89 km/h na hulajnodze a potem spotkanie z Fordem. To się musi skończyć
Hulajnogi elektryczne w Polsce powinny osiągać maksymalnie 20 km/h. Tyle teorii, ponieważ 17-latek z Radzynia Podlaskiego jechał co najmniej 89 km/h po ścieżce rowerowej, co zakończyło się uderzeniem w pojazd marki Ford.
Do zderzenia doszło na przejeździe rowerowym połączonym z przejściem dla pieszych. I chociaż nasz mistrz dwóch kółek teoretycznie miałby tam pierwszeństwo, bo to przejście bez sygnalizacji, jednak kierowca nie mógł się spodziewać, że uderzy w niego hulajnoga rozpędzona do niemal 90 km/h. Jak przyznaje komisarz Piotr Mucha z Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim:
Według relacji świadków poruszał się ścieżką rowerową z bardzo dużą prędkością.
Uciekł z miejsca wypadku, ale i tak go złapali
Chłopak, najprawdopodobniej pod wpływem szoku po zderzeniu chwycił hulajnogę i uciekł do domu. Następnie z poważnymi obrażeniami ciała został odwieziony przez swojego ojca do szpitala. Jak sam twierdzi, pojazd pożyczył od znajomego. Sam jechał bez kasku i ochraniaczy. Miał więc olbrzymie szczęście.
Jak widać, mogło dojść do tragedii. Co gorsza, z taką prędkością mógłby zrobić krzywdę innemu użytkownikowi drogi rowerowej. Najwyższy czas coś z tym zrobić i zdelegalizować pojazdy tego typu. Ograniczenia systemowe nic nie dają, bo taką hulajnogę łatwo odblokować. Ot, sprzęt o zbyt dużej mocy najzwyczajniej nie powinien być legalny. Młodzi ludzie już wielokrotnie udowodnili, że nie potrafią korzystać z wolności w tej kwestii. Natomiast czekanie aż naprawdę dojdzie do tragedii, nie powinno tu mieć miejsca.