DAJ CYNK

Motorola One Fusion Plus - fajny smartfon z dużym minusem

Dodane przez: Arkadiusz Bała (ArecaS)

Kategoria: Testy sprzętu

Interakcje: 32444

Wygląd

Motorola One Fusion Plus charakteryzuje się stonowanym designem, który idzie jednak na przekór dominującym obecnie na rynku trendom. Wizualnie telefon jest dość masywny, pozbawiono go także agresywnych akcentów stylistycznych. Nie jest to raczej design, który zachwyca od pierwszego wejrzenia, jednak prywatnie z czasem przypadł mi do gustu.

Najwięcej uwagi przykuwa front urządzenia, przynajmniej w testowanym przez nas biały wariancie. Powód jest prosty – o ile większość producentów decyduje się na zostawienie czarnej ramki wokół wyświetlacza, by zamaskować ją optycznie, tutaj jest ona wykończona pod kolor reszty obudowy. Wydaje się przez to nienaturalnie szeroka jak na obecne standardy, jednak idzie się do tego przyzwyczaić. Trzeba natomiast przyznać, że telefon prezentuje się dzięki temu oryginalnie. Niestety efekt psują wyraźnie odcinający się głośnik i czujniki.

Drugą ciekawostką, kiedy patrzymy na telefon od frontu, jest pozbawiony notcha wyświetlacz. Udało się to osiągnąć, przenosząc przedni aparat na wysuwany peryskop.

Motorola One Fusion Plus

Z tyłu smartfon prezentuje się skromnie. W rogu mamy poczwórny aparat, który wyróżnia się co najwyżej tym, że jeden z obiektywów został wyraźnie wydzielony z głównej wyspy. Wystaje on nieco poza obręb obudowy, jednak w granicach rozsądku. Oprócz tego centralnie umieszczono czytnik linii papilarnych, z wkomponowanym gustownie logo marki, a całość zdobi delikatna faktura, praktycznie niewidoczna, dopóki nie przyjrzymy się urządzeniu z bliska.

Warto także nadmienić, że tutejsza plastikowa obudowa wykończona została na połysk i mocno zbiera odciski palców. Na naszym białym egzemplarzu nie rzucało się to w oczy, jednak w przypadku telefonu w kolorze niebieskim problem może być widoczny.

Boki urządzenia są wyraźnie zaokrąglone. Nie ma tu wydzielonej ramki, a zamiast tego to plecki nachodzą bezpośrednio na krawędzie.

Motorola One Fusion Plus

Na górnej krawędzi umieszczono hybrydową tackę na dwie karty nanoSIM i microSD oraz dodatkowy mikrofon. Znajdziemy tutaj również wysuwany peryskop z aparatem do selfie.

Motorola One Fusion Plus

Z prawej strony mamy zestaw przycisków; idąc od dołu: zasilania, regulacji głośności i asystenta Google. Ten ostatni umieszczony jest w mojej ocenie nieco zbyt wysoko, ale to niewielka strata, bo najrzadziej będziemy z niego korzystać. Same klawisze cechują się wyjątkowo miękką pracą, jednak mimo to pozostają odpowiednio responsywne.

Motorola One Fusion Plus

U dołu mamy klasykę: głośnik do multimediów, mikrofon, port USB-C i gniazdo jack 3,5 mm.

Motorola One Fusion Plus

Z lewej strony jest całkowicie pusto.

Wykonanie

Motorola One Fusion Plus wykonana jest w całości z plastiku. To znaczy, prawie w całości, ponieważ front pokrywa tafla szkła (producent nie podaje czy jest to Gorilla Glass, czy jakaś inna odmiana). Tworzywo jest twarde i zaskakująco przyjemne w dotyku, a telefon sprawia solidne wrażenie. Pod tym względem testowanemu modelowi bliżej starszym Lumiom i HTC niż bezpośrednim konkurentom, co uważam za zaletę. Generalnie jakość wykonania zaliczam urządzeniu na bardzo duży plus.

W tym miejscu warto się odnieść do mechanizmu wysuwania przedniego aparatu. Nie będę ukrywał, nie jestem nim zachwycony. Działa wolno, nie reaguje na próby zablokowania go np. palcem i generalnie nie budzi zaufania tak, jak chociażby analogiczne rozwiązanie w Xiaomi Poco F2 Pro. Mając na uwadze klasę urządzenia, jest to zupełnie zrozumiałe. Na całe szczęście w trakcie testów mechanizm nie sprawiał żadnych poważnych problemów.

Ergonomia

Motorola One Fusion Plus leży w ręce pewnie, dzięki poprawnemu wyważeniu oraz wyprofilowanym krawędziom. Obudowa jest nieco śliska, ale nie na tyle, by utrudniało to korzystanie z urządzenia. Co innego rozmiar. Choć telefon nie jest tak duży, jak niektórzy konkurenci z ekranami 6,7”, do małych również nie należy, w związku z czym warto się przygotować raczej na obsługę dwiema rękami (a w każdym razie pomaganie sobie od czasu do czasu drugą dłonią). Mimo to komfort pracy oceniam pozytywnie.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News

Źródło zdjęć: własne

Źródło tekstu: własne

Przewiń w dół do następnego wpisu