Raspberry Pi uderza w entuzjastów. Koniec z naprawami i modyfikacjami
W społeczności "Malinki" słychać wyraźne głosy niezadowolenia. Producent potwierdził, że celowo uniemożliwia wymianę fabrycznych kości DRAM.
Na oficjalnym forum Raspberry Pi pojawił się przypadek użytkownika, który próbował zwiększyć pojemność pamięci w Compute Module 5 z fabrycznych 2 do 4 GB. Jednak po przelutowaniu kompatybilnej, większej kości system nadal wykrywał tylko 2 GB RAM. Jak się okazało, nie był to błąd ani efekt nieudanej modyfikacji, lecz celowe działanie producenta.
To uderza po kieszeniach wielu zapalonych majsterkowiczów
PhilE, inżynier Raspberry Pi i moderator forum, potwierdził, że od pewnego czasu urządzenia są przypisywane do fabrycznej konfiguracji pamięci. Oficjalnym powodem jest to, że brytyjska firma chce w ten sposób ograniczyć proceder kupowania tańszych wariantów, montowania większych kości RAM i dalszej odsprzedaży sprzętu jako droższego modelu.
Zdaniem Raspberry Pi problemem nie jest sama modyfikacja, lecz brak kontroli nad użytymi komponentami. Producent obawia się, że sprzęt z pamięcią niewiadomego pochodzenia może później sprawiać problemy ze stabilnością, a użytkownicy będą zgłaszać je bezpośrednio do nich.
Blokada obejmuje przy tym więcej niż samą pojemność RAM. Firmware zapisuje także informacje związane z organizacją i parametrami zastosowanej pamięci. Oznacza to, że nawet wymiana kości na inny model o identycznej pojemności może nie zawsze zakończyć się powodzeniem.
Co ciekawe, sama blokada nie jest nowością. Jeff Geerling zwraca uwagę, że odpowiednie zmiany w firmware pojawiły się już pod koniec 2024 roku, a więc na długo przed obecnym kryzysem na rynku DRAM. Sprawa zrobiła się jednak głośna właśnie teraz, gdy ceny pamięci wystrzeliły, a wraz z nimi mocno podrożały Raspberry Pi z większą ilością RAM.