Podatek od Internetu. 24 grosze za każdy gigabajt
Już przegłosowali, teraz tylko czekać na wielką falę w całej Europie. Chyba jednak nikt nie wierzy, że tę daninę zapłacą Big Techy - to podatek od zwykłych ludzi, których czekają podwyżki cen.
Więcej za oglądanie filmów i pobieranie gier
Francuscy parlamentarzyści przegłosowali bezprecedensową daninę, która ma uderzyć bezpośrednio w ruch internetowy. Zgodnie z przyjętą poprawką budżetową za każdy przesłany gigabajt danych nadawcy mieliby zapłacić 5,5 eurocenta, a więc nieco ponad 24 grosze.
Chociaż w założeniu przepisy mają zmusić cyfrowe korporacje do dzielenia się zyskami z państwem, eksperci i tamtejszy rząd już teraz ostrzegają przed przerzuceniem gigantycznych kosztów na zwykłych użytkowników i mniejsze firmy. A mowa jest tutaj o aż... 10 miliardach euro rocznie!
Dane przyjdą od operatorów
Dokładne dane o wolumenie wygenerowanego ruchu miałyby być przekazywane rządowi bezpośrednio przez francuskich dostawców internetu oraz operatorów telekomunikacyjnych, czyli firmy SFR, Bouygues Télécom, Free oraz Orange.
Podatek nie będzie więc wyliczany według statystyk samych platform... a platformy VoD czy sklepy z grami mogą nagle zacząć subtelnie sugerować użytkownikom korzystanie z VPN-ów. Piekło zamarzło.
Kto zapłaci najwięcej?
Z przytoczonych przez posłów statystyk Arcep wynika, że aż 50 procent całego ruchu internetowego we Francji generuje zaledwie pięć firm: Netflix, Google, Meta, Amazon oraz Akamai. I to właśnie od tych firm Zgromadzenie Narodowe chce wyciągać miliardy euro.
Przypomina to jednak sytuację z 2019 roku, kiedy po wprowadzeniu 3-procentowego podatku cyfrowego giganci technologiczni po prostu podnieśli prowizje swoim partnerom biznesowym.
Obecna poprawka była już odrzucana przez przedstawicieli rządu oraz komisji finansów, ale przemknęła niespodziewanie w piątek 30 października przy niemal pustej sali plenarnej. Całkiem możliwe, że gdy tylko politycy wrócą z weekendu, rząd zażąda ponownego głosowania przy pełnej sali, dodatkowo ustawa musi jeszcze trafić do zdominowanego przez prawicę senatu.
Mam nadzieję, że to szaleństwo pożyje tylko przez kilka dni i nie dojdzie do skutku. Bo o ile Big Techy trzeba dobrze opodatkować i wyrywać ze sprytnych optymalizacji podatkowych, to już dopłaty za każdy gigabajt to jakieś nieporozumienie, godzące w interesy konsumentów.