Bilet zapisany w telefonie? Koszą Polaków z kasy jednym ruchem

Podróżujący komunikacją miejską muszą mieć oczy szeroko otwarte. Szczególnie ci, którzy korzystają z biletów zapisanych na karcie płatniczej i okazują do kontroli albo kartę, albo telefon. Przestępcy już wyczuli okazję do wyłudzeń i coraz częściej podszywają się pod kontrolerów.

Anna Kopeć (AnnaKo)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Bilet zapisany w telefonie? Koszą Polaków z kasy jednym ruchem

Proszą o przyłożenie telefonu do terminala

Życie w mieście za sprawą komunikacji miejskiej może być wygodne, ale też pełne rozmaitych pułapek. Oszuści coraz częściej udają kontrolerów i proszą o przyłożenie telefonu lub karty z zapisanym biletem do terminala. Niestety, zdarzają się przypadki, że po czymś takim, znikają z konta nasze środki.

Dalsza część tekstu pod wideo

Elektroniczne bilety w autobusach i tramwajach to już codzienność pasażerów i to w wielu miastach. To już nie tylko widoczne na ścianach pojazdu kody QR, które kupujący bilet musi zeskanować telefonem, ale też i bilety kupowane za pośrednictwem dedykowanej aplikacji. Popularnością cieszą się też bilety zapisywane na kartach płatniczych. I to właśnie zainspirowało złodziei.

Wystarczy zbliżyć telefon z kartą płatnicza do kasownika z NFC, a system sam naliczy opłatę za bilet. Zatem, w momencie kontroli, to właśnie ją musimy okazać proszącemu kontrolerowi. I nie ma w tym nic dziwnego. Ale jest jeden warunek - kontroler musi być prawdziwy, a nie podstawiony przez oszustów.

Oszustwo na kontrolera. Jak się przed tym uchronić?

Weryfikujmy tożsamość pracownika, sprawdzającego nam ważność biletu (zobaczmy czy ma odpowiedni identyfikator, numer służbowy, a także urządzenie do sprawdzania biletów). Jeśli mamy jakąkolwiek wątpliwość, mamy prawo odmówić okazania karty i zgłosić incydent bezpośrednio do firmy obsługującej system. 

Oszuści często zamiast czytnika, mają w ręce terminal płatniczy, który obsługuje płatności zbliżeniowe. Jeśli wprowadzi pasażera w błąd, może ściągnąć mu z konta pieniądze.