Biedronka słono ukarana. Srogi bat za wieloletni proceder
Biedronka będzie się musiała zmierzyć z wielkim problemem. UOKiK nałożył na właściciela sieci sklepów karę wynoszącą ponad 525 mln zł. Podmiot miał zorganizować zmowę firm transportowych, która uderzyła w interes kierowców.
Oprócz Jeronimo Martins kary otrzymało kilkadziesiąt innych firm, ale też osoby fizyczne. Sięgają one od kilkudziesięciu tysięcy do milionów złotych. Proceder miał trwać od czerwca 2017 roku do co najmniej lutego 2024 roku.
Ponad pół miliarda zł kar nałożonych przez UOKiK
Łączna kwota kar nałożonych przez prezesa UOKiK przekroczyła 570 mln zł i warto zaznaczyć, że takie zdarzenia nie mają miejsca zbyt często. Ale skala zjawiska i czas jego trwania mogą tłumaczyć tę sumę.
Zmowa przewoźników uderzała w interes kierowców
Proceder polegał na tym, że firmy transportowe obsługujące centra dystrybucji Biedronki uniemożliwiały pracownikom przejście do konkurencji, o ile ta brała udział w zmowie. Jeśli kierowca odchodził z firmy X, był obejmowany blokadą i nie mógł pracować w firmach Z czy Y, które również świadczyły usługi dla Biedronki. W efekcie podmioty te nie walczyły o pracowników, nie oferowały im lepszej płacy czy benefitów. Pracownik niezadowolony z warunków pracy po prostu wypadał z lokalnego rynku.
Pracownicy mają prawo szukać lepszej płacy i warunków pracy. Zmowa, która odbiera pracownikom to prawo, uderza w podstawowe zasady uczciwej konkurencji. Takie praktyki muszą być bezwzględnie eliminowane z rynku
Biedronka była koordynatorem zmowy
Firma Jeronimo Martins w tym procederze nie była cichym obserwatorem, ale jego organizatorem i koordynatorem. Spółka uniemożliwiała wjazd na teren swoich centrów dystrybucyjnych kierowcom, którzy zmienili pracę wbrew ustaleniom przewoźników. Jaki miała w tym interes? To proste: skoro przewoźnicy nie musieli podnosić pensji kierowcom, właściciel Biedronki nie musiał płacić więcej przewoźnikom.