Test Engwe L20 3.0 Pro - pytaliście o ten rower
Rowery elektryczne mają swoje 5 minut i nie zapowiada się, żeby ten trend szybko się skończył. Rynek zdominowany jest oczywiście przez chińskich producentów. Jednym z nich jest Engwe, a ja miałem okazję sprawdzić jeden z ciekawszych modeli w ich ofercie – L20 3.0 Pro.
Nie będę wam ściemniał: na rowerze ostatni raz siedziałem kilka lat temu, a na elektryku nie jeździłem jeszcze nigdy. To był mój pierwszy kontakt z takim sprzętem, ale taka też była idea testu – z perspektywy laika.
Specyfikacja Engwe L20 3.0 Pro
Engwe L20 3.0 Pro to rower elektryczny typu fatbike z 5 poziomami wspomagania pedałowania. Przy momencie obrotowym do 100 Nm pozwala na osiągnięcie maksymalnej prędkości około 25 km/h, co oznacza, że jest w pełni legalny do jazdy w Polsce. Maksymalny zasięg przy pełnym naładowaniu wynosi 160 km w testach laboratoryjnych, natomiast w rzeczywistych warunkach osiąga około 100–140 km w zależności od wybranego stopnia wspomagania. Przystosowany jest dla osób o wadze do 150 kg.
Rower ma centralnie umieszczony silnik Mivice X700 Mid-Drive (48 V) oraz akumulator 48 V 15 Ah (720 Wh) produkcji Samsunga lub LG (specyfikacja pozostaje identyczna niezależnie od dostawcy). Wyposażono go w 20-calowe koła ze szprychami 12-gauge, 36 otworami i dwuściennymi felgami z aluminium. Opony mają szerokość 20 × 3,0 cala. Jest to wariant w pełni amortyzowany – amortyzatory znajdują się zarówno z przodu, jak i z tyłu.
Za napęd i hamowanie odpowiadają 7-biegowe przerzutki Shimano Tourney RD-TY300, manetka Shimano SL-M315-7R, łańcuch KMC E8S Anti-Rust ze 112 ogniwami oraz tarcze hamulcowe o średnicy 180 mm. Siodło to Engwe Soft Saddle z 10-poziomową regulacją. Kierownica ma 680 mm szerokości i również oferuje opcję regulacji wysokości. Rama została wykonana ze stopu aluminium i wyposażona w hydrauliczny widelec. Nie brakuje też oświetlenia przedniego oraz tylnego. To w pełni wyposażony model, przystosowany do jazdy od razu po złożeniu.
Wymiary roweru to: 110,2 cm (maksymalna wysokość kierownicy), 172 cm (długość całkowita), 38 cm (wysokość przekroku), 82–102 cm (wysokość siodełka) oraz 116,5 cm (rozstaw osi). Rower można złożyć – ma wtedy wymiary 102 × 78 × 53 cm, więc zmieści się nawet w bagażniku samochodowym. Całość waży jednak aż 32,8 kg, przez co drobniejsze i słabsze osoby mogą mieć problem z wniesieniem go np. po schodach.
Jak to działa?
Przede wszystkim rower przychodzi w sporym kartonie, rozłożony na kilka części. Był to mój pierwszy raz, kiedy składałem rower – co nie powinno być zaskoczeniem, jeśli czytaliście wstęp. Myślę jednak, że poradziłem sobie z tym całkiem nieźle. Zajęło mi to około 1,5–2 godziny. Wprawna osoba na pewno zrobi to znacznie szybciej – spokojnie da się ogarnąć całość w mniej niż godzinę. Wszystko składałem sam, bez niczyjej pomocy, co stanowi najlepszy dowód na to, że proces nie jest skomplikowany.
Po złożeniu pozostaje już tylko aktywowanie baterii, którą trzeba na chwilę wyjąć z ramy i podłączyć do ładowarki. Po dosłownie kilku sekundach dioda LED zmienia kolor, co sygnalizuje, że akumulator można z powrotem włożyć do pojazdu. Co ważne, kluczyk znajdujący się w zestawie służy jedynie do blokowania baterii – nie jest potrzebny do samej jazdy. Rower odblokowujemy kodem PIN lub smartfonem. Dostępna jest także opcja automatycznego odblokowania po zbliżeniu się z telefonem.
Jednoślad jest w pełni zgodny z polskimi przepisami. Przede wszystkim wspomaga pedałowanie do prędkości 25 km/h (maksymalnie udało mi się wyciągnąć na nim 27 km/h). Po drugie – jak już wspomniałem – mówimy wyłącznie o wspomaganiu. Rower nie jeździ sam z siebie, nie znajdziemy tu manetki gazu, a odblokowanie go w celu uzyskiwania większych prędkości jest niemożliwe.
Do zestawu dochodzi dedykowana aplikacja mobilna. Z jej poziomu możemy odblokować pojazd, włączyć przednią lampkę, skorzystać z funkcji „znajdź rower”, ustawić alarm czy włączyć odblokowanie zbliżeniowe. Dostępne są też statystyki jazdy, podgląd lokalizacji na mapie, a nawet regulacja natężenia ładowania w zakresie od 2 do 8 A. Przy najwyższym prądzie naładowanie baterii od 0 do 100% zajmuje zaledwie 2 godziny – to naprawdę szybki wynik przy pojemności aż 720 Wh.
Jak się na tym jeździ?
