Najlepszy pad na świecie dorobił się brata mutanta
Gdy patrzę się na nowego pada do Xboksa nie wiem, co o nim myśleć. Jedna część mnie krzyczy - o nie, to zamach na doskonałą ergonomię; druga przypomina, że już raz Microsoft miał rację i... może to nowy pad idealny?
Mamy pad idealny, zróbmy sobie małego potworka
Pad do Xboksa, jak i bliźniaczy Pro pad do Nintendo Switch od lat uchodzą za absolutny ideał pod względem ergonomii. To dla znacznej części osób idealny układ przycisków i najlepsze z możliwych kształty do długiego, intensywnego grania. Aż tu nagle pojawia się kontroler Xbox Nano. Rekordowo mały i rekordowo tani, bo sugerowana cena to zaledwie 99,95 zł.
W przeciwieństwie do klasycznych kontrolerów Microsoftu, zamiast baterii mamy tutaj akumulator 500 mAh i ładowanie przez złącze USB-C, a do łączności mamy zarówno autorski Xbox Wireless, jak i standard Bluetooth 5.3. Słowem, mini-pad nie tylko do Xboksa, ale też do komputera, telefonu, tabletu, z układem, odwzorowaniem przycisków i materiałami, które tak lubimy w większym pierwowzorze.
Nie jest to też taka zupełnie płaska deseczka, tylko mamy zaoblenia z tyłu obudowy i wypustki do wygodniejszego oparcia go o dłonie. Sprawia wrażenie lepszej opcji dla mniejszych, dziecięcych dłoni, jak i kompana, którego aż chce się zabrać ze sobą z domu, by pograć sobie strumieniowo przez Game Pass.
Na tę chwilę Microsoft pochwalił się wyłącznie białym wariantem, ale to tylko kwesta czasu, by wyszły inne kolory. Bez wątpienia istotny jest też tutaj wątek ekonomiczny, bowiem duży brat to wydatek ponad 200 zł i nawet choćby z tego powodu Xbox Nano może okazać się hitem. Zamiast szukania tańszych podróbek, za stówkę dostajemy (tak jakby) oryginał.