Serialowa Carrie jest świetna. Ale część widzów będzie mocno wkurzona

No i zaczęło się. Dziś, czyli 7 października, miała miejsce premiera nowego serialu "Carrie", w reżyserii mistrza horroru - Mike'a Flanagana. To dziś widzowie dostali naraz wszystkie osiem odcinków. Nic zatem dziwnego, że zaczęły spływać pierwsze recenzje.

Anna Kopeć (AnnaKo)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Serialowa Carrie jest świetna. Ale część widzów będzie mocno wkurzona

"Carrie" jest niesamowita. Jest jedno "ale"

Takie entuzjastyczne opinie pojawiają się najczęściej, ale część widzów przyznaje, że Prime Video pozostawił ich z uczuciem mocnego zdenerwowania. Wiedzą to jednak dopiero ci, którzy dotarli do ostatniego odcinka serialu. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Serial od Amazona wprawia w furię

I tak pewnie będzie w wielu przypadkach. Nie chcąc spoilerować, wystarczy powiedzieć, że w ostatnim odcinku mamy do czynienia z balem, który kończy się krwawą katastrofą. Ale wiadomo, że Carrie to postać niejednoznaczna, nawet jeśli wzbudziła naszą ogromną sympatię w nowej odsłonie Prime Video. Sam Steven King napisał kiedyś: "Nigdy nie polubiłem Carry White" i coś w tym jest prawdziwego. Nawet, jeśli Carrie została przeniesiona do lat 2020 i wygląda jak niewinna nastolatka, to nadal jest w niej coś niepokojącego.

Adaptacje mają to do siebie i pozwalają sobie na pewnego rodzaju swobodę twórczą - tutaj mamy do czynienia ze znacznie sympatyczniejszą Carrie, niż w książkach. Jest też na tyle tajemnicza, że można ją oglądać przez całe osiem odcinków i to z wypiekami na twarzy. Ale przekazuje wszystko to, co chciał przekazać nam King, "sami tworzymy sobie potwory". To okoliczności czynią nas złymi ludźmi.

Carrie - zakończenie

A jednak Flanagan w ostatnim odcinku popełnia błąd. I niektórym ten właśnie odcinek może popsuć całą zabawę. Inni, z pewnością odejmią mu za niego jedną gwiazdkę. Chociaż to wszystko nawet do siebie pasuje, bo właśnie Stephen King słynie z najokropniejszych zakończeń. Być może Flanagan zatem wybrnął z adaptacji tak, jak mógł najlepiej.