Były dyrektor Xboxa puka się w głowę. To nie ma sensu
Jeden z byłych dyrektorów Xboxa, Mike Ybarra, twierdzi, że nie wierzy krążące po sieci ceny kolejnej generacji konsol Microsoftu. A dokładniej przedział 1200-1800 USD. Jak podkreśla, to nie ma najmniejszego sensu.
Ceny pamięci może i są zabójcze. Nie tylko RAM, ale i NAND. A przecież konsola następnej generacji będzie potrzebowała całkiem sporo jednej i drugiej. Plus jeszcze dochodzą pozostałe komponenty jak procesor i grafika, która przecież też potrzebuje RAM.... Ceny powyżej 1000 USD pod tym względem wydają się uzasadnione.
Konsole? Stracą one sens
Jednak Mike Ybarra zwraca uwagę na inny aspekt. Jak podkreślił:
Konsola to urządzenie dla masowego odbiorcy, a do jej zakupu potrzebne są świetne gry i niska cena początkowa (moim zdaniem 399–499 dolarów). Konsola w cenach, o których krążą plotki, nigdy nie sprzeda się w sensownych egzemplarzach, aby móc konkurować z alternatywami.
I jest w tym dużo prawdy. Wielu osób może być zwyczajnie nie stać na konsolę. Mniej konsol to mniejsza baza klientów. Mniejsza baza klientów to mniej sprzedanych gier. A mniej sprzedanych gier to większe ryzyko tworzenia projektów i mniejszy zysk, nawet jeśli te odniosą sukces.
Tu pomysł na konsolę Xbox może jednak wysunąć się na prowadzenie, bo ma ona obsługiwać gry z PC. Tym samym nie będzie wymagała tworzenia gier specjalnie na platformę, na którą mało kogo będzie stać. Co do Sony...
Tu można oczekiwać, że nawet jeśli gry będą wychodziły na PlayStation 6, to PlayStation 5 pozostanie domyślną platformą przez znaczną część przyszłej generacji. Już PlayStation 4 nas do tego przyzwyczajało, ale nie zdziwię się, jeśli PlayStation 6 dostanie bardzo mało gier, które nie wyjdą na poprzednika.