Engwe L20 3.0 Pro ma silnik umieszczony centralnie, więc nie tyle napędza samo koło, ile wspomaga kręcenie korbą. Trudno mi go bezpośrednio porównać do konstrukcji z silnikiem w piaście, ale takie rozwiązanie ma podobno wiele zalet. Do najważniejszych należą: niżej położony środek ciężkości, lepszy balans między osiami i wyższa kultura pracy.
Z moich doświadczeń wynika, że jazda tym modelem bardzo przypomina poruszanie się tradycyjnym jednośladem. Układ wspomagania po prostu nam pomaga, sprawiając wrażenie, jakbyśmy pedałowali szybciej i silniej niż w rzeczywistości. Już przy ruszaniu czuć lekkie wyrwanie do przodu. Za pierwszymi razami to nieco zaskakujące uczucie, ale można się do niego błyskawicznie przyzwyczaić. Jedno jest pewne – jazda sprawia ogromną frajdę. Wspomaganie jest niezastąpione zwłaszcza na podjazdach, które pokonywałem bez większego wysiłku.
Centralnie umieszczony silnik ma jednak swoją wadę, którą odczułem na własnej skórze. W tej konstrukcji moc przekazywana jest przez łańcuch, więc trzeba bardzo uważać przy zmianie biegów. Zdarzyło mi się, że łańcuch przeskoczył – na szczęście nie spadł całkowicie, ale kończyło się to nieprzyjemnym szarpnięciem i dość przerażającym dla nowicjusza zgrzytem. Lepiej unikać zmiany przerzutek przy dużej prędkości, maksymalnym wspomaganiu i intensywnym pedałowaniu.
Na duży plus zasługuje niska rama. Przy wadze prawie 33 kg znacząco ułatwia wsiadanie na rower. Początkowo konstrukcja wydawała mi się przez to nieco damska, ale szybko doceniłem jej zalety. Koła – choć dość grube i zaledwie 20-calowe – świetnie sprawdzają się w miejskim zgiełku i pozwalają na wygodne manewrowanie. Od razu jednak ostrzegam: warto zainwestować w porządną pompkę elektryczną. W zestawie znajduje się jedynie pompka ręczna, a napompowanie nią grubych opon do odpowiedniego ciśnienia wymaga niemało wysiłku.
Rower posiada pełną amortyzację. Co to oznacza? Amortyzatory umieszczono zarówno z przodu, jak i z tyłu. Z tyłu brakuje jednak regulacji twardości (przedni widelec można regulować oraz blokować). Przy mojej sporej wadze jazda była bardzo komfortowa – nawet na nierównościach rower dosłownie płynął. Przy większych prędkościach przedniemu amortyzatorowi zdarzało się jednak dobić, co nie należy do przyjemnych odczuć. Muszę jednak zaznaczyć, że nie bawiłem się w zmianę ustawień widelca, więc pewnie da się to skorygować. Z kolei hamulce działają bardzo sprawnie i pozwalają szybko wytracić prędkość, co daje duże poczucie bezpieczeństwa.
Rowerem da się pojeździć w terenie, ale nie został do tego stworzony. To raczej konstrukcja do miejskich szaleństw i warto o tym pamiętać.
Pod kątem zasięgu jest mniej więcej tak, jak deklaruje producent. Przy najwyższym poziomie wspomagania spokojnie można przejechać około 90 km, co stanowi bardzo dobry wynik i pozwala na dłuższe wycieczki. Uważałbym jednak na całkowite rozładowanie baterii – jazda 33-kilogramowym klocem na 20-calowych kołach wyłącznie o siłach własnych nóg do najprzyjemniejszych nie należy.
Podsumowanie
Engwe L20 3.0 Pro to świetny rower. Po latach przypomniał mi, jak przyjemna potrafi być jazda na jednośladzie. Chociaż sezon powoli się kończy, zamierzam w pełni wykorzystać jesienną pogodę, dopóki sprzęt jest jeszcze u mnie. Zacząłem codziennie sprawdzać prognozy, by wyłapać każdy słoneczny dzień na krótką przejażdżkę.
Jazda ze wspomaganiem daje dużo radości. Rower jest wygodny nawet dla osób o większej masie ciała, do których sam się zaliczam. Bateria okazuje się pojemna, zapewnia spory zasięg, a jej ładowanie przebiega sprawnie. Nie można jednak pominąć kwestii dużej wagi pojazdu. Mieszkam na parterze, więc wniesienie go po kilku stopniach nie stanowi problemu, ale dla drobniejszej osoby może to być już spore wyzwanie.
To idealny sprzęt na dojazdy do pracy, zakupy (ma spory bagażnik, do którego można dokupić pojemną torbę) czy po prostu do rekreacyjnych przejażdżek. O ile krótki wypad leśną ścieżką jest jak najbardziej możliwy, o tyle przez większość czasu trzymałbym się twardych nawierzchni – bo właśnie do tego Engwe został stworzony.
-
Mocna bateria z dużym zasięgiem
-
Szybkie ładowanie
-
5 poziomów wspomagania
-
Łatwy montaż
-
Wygoda użytkowania
-
Mocne hamulce
-
Mocne światła
-
W pełni legalne w Polsce
-
Prosta aplikacja mobilna
-
Niska rama
-
Wysoka masa
-
Zmiana przerzutek wymaga wyczucia
-
Wysoka cena 7199 zł