśli mówimy o bardziej ambitnych zastosowaniach.
Kultura pracy jest jednym ze słabszych aspektów testowanego modelu. Choć zastosowany układ chłodzenia potrafi utrzymać temperatury podzespołów na rozsądnym poziomie (81 °C na GPU i 77 °C na CPU pod obciążeniem), tak robi przy tym sporo hałasu. Podczas grania odnotowałem ok. 39,1 dBA mierzonego z pozycji głowy. Do przeżycia, ale jest to słyszalne i niekoniecznie przyjemne. Po rozkręceniu na maksa natężenie dźwięku wyniosło 44,7 dBA. Całe szczęście w toku normalnego użytkowania nie przyłapałem komputera, by sięgał po tak wysokie obroty.
Bateria i zasilanie
Komputer wyposażony w akumulator o pojemności 80 Wh. W zestawie znajdziemy też dedykowany zasilacz o mocy 240 W, choć w razie potrzeby komputer potrafi też skorzystać z zasilania przez USB Power Delivery. W takim scenariuszu potrafi jednorazowo pobrać z gniazdka 100 W.
Jeśli chodzi o pobór energii, to w spoczynku wynosi on ok. 40 W. Pod obciążeniem maksymalna zarejestrowana przez nas wartość sięgnęła 202 W.
Podsumowanie
Mam z oceną MSI Crosshair 16 HX E14W pewien problem, bo tak ogólnie to fajny sprzęt. Na pewno ma świetny wyświetlacz, zapas mocy, który powinien wystarczyć sporemu gronu graczy (i nie tylko), a do tego łatwy dostęp do podzespołów i możliwość późniejszego upgrade’u. Przede wszystkim jednak producent uniknął poważnych potknięć, które mogłyby w jakiś sposób zniechęcać do zakupu tego konkretnego modelu. Ot, solidna klasa średnia – bez fajerwerków, ale i bez bolesnych kompromisów.
…tylko od kiedy za laptopa klasy średniej trzeba zapłacić 8499 zł? Niestety MSI Crosshair 16 HX wyceniony został jak sprzęt ze sporo wyższego segmentu, co mocno podkopuje sens jego zakupu. Aktualnie w polskich sklepach urządzenia o podobnej specyfikacji i jakości wykonania można znaleźć jakieś 2000 zł taniej. Czy taki stan rzeczy się utrzyma? Trudno powiedzieć. Niewykluczone, że bohater testu jest pierwszą jaskółką nowej normalności, gdzie za „średniaka” faktycznie trzeba będzie zapłacić blisko 10 000 zł. Jeśli do tego dojdzie, spokojnie możecie dorzucić do dzisiejszej oceny jedno czy nawet półtora oczka. Póki co jednak nadal mamy do wyboru kilka bardziej atrakcyjnych opcji.
Materiał sfinansowany przez firmę MSI, ale podmiot ten nie miał wpływu na treść ani ocenę, która należy do autora.
Galeria
-
Bardzo dobry wyświetlacz
-
Łatwy dostęp do podzespołów
-
Przyzwoite temperatury pod obciążeniem
-
Łatwy dostęp do podzespołów
-
Dobre spasowanie elementów
-
Klawiatura z blokiem numerycznym
-
Wysoka wydajność
-
Wygórowana cena
-
Plastikowa obudowa
-
Układ graficzny nieco za słaby do ekranu tej rozdzielczości
-
16 GB RAM może być wąskim gardłem w zastosowaniach profesjonalnych