Prestiżowe odmiany kawy. Naukowcy: nie zawsze są tym, czym się wydają
Nasiona słynnych odmian kawy trafiły na plantację w Ekwadorze. Po trzech latach coś przestało się zgadzać.
Nasiona kawy z inną tożsamością
Analiza genetyczna pokazała, że część nasion sprzedawanych jako Sidra wcale nie była Sidrą. Ich profil genetyczny był bliższy Batianowi, odmianie z Kenii.
Odkrycie to efekt badania naukowców z Universidad Técnica Particular de Loja (UTPL) w Ekwadorze. Pierwszą autorką publikacji jest María Fernanda Tapia-Armijos. Badacze przyjrzeli się czterem morfotypom, czyli grupom roślin o wspólnym wyglądzie. Rosły na farmie na południu Ekwadoru z nasion sprzedawanych jako Sidra i Gesha. Tylko dwa z czterech morfotypów zgadzały się z odmianą deklarowaną przy zakupie. Wyniki opublikowano w czasopiśmie Frontiers in Plant Science.
W kawach specialty tożsamość odmiany wiąże się z cechami genetycznymi. Wpływają one na wzrost roślin, plonowanie i smak w filiżance. Specialty to kawy z najwyższej półki jakościowej. Sprawdzenie odmiany bywa jednak drogie lub trudno dostępne dla plantatorów. W opisanym przypadku nasiona kupiono bez certyfikatu genetycznego i fitosanitarnego. Ten drugi potwierdza, że materiał roślinny jest wolny od chorób i szkodników.
Rośliny rosły około trzech lat, zanim różnice zauważone w terenie skłoniły badaczy do sprawdzenia ich tożsamości. Zlecono analizę genetyczną specjaliście od genetyki kawy. Użył on markerów molekularnych, czyli niewielkich fragmentów DNA pozwalających porównywać organizmy. Zespół opisał też łatwo rozpoznawalne cechy wyglądu, takie jak budowa rośliny oraz kształt liści, gałęzi i owoców. W ten sposób wyróżniono cztery morfotypy. Dwa z nich pasowały do oczekiwanej tożsamości Sidry.
Jeden morfotyp z partii Sidry miał jednak profil genetyczny zgodny z Batianem. To odmiana kenijska. Nie należy do tej samej grupy genetycznej co etiopskie odmiany lokalne. To dawne populacje kawy ukształtowane naturalnie przez pokolenia i właśnie z nimi spokrewniona jest Sidra.
Drugi przypadek dotyczył roślin kupionych jako Gesha. Okazały się etiopską odmianą lokalną. Należały do tej samej grupy genetycznej, ale nie były identyczne ze wzorcowym okazem Geisha T.02722 z kolekcji referencyjnej CATIE w Kostaryce.
Ciekawy jest też wynik dotyczący wyglądu roślin. Długość międzywęźli była jedną z cech najlepiej odróżniających odmiany. Międzywęźle to odcinek gałęzi między dwoma punktami wzrostu. Wszystkie ocenione cechy fizyczne razem pozwoliły poprawnie przypisać do odmiany wysoki odsetek roślin na badanej farmie.
Kawa potrzebuje od trzech do czterech lat, by dać znaczące plony. W tym czasie plantator płaci za nasiona, zakłada uprawę i dba o rośliny. Liczy na zbiór o konkretnych cechach dla określonego rynku. Jeśli materiał nie odpowiada oczekiwanej odmianie, rozbieżność może wyjść na jaw dopiero po latach pracy i inwestycji. Tutaj minęły około trzy lata.
Badacze podkreślają, że nie da się ocenić, jak częste są takie przypadki w Ekwadorze. Badanie objęło jedną farmę i ograniczoną liczbę roślin. Pokazuje jednak potrzebę dostępnych dla producentów narzędzi identyfikacji i systemów certyfikacji. Kolejnym krokiem będzie analiza większej liczby roślin i farm. Pozwoli to stworzyć mocniejsze wzorce genetyczne i morfologiczne. Z większą liczbą próbek o potwierdzonej tożsamości łatwiej będzie wskazać cechy odróżniające odmiany. Na tej podstawie powstaną sposoby sprawdzania materiału roślinnego, zanim trafi na pole.
Historia z Ekwadoru pokazuje, że to, co kupiono jako Sidrę czy Geshę, nie zawsze nią jest. Z czterech badanych morfotypów tylko dwa zgadzały się z deklaracją sprzedawcy, a jeden okazał się kenijskim Batianem. Plantator może się o tym dowiedzieć dopiero po latach. Jedna farma to za mało, by mówić o skali problemu. To jednak wyraźny sygnał, że producenci potrzebują prostych i dostępnych sposobów sprawdzania nasion.