Steam nawala się z Epic. Patrzę z politowaniem
Zaledwie wczoraj Epic pochwalił się swoją nową aplikacją, której główną zaletą jest lekkość i szybkość. Firma postanowiła wbić szpilę konkurentowi, prezentując, że jej aplikacja po restarcie systemu uruchamia się w zaledwie 5,47 sekundy. Steam nie kazał długo czekać na odpowiedź.
Po najnowszej aktualizacji, która pojawiła się wkrótce po ogłoszeniu Epica uruchamianie klienta Steam znacznie przyśpieszyło. Tym samym z pierwotnych 10,07 sekundy zrobiło się 5,23 sekundy. I owszem, jest to odczuwalne przy restarcie komputera... w dość niewielkim stopniu, ale jednak. Chociaż przewaga uzyskana nad Epiciem wynosząca 0,24 sekundy to już raczej sztuka dla sztuki. Pokazuje jednak konkurentowi miejsce w szeregu.
Epic i Steam urządziły sobie zawody w sprincie podczas maratonu
Rzecz w tym, że graczy tak naprawdę to nie interesuje. Nikt nie zmieni platformy, bo klient uruchamia się kilka sekund szybciej, kiedy ma na jednej z nich gigantyczną kolekcję gier i kupuje coraz to nowe. Steam jest niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o rynek PC.
Zachowanie obydwu firm można uznać więc albo za niegroźne prztyczki w nos, które jednak nic nie zmieniają dla przeciętnego gracza. Mnie za to zastanawia, czy nie rozpocznie się teraz batalia o kolejne ułamki sekund w zimnym starcie launcherów. Wszystko jest teraz po stronie Epica